Reklama

Jak nie ścigać się z innymi ojcami?

Natalka ma własnego nowego laptopa, nową cieniutką plazmę zawiesił na ścianie tata Matyldy, a tata Tymka ma dwa samochody: jeden duży, czarny - służbowy i drugi jeszcze większy - prywatny. Nowy. A ty, supertatusiu?! Co ty zrobiłeś dla swojej rodziny?!

Nicola jedzie w tym roku z rodzicami do Brazylii. Jej tato mówi, że wczasy w Europie to strata czasu. Zresztą, wszędzie już byli. Polecimy w tym roku dużym samolotem czy znowu do babci w góry? No, dlaczego jesteś smutny, tatusiu?

Dostaje żółtą kartkę

Żyjemy w społeczeństwie informacyjnym, gdzie codzienna porcja newsów, dostarczona nam poprzez niezliczone nośniki, wpływa na stan naszego umysłu, samopoczucia, nerwów i samozadowolenia. W zależności od tego, jak bardzo cenimy danego dziennikarza, nadawcę lub medium, nadawany komunikat wywiera na nas większe lub mniejsze wrażenie. Jednak dla nas, ojców, najcenniejszym nadawcą nie jest telewizja, radio ani gazeta. Najwrażliwsi jesteśmy na słowa naszych dzieci. I właśnie moja 9-letnia Julia jak sędzia sportowy ogłasza wynik: "Tatusiu! W dyscyplinie supermegawypasionych nowych atrakcji zajmujesz jedno z ostatnich miejsc w tabeli".

Reklama

Obrona przez atak

Przecież tyle razy rozmawialiśmy, że warto nie tylko mieć, ale przede wszystkim być, i że wartości naszej rodziny nie mierzy się liczbą posiadanych gadżetów! A gdy pytałem, czy u babci w górach jest fajnie, zawsze słyszałem, że przefajnie. To wszystko przez tych innych ojców - pozerów, karierowiczów, błędników wychowawczych, pedagogów od siedmiu boleści, Korczaków upośledzonych!

Na szczęście, nasz wyuczony w trakcie wieloletniej obserwacji krajowych widowisk piłkarskich instynkt rywalizacji podsuwa rozwiązanie: faul na przeciwnikach. A więc, Juleczko! Tato Tymka jest zawodowym politykiem i te dwa samochody to z naszych podatków. Potem trochę o związkach rodziców Matyldy z szemranym biznesem oraz, jako o czymś najgorszym i najpodlejszym, w urażonej tatusiowej dumie napomykamy o związkach dziadka 9-letniego Kacpra z listą Wildsteina.

Zdyskredytowaliśmy już przeciwników (innych ojców), więc czas na atak. Najpierw spektakularnie mierzymy największą ścianę w największym pokoju, by upewnić siebie, dziecko i resztę zgromadzonej rodziny, że zmieści się tu największa plazma, jaką widzieliśmy w supermarketowym prospekcie. Przy obiedzie omówimy nic nierozumiejącemu dziecku wyższość naszego (w niedalekiej przyszłości) laptopa z Core Duo i Vistą nad przestarzałym kompem, który gdzieś na wyprzedaży kupił tato Natalki. No i finisz: na głośnomówiącym telefonie rozmowa z babcią, że w tym roku nie przyjeżdżamy na wczasy, bo kochana wnusia od babci i dziadka woli samolot, palmy i plażę na Kanarach. Dziecko płacze, babcia płacze, żona płacze. Rozgrywka zakończona.

Jak wrócić do I ligi?

Należy dzieciom mówić prawdę. Pozbywając się urażonej dumy tatusia, który może kupić wszystko, wspólnie z córką zastanawiamy się, na co w danym momencie stać finansowo naszą rodzinę. Z kilkutygodniowym wyprzedzeniem planujemy większe i ciekawsze zakupy (plazma), wraz z Julką debatując nad kolejnością kupowania i potrzebami. Dziecko dostrzega, że jego głos w dyskusji ma znaczenie, a my z żoną jesteśmy pewni, że jest to głos coraz bardziej odpowiedzialny. Zaproponowałem, że mógłbym mieć robocze weekendy i więcej zarabiać, ale nie będzie mnie w domu i Julka przejmie część moich obowiązków, np. codzienne ładowanie i rozładowywanie zmywarki do naczyń. Wtedy może polecielibyśmy na wczasy do ciepłych krajów samolotem... Na szczęście Julka odmówiła, bo podobnie jak ja nie lubi się przemęczać i znowu jedziemy do babci w góry. Hurra!

TO MOŻE POMÓC

Planuj z dzieckiem jego kieszonkowe i rozmawiaj o rodzinnym budżecie. Otwarcie mów z dzieckiem o pieniądzach i wartości różnych przedmiotów kupowanych i upragnionych.

Nie wstydź się powiedzieć: nie stać nas na to czy tamto.

Korzystajcie z tego, co macie. Bawcie się tym wspólnie, wtedy rzadziej będziecie pragnąć nowych rzeczy.

Babcia i dziadek są najfajniejsi.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy