Badania przeprowadzono przed rozpoczęciem budowy nowej zabudowy mieszkaniowej w dzielnicy Linden. Archeolodzy z LWL Archaeology for Westphalia od dawna przypuszczali, że teren mógł być zamieszkany już w pradziejach. Wskazywały na to żyzne gleby oraz położenie w pobliżu rzeki Ruhry i innych cieków wodnych - przeprowadzone w czerwcu wykopy sondażowe potwierdziły te przypuszczenia.
Udało nam się zidentyfikować jamy i rowy należące do dawnego gospodarstwa
Przęślik zdradził, czym zajmowali się mieszkańcy
Jak wyjaśniają badacze, część stanowiska zachowała się dzięki naturalnym procesom geologicznym. Teren opada w kierunku wschodnim, dlatego przez stulecia osady nanoszone przez erozję przykryły najniżej położone fragmenty osady, chroniąc je przed całkowitym zniszczeniem. Jak wyjaśnia kierownik wykopalisk Philipp Bockelbrink, nie wszystkie miały jednak tyle szczęścia:
Duża część dawnej osady została zniszczona przez erozję jeszcze przed utworzeniem się warstwy koluwium.
Jednym z pierwszych zabytków wydobytych podczas wykopalisk był zdobiony ceramiczny przęślik, czyli niewielki ciężarek używany podczas ręcznego przędzenia nici. Znalezisko to sugeruje, że mieszkańcy osady nie zajmowali się wyłącznie rolnictwem. Produkowali również przędzę i prawdopodobnie wytwarzali tkaniny na potrzeby codziennego życia.
Tajemniczy rów zaskoczył archeologów
Najbardziej niezwykłym odkryciem okazał się jednak krótki rów zachowany do głębokości około jednego metra. Był on wypełniony przepalonym materiałem, a na jego dnie archeolodzy znaleźli połowę niewielkiej ceramicznej miseczki. Podczas kolejnego etapu prac udało się odnaleźć brakujący fragment naczynia - obie części idealnie do siebie pasowały, potwierdzając, że była to jedna miseczka wykonana około 2500 lat temu.
Po złożeniu obu fragmentów badacze zaczęli zastanawiać się, dlaczego naczynie znalazło się właśnie na dnie rowu. Jedna z hipotez zakłada, że miseczka mogła zostać celowo złożona przed zasypaniem rowu przepalonym materiałem. Nie wiadomo jednak, czy był to element rytuału, ofiara czy zwykły przedmiot pozostawiony podczas użytkowania osady. Na razie funkcja samego rowu pozostaje niewyjaśniona, a archeolodzy podkreślają, że nie znają podobnych konstrukcji, które mogłyby pomóc zinterpretować to znalezisko.
Nowe spojrzenie na życie w epoce żelaza
Choć znaczna część osady nie przetrwała do naszych czasów, odkryte zabytki dostarczają nowych informacji o życiu mieszkańców tego regionu około 500 roku p.n.e.
Wskazują, że społeczność prowadziła gospodarstwo rolne, zajmowała się produkcją tekstyliów i pozostawiła po sobie ślady, które po ponad dwóch tysiącach lat wciąż potrafią zaskakiwać archeologów.
Teraz naukowcy planują szczegółowe analizy ceramiki, przepalonego wypełniska rowu i pozostałych zabytków. Być może pozwolą one odpowiedzieć na pytanie, dlaczego na dnie tajemniczego rowu pozostawiono niewielką miseczkę sprzed 2,5 tysiąca lat.











