Wykopali i przenieśli ponad 100 ciał, żeby zarobić. "Wsypał" ich mech
Prawie dwie dekady po ujawnieniu makabrycznego skandalu na cmentarzu Burr Oak w pobliżu Chicago badacze ujawnili niezwykłą historię, która doprowadziła do kryminalistycznego przełomu. W sprawie, w której czterech pracowników cmentarza zostało oskarżonych o wykopanie i przeniesienie w inne miejsce ponad 100 zwłok, kluczowym dowodem okazał się… maleńki fragment mchu.

Chociaż brzmi to jak wyjątkowo ponury żart, niemal 20 lat temu czterech pracowników cmentarza pod Chicago wykopało ponad 100 pochowanych osób, aby z zyskiem odsprzedać miejsca ich pochówku. Dochodzenie prowadzone przez lokalną policję oraz agentów FBI wykazało, że szczątki wielu osób zostały ponownie zakopane - dosłownie centymetry pod powierzchnią - w innych częściach nekropolii.
Niezwykła rola botaniki w kryminalistyce
A mówimy o cmentarzu o ogromnym znaczeniu historycznym, na którym pochowano kilku ważnych Afroamerykanów, w tym Emmetta Tilla, którego morderstwo w 1955 r. stało się katalizatorem ruchu na rzecz praw obywatelskich oraz piosenkarkę bluesową Dinah Washington. Śledczy wytypowali nawet podejrzanych, ale ich obrońcy przekonywali, że są niewinni, a przestępstwo mogło zostać popełnione wiele lat wcześniej.
I tu, jak dowiadujemy się z ujawnionych właśnie informacji, do akcji wkroczyło FBI, które w 2009 roku zaprosiło do współpracy dra Matta von Konrata z Field Museum w Chicago, specjalizującego się w badaniach roślin. Jak wspomina naukowiec, otrzymał telefon z prośbą o analizę materiału biologicznego znalezionego przy ciałach - wśród szczątków odkryto roślinność, w tym fragment mchu wielkości opuszka palca, a zadaniem badacza było ustalenie, skąd pochodził i jak długo znajdował się pod ziemią.
Analiza mikroskopowa pozwoliła zidentyfikować gatunek jako Fissidens taxifolius, znany jako skrzydlik cisolistny. Co ciekawe, badania terenowe wykazały, że mech ten nie rósł w miejscu ponownego pochówku. Roślina była natomiast bardzo częsta w lekko zacienionej części cmentarza pod drzewami, miejscu, które według śledczych mogło być punktem wykopywania zwłok - wszystko wskazywało na to, że mech został przeniesiony razem z ciałami.
Biologia mchu jako narzędzie kryminalistyczne
Kluczową rolę w udowodnieniu winy sprawców odegrała unikalna cecha mszaków, po odcięciu od środowiska ich metabolizm zanika powoli. Naukowcy w związku z tym zbadali aktywność chlorofilu poprzez pomiar absorpcji i emisji światła, testy porównawcze przeprowadzono na świeżych próbkach z cmentarza oraz kolekcjach muzealnych. Wyniki okazały się kluczowe, bo analizowany mech został zakopany mniej niż 12 miesięcy przed zabezpieczeniem dowodów, co obaliło linię obrony oskarżonych.
Kiedy my jesteśmy martwi, jesteśmy martwi, ale w przypadku mchów jest to dziwne. Nawet kiedy myślimy, że nie żyją, nadal mogą mieć aktywny metabolizm. Metabolizm spada powoli w miarę upływu czasu, gdy komórki stopniowo obumierają
Doug Seccombe, były agent FBI i współautor badań, nazwał materiał roślinny "kluczowym dowodem" w procesie sądowym. Dr von Konrat, prywatnie fan seriali kryminalnych, podkreśla zaś, że nigdy nie spodziewał się udziału w śledztwie kryminalnym. Jednocześnie uważa, że tego typu badania mogą w przyszłości odegrać ogromną rolę w kryminalistyce: "Nigdy nie wiemy, kiedy nasza wiedza zostanie wykorzystana".










