Anthony Fauci, który przez 38 lat kierował National Institute of Allergy and Infectious Diseases (NIAID), ma ponownie zeznawać przed komisją Senatu Stanów Zjednoczonych. Republikanie prowadzą bowiem dochodzenie dotyczące początków pandemii COVID-19 oraz tego, czy przedstawiciele administracji federalnej, w tym Fauci, przekazywali opinii publicznej pełne informacje na temat źródła wirusa.
Powrót do kontrowersji wokół pandemii COVID-19
Były dyrektor NIAID od początku pandemii znajdował się w centrum politycznego sporu. Część republikańskich polityków, w tym senator Rand Paul, od lat sugeruje, że Fauci mógł ukrywać informacje dotyczące możliwego pochodzenia wirusa i finansowania badań związanych z koronawirusami. Autorzy listu naukowców odrzucają te oskarżenia, określając je jako "bezpodstawne", ich zdaniem nie przedstawiono wiarygodnych dowodów potwierdzających twierdzenia o tuszowaniu pochodzenia COVID-19, wpływaniu na innych badaczy czy osobistych korzyściach.
"Atak na jednego naukowca to atak na całą naukę"
Sygnatariusze listu twierdzą, że sprawa Fauciego jest częścią szerszego zjawiska, w którym naukowcy stają się celem publicznych ataków, gróźb oraz presji politycznej. Według nich w ostatnich latach dochodziło do przypadków zastraszania ekspertów zajmujących się zdrowiem publicznym, a Fauci stał się "najbardziej rozpoznawalnym celem" krytyki ze strony administracji i jej zwolenników.
W dokumencie przypomniano, że Fauci kierował reakcją Stanów Zjednoczonych podczas wielu kryzysów zdrowotnych, od epidemii HIV/AIDS, przez SARS i Ebolę, aż po pandemię COVID-19. Zwolennicy byłego urzędnika podkreślają, że jego praca miała kluczowe znaczenie dla polityki zdrowotnej USA przez kilka dekad.
Pochodzenie COVID-19 nadal przedmiotem sporu
Fauci wielokrotnie mówił, że dostępne dane "silnie sugerują" naturalne pochodzenie koronawirusa, najprawdopodobniej poprzez transmisję ze zwierząt na ludzi. Jednocześnie podkreślał, że pozostaje otwarty na inne hipotezy, w tym możliwość przypadkowego wycieku laboratoryjnego w Chinach. Były dyrektor NIAID zaprzecza jednak, jakoby próbował blokować badania nad teorią laboratoryjnego pochodzenia wirusa.
Przed powrotem Donalda Trumpa do Białego Domu prezydent Joe Biden dokonał tzw. pre-emptive pardon (prewencyjne ułaskawienie) w stosunku do Fauciego oraz kilku innych byłych urzędników. Jest to szczególny rodzaj aktu łaski, w którym osoba zostaje ułaskawiona zanim formalnie zostanie oskarżona, skazana lub nawet zanim postawiono jej zarzuty. Nie zakończyło to jednak politycznych sporów i Rand Paul skierował sprawę do Departamentu Sprawiedliwości, wskazując na możliwość dalszego postępowania.
Niezależnie od politycznych ocen, naukowcy podpisani pod listem ostrzegają, że personalne ataki na ekspertów mogą w dłuższej perspektywie osłabić zaufanie do badań naukowych (z czym już jest coraz trudniej, bo żyjemy w czasach podważania wszelkich autorytetów i tłumaczenia wszystkie na "chłopski rozum" w mediach społecznościowych) i utrudnić skuteczną reakcję na przyszłe zagrożenia zdrowotne.












