Wenecja tonie. Naukowcy mają cztery scenariusze ratunku
Wenecja przez wieki opierała się wodzie. Dziś jednak woda zaczyna wygrywać. Naukowcy nie mają złudzeń. Bez zdecydowanych działań miasto może zniknąć pod wodą w ciągu kilku stuleci. Na tę chwilę są cztery scenariusze ratunku. Każdy z nich oznacza jednak poważne konsekwencje.

Wenecja od wieków sprawia wrażenie miasta unoszącego się na wodzie. W rzeczywistości stoi na milionach drewnianych pali, które przez ponad 1600 lat dzielnie opierały się lagunie. Dziś jednak sytuacja się zmienia. Poziom mórz rośnie, a grunt pod miastem powoli osiada. Według naukowców, jeśli nic się nie zmieni, Wenecja może zniknąć pod wodą w ciągu do 2300 roku.
Wenecja ma coraz mniej czasu
W ostatnich 150 latach liczba poważnych powodzi wyraźnie wzrosła. Spośród 28 ekstremalnych zalewów aż 18 wydarzyło się w ciągu ostatnich 23 lat. To nie przypadek. To efekt globalnego ocieplenia. Ocieplające się oceany zwiększają swoją objętość, topnieją lodowce. A i sztormy stają się silniejsze. To wszystko razem sprawia, że morze coraz mocniej wdziera się na ląd.
Zespół naukowców pod kierunkiem prof. Piera Lionello przeanalizował cztery możliwe scenariusze ratowania miasta. Każdy z nich ma swoje plusy, ale też poważne wady.
Cztery drogi ratunku dla Wenecji
Najprostsze rozwiązanie to kontynuacja obecnej strategii. Chodzi o zamykanie laguny ruchomymi barierami podczas wysokiej wody. Problem w tym, że przy wzroście poziomu morza o około 1,25 metra system przestaje być skuteczny. Co więcej, częste zamknięcia zwiększają ryzyko awarii i pogarszają jakość wody.
Druga opcja to budowa pierścieniowych wałów wokół najważniejszych części miasta. Chroniłyby one Wenecję nawet przy znacznym wzroście poziomu morza, ale jednocześnie odcięłyby ją od naturalnego środowiska laguny. To oznaczałoby utratę części jej charakteru i potencjalne problemy dla turystyki.
Trzeci scenariusz jest bardziej radykalny. To całkowite zamknięcie laguny tamami. Takie rozwiązanie dawałoby ochronę nawet przy wzroście poziomu morza o 10 metrów, ale zniszczyłoby naturalny ekosystem i zakończyło funkcjonowanie Wenecji jako portu. Do tego dochodzi ogromny koszt i konieczność stałego pompowania wody.
Najbardziej drastyczna opcja to wycofanie się... Zgadza się. Chodzi o przeniesienie mieszkańców i zabytków. To przedsięwzięcie nie tylko niezwykle drogie, ale i symbolicznie bolesne, oznaczające koniec "miasta na wodzie".
Trudny wybór dla przyszłości
- Biorąc pod uwagę zdecydowanie niewystarczające globalne działania na rzecz redukcji emisji gazów cieplarnianych oraz bezwładność wzrostu poziomu mórz, konieczne jest rozważenie radykalnych przekształceń dla miasta Wenecji i jej laguny - piszą naukowcy.
Jak sami możecie zauważyć, decyzja nie jest prosta, nie ma idealnego rozwiązania. Każde oznacza kompromis między ochroną dziedzictwa, natury i życia mieszkańców. Pozornie czasu jest bardzo dużo. Ale ten czas upłynie. Być może w przyszłości naukowcy znajdą lepsze rozwiązania, byle nie okazało się za późno.
Źródło: ScienceAlert
Publikacja: Lionello, P., Di Fant, V., Pasquier, U. i in. Długoterminowe ścieżki adaptacji Wenecji i jej laguny w obliczu wzrostu poziomu morza. Sci Rep 16 , 9438 (2026). https://doi.org/10.1038/s41598-026-39108-z










