Reklama

Wady i zalety samochodu elektrycznego

Kupno samochodu elektrycznego wydaje się coraz bardziej korzystne z punktu widzenia mieszkańca miasta. Zarówno w Polsce jak i w innych regionach Europy, rośnie sprzedaż elektryków. Co za tym przemawia? Jakie faktyczne zalety niesie ze sobą posiadanie bezemisyjnego pojazdu, a na co trzeba uważać?

Technologia, która jeszcze niedawno była uznawana jedynie za ciekawostkę, dziś stanowi jedną z najważniejszych cech określających przyszłość motoryzacji. Samochody elektryczne szturmem zdobywają rynek, a coraz większa liczba producentów prezentuje plany elektryfikacji gamy modelowej. Pozytywne reklamy zachęcają do ekologicznego życia prezentując zalety takiego rozwiązania, warto jednak pamiętać, że istnieją też pewne wady.

Ekologia

Zacznijmy jednak od zalet. O tym, że samochody elektryczne niosą ze sobą ogromne korzyści względem czystości powietrza słyszy się od wielu lat. Zastosowanie baterii zamiast spalinowego silnika, skutkuje brakiem emisji spalin co tym samym przyczynia się do zmniejszenia zanieczyszczeń w postaci tlenków azotu czy węglowodorów. Niektóre większe miasta już teraz zabroniły wjazdu do centrum pojazdom spalinowym, samochody bezemisyjne są często zwalniane z tego zakazu. Pozytywny wpływ na środowisko ma także cichsza praca tego rodzaju napędu, a także zwiększone bezpieczeństwo ograniczające wyciek toksyn w trakcie wypadku.

Reklama

Wprawdzie od pewnego czasu pojawiają się wątpliwości dotyczące faktycznej ekologiczności samochodów elektrycznych w związku z np. samym procesem wytworzenia do nich akumulatorów, to jednak obawy te nie mają żadnego poparcia instytucji naukowych. Co więcej - były już kilkakrotnie negowane m.in. przez badaczy z Uniwersytetu Brukselskiego.

Eksploatacja

Gdy porównamy miesięczny koszt przejechanego dystansu w aucie z silnikiem spalinowym z elektrycznym odpowiednikiem, dojdziemy do wniosku, że cena jaką ponieśliśmy w tym drugim przypadku jest wręcz śmiesznie niewielka. Przy wciąż szalejących cenach paliwa, stabilny koszt energii elektrycznej wydaje się naprawdę niezłą alternatywą dla kierowców. Koszty zaczynają spadać jeszcze bardziej gdy weźmiemy pod uwagę możliwości płynące z coraz bardziej popularnych odnawialnych źródłach energii, takich jak panele słoneczne. Warto także pamiętać, że samochody elektryczne to także prostsza konstrukcja co zwalnia kierowców z dodatkowych wydatków związanych z np. wymianą filtrów i oleju. Elektryki mają także dużo mniej części, które mogą się po prostu zepsuć.

Dotacje rządowe

Na kupnie samochodu elektrycznego można także skorzystać. Jeszcze w tym roku powinny ruszyć pierwsze dopłaty rządowe do tego rodzaju pojazdów. Każdy użytkownik będzie mógł liczyć dopłatę w wysokości do 30 proc. ceny samochodu elektrycznego - o ile nie przekroczy ona progu 37,5 tys. zł. Warto przy tym pamiętać, że górny limit ceny dla samochodu objętego ustawą wynosi 125 tysięcy złotych. W przypadku pojazdu napędzanego energią elektryczną, wytwarzaną z wodoru w zainstalowanych w aucie ogniwach paliwowych, dopłata może sięgnąć 30 proc. ceny nabycia, nie więcej jednak niż 90 tys. zł. Auto nie może być jednak droższe niż 300 tys. zł.

Choć wspomniane dopłaty są mocno rygorystyczne i w dużym stopniu ograniczają zakup dowolnego samochodu elektrycznego, to jednak w przypadku tych najtańszych i najbardziej popularnych, spełniają swoje zadanie.

Cena

Pora przejść do wad. Opisywane wcześniej niewielkie koszty eksploatacji są niczym przy cenach jakie życzą sobie producenci za swoje elektryczne modele. Nawet niewielkie, miejskie pojazdy wyposażone w silnik elektryczny są nieraz kilkakrotnie droższe od ich spalinowych odpowiedników. Wiąże się z wysokimi kosztami produkcji oraz pracochłonnym procesem wytwarzania baterii.

Przykładem niech będzie miejski Volkswagen UP, którego ceny w benzynowej wersji zaczynają się od 40 000zł. Wersja elektryczna to już wydatek 96 000zł. To właśnie takie różnice są głównym powodem wciąż niewielkiego zainteresowania tą technologią.

Samo kupno elektryka to zresztą nie koniec wydatków. Jeśli chcemy ładować go w szybszy i bardziej cywilizowany sposób niż z domowego gniazdka, warto dokupić dodatkowe stacje ładujące i maty. Koszt tych nierzadko przyprawia o zawrót głowy.

Zasięg

Oczywiście jest jeszcze kwestia niewielkiego zasięgu. Większość samochodów elektrycznych dostępnych na rynku umożliwia przejechanie jedynie niewielkiego dystansu. Większe odległości międzymiastowe nierzadko stanowią dla nich spore wyzwanie. Maksymalne wykorzystanie zasięgu często wiąże się tez ze zmniejszonym komfortem podróży i brakiem korzystania z udogodnień w postaci klimatyzacji czy multimediów. Często wahające się temperatury również nie wpływają korzystnie na możliwości elektrycznych baterii, a zimowa aura może nawet całkowicie uniemożliwić ich sprawne działanie.

Infrastruktura

Na sam koniec wad, warto wymienić wciąż raczkującą infrastrukturę. Choć za granicą powstaje coraz więcej punktów ładowania, tak niestety w Polsce wciąż problemem jest znalezienie miejsca gdzie moglibyśmy doładować nasz bezemisyjny pojazd. Jeśli już się taki trafi to nierzadko wiąże się on z wysokimi opłatami, dorównującymi tankowaniu auta spalinowego. Problemem też jest czas wymagany do pełnego naładowania akumulatorów. W przypadku większych podróży, trzeba nastawić się na niemal kilkugodzinne przerwy.

Brakuje również przeszkolonych serwisów nadążających za "zelektryfikowaną" technologią. Wymiana baterii w samochodzie elektrycznym wymaga sporego nakładu pracy, podobnie jak sama diagnostyka układu elektrycznego.

INTERIA.PL

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy