Tony amunicji z II wojny światowej odkryte w jeziorze. Naukowcy to badają
Po II wojnie światowej w Norwegii pozostały duże zapasy niemieckiej amunicji i materiałów wybuchowych, które z czasem zatapiano w norweskich jeziorach i morzu. Na dnie największego jeziora Norwegii spoczywają tysiące ton takich odpadów. Norweski Uniwersytet Nauki i Technologii (NTNU) prowadzi badania w tym obszarze, wskazując, że takie zanieczyszczenia mogą wpływać nie tylko na bezpieczeństwo i środowisko, ale także na przemysł zbrojeniowy.

Jedno z najgłębszych jezior Europy. Na dnie spoczywają tysiące ton amunicji
W ramach projektu Mission Mjøsa badacze z NTNU analizują historię zatapiania odpadów i amunicji w Norwegii, aby zrozumieć przyczyny, skalę i skutki tych działań. Równolegle projekt "Eksplosiv Arv" bada wpływ działalności fabryki amunicji Raufoss na lokalną społeczność, rozwój regionu i środowisko. Fabryka była ważnym ośrodkiem recyklingu metali dla przemysłu zbrojeniowego i znacząco zwiększyła produkcję amunicji w czasie wojny.
Jak wyjaśnia w artykule Bjørn Kvaal z NTNU prace przy demontażu pocisków były bardzo niebezpieczne - w 1942 roku doszło do śmiertelnej eksplozji. M.in. z tego powodu Niemcy zaczęli zrzucać amunicję do największego jeziora Norwegii, Mjøsa, a po wojnie praktykę tę kontynuowały także władze norweskie - w różnych akwenach. Uznaje się, że łącznie zrzuty odpadów do wody prowadzono przez 20 do 30 lat.
Według naukowców tylko na dnie największego norweskiego jeziora znajduje się od 2 do 3 tysięcy ton amunicji. Ta liczba wynika z analizy dotychczas przebadanej części dna akwenu. Ponieważ nie zbadano jeszcze całego jeziora Mjøsa, naukowcy Mats Ingulstad i Arne Julsrud Berg z NTNU są zdania, że rzeczywista ilość powojennych odpadów może być znacznie większa.
NTNU analizuje skutki zatopienia niemieckiej amunicji w jeziorze Mjøsa
Żandarmeria komentowała, że zatopiona amunicja jest nieszkodliwa i nie stanowi zagrożenia - spoczywającą na głębokości 420 m w jeziorze Mjøsa amunicją miała zająć się natura. Z czasem jednak sprawa zyskała rozgłos medialny - odpady zaplątywały się w sieci rybackie, trafiały też na plaże. Dodatkowy problem to metale ciężkie. Nie wiadomo, ile ich może przedostać się do jeziora Mjøsa, będącego źródłem wody pitnej dla 150 000 osób, a następnie dalej do rzek i morza. Tematem zainteresował się parlament, co wpłynęło na rozpoczęcie badań przez specjalistów z NTNU.
- Konieczne są dalsze badania, zanim będziemy mogli udzielić precyzyjnej odpowiedzi na pytanie, co należy odzyskać, a co najbezpieczniej pozostawić na miejscu. Amunicja może korodować, stać się mniej stabilna i trudniejsza w obsłudze. Osady na dnie jeziora mogą pokryć te przedmioty, ale zależy to od warunków na dnie jeziora i w toni wodnej powyżej. Amunicja, która leżała w wodzie przez 80 lat, może być równie niebezpieczna, jak w momencie pierwszego zatopienia, a w niektórych przypadkach może być bardziej podatna na detonację niż w 1945 roku. Widzimy również wyraźne ślady korozji, nawet w wodzie słodkiej, co sprawia, że amunicja jest niestabilna i nieprzewidywalna - wyjaśnił prof. Mats Ingulstad.
Pozostałości z II wojny światowej w norweskich wodach
Opracowanie sugeruje, że norweskie siły zbrojne skupiały się głównie na celach militarnych, zaniedbując kwestie środowiskowe. Tymczasem zanieczyszczenia wpływają na wodę, klimat, bezpieczeństwo i logistykę, a także mogą podważać wiarygodność wojska. Dotąd państwo i armia nie wzięły pełnej odpowiedzialności ani nie podjęły wystarczających działań naprawczych, podano.
W artykule Bjørna Kvaala z NTNU zaznaczono, że tysiące ton amunicji w norweskich wodach to narastający problem społeczny i swego rodzaju "wybuchowe dziedzictwo", które trzeba uwzględniać w kontekście przemysłu zbrojeniowego i przezbrajania armii. W obliczu nowej fali zbrojeń problem ten może się pogłębiać, dlatego konieczne jest lepsze zrozumienie długofalowego wpływu wojny na środowisko.
Problemy płynące z tego typu odpadów dotyczą także innych części Europy. Przede wszystkim na dnie Morza Bałtyckiego znajdują się liczne odpady z okresu obu wojen światowych, a największym zagrożeniem są właśnie te pozostałe po II wojnie światowej.











