Reklama

Zawistowski, Bandosz i Kasprzyk. Last Man Standing w Polsce

W ciągu trzech sezonów Ninja Warrior Polska poznaliśmy trzech Last Man Standing, czyli osoby, które pokonały najwięcej przeszkód w poszczególnych edycjach. Bez wątpienia można ich nazwać najlepszymi, najsprawniejszymi i najzręczniejszymi osobami w naszym kraju. Jakie historie kryją się za wspomnianą trójką?

Jakub Zawistowski, Robert Bandosz i Sebastian Kasprzyk - z pewnością o każdym z tych zawodników można by nakręcić oddzielny film, który swoją fabułą podbiłby serca widzów na całym świecie. Ich zmagania na torze Ninja Warrior Polska mogliśmy obserwować na antenie Polsatu. Ale jak wyglądała droga, którą przebyli wcześniej?

Jakub Zawistowski

Kuba już od najmłodszych lat pałał miłością do sportu. W szkole podstawowej uczęszczał na przeróżnego typu zawodu - od biegów przełajowych przez siatkówkę i piłkę ręczną aż po unihokej i ringo, a będąc w gimnazjum, został ratownikiem WOPR oraz wolontariuszem w fundacji AVE, która organizowała spływy kajakowe.

Reklama

Tam spędzał całe weekendy i zaczął uprawiać także piłkę wodną oraz kajak polo. W 2014 roku pierwszy raz wystartował w biegu z przeszkodami, od razu zakochując się w tej dyscyplinie sportu. Dwa lata później znowu się zakochał, tym razem w dziewczynie, którą poznał na tego typu zawodach.

Od tej pory wraz z Kasią wspólnie pokonali wiele przeszkód na trasach biegów OCR, a w 2019 roku postanowili wspólnie pokonywać również te życiowe przeszkody, składając sobie przysięgę małżeńską. W tym samym roku Jakub został również wicemistrzem Europy OCR na torze Ninja Track, a tydzień po wstąpieniu w związek małżeński wziął udział w Ninja Warrior Polska, zdobywając tytuł Last Man Standing. To był z pewnością udany rok.

Podczas tej całej sportowej przygody, Kuba znajdował także czas na rozwijanie się w innych dziedzinach życia. Po zdanej maturze obronił licencjat z technik dentystycznych i choć po latach dobrze wspomina ten czas, nie chciał do końca życia siedzieć w pracowni, dłubiąc w protezach i przeróżnych aparatach na zęby.

Kolejnym kierunkiem była więc fizjoterapia. W trakcie jej studiowanie Jakub zaczął jednak pracować jako trener personalny i stwierdził, że to jest to, co chce robić do końca życia. Pracy fizjoterapeuty ostatecznie nie podjął, choć licencjat obronił.

W 2020 wziął udział w kolejnej edycji Ninja Warrior Polska, będąc niespełna miesiąc po kontuzji, co niestety przełożyło się na wynik. W związku z tym postanowił nie startować w trzecim sezonie, aby w pełni dojść do zdrowia.

W programie jeszcze go na pewno zobaczymy. - Zamierzam startować aż zdobędę tytuł Ninja Warrior - zadeklarował w trakcie naszej rozmowy. Jednak warto dodać, że głównym celem Kuby jest przede wszystkim czerpanie z tego wszystkiego zabawy, zarażanie innych pasją i pokazanie, że można spełniać marzenia. Właśnie takie wartości promuje również na swoim blogu

Robert Bandosz

Czasami ludzie mają po prostu zapisany sport w swoim DNA - tak z pewnością było w przypadku Roberta Bandosza. Jego dziadek był zarówno kulturystą, dwuboistą oraz gimnastykiem, a on sam do dziś nie wyrównał jego wyników sportowych.

Mama natomiast specjalizowała się w biegu na 100 metrów, jeździe konnej oraz tenisie. W ten sposób Robert już od najmłodszych lat czuł potrzebę uprawiania jakiejś dyscypliny. Zaczęło się od piłki nożnej, którą trenował od ósmego do piętnastego roku życia.

Później przez rok próbował swoich sił w speedrowerze, a następnie został zwerbowany do drużyny żużlowej. Kluczowa była w tym przypadku zgoda rodziców, o którą błagał ich przez dziewięć miesięcy. Wytrwałość popłaciła i w wieku 16 lat usiadł za kierownicą motocyklu.

Niestety, ta przygoda nie trwała jednak zbyt długo. Robert uległ poważnemu wypadkowi, uszkodził kolano, w które wbił mu się kranik od dopływu metanolu. Dodatkowo mocno uszkodzony został również kręgosłup. Usłyszał od lekarza, że do końca życia będzie chodził o kulach.

Zdarzenie miało miejsce niedługo po wyprowadzce do Szkocji. Nic więc dziwnego, że nastolatek się załamał. Stracił możliwość robienia tego, czego kochał, a przy tym wszystkim nie mógł liczyć na wsparcie przyjaciół, których musiał zostawić w Polsce.

Cały rok zajęło mu dojście do zdrowia, a nawet do dzisiaj odczuwa drobne skutki tego incydentu. Po tym czasie zaczął chodzić na siłownię, w co mocno się wkręcił. Później zaczął trenować crossfit, a następnie wrócił do zarówno do Polski, jak i speedrowera.

Dyscyplina jednak się nie rozwijała, a Robert został oszukany przez stronniczych sędziów podczas Mistrzostw Polski, przez co zajął ostatecznie czwarte miejsce. To był dla niego sygnał, że pora coś zmienić.

Zaczął więc brać udział w biegach z przeszkodami i choć początkowo nie szło mu najlepiej, po roku trenowania stał się jednym z najlepszych zawodników w Polsce. Wkrótce osiągnął sukcesy również na arenie międzynarodowej, wygrywając między innymi Mistrzostwo Europy.

W 2019 roku wziął udział w programie Ninja Warrior Polska i mogłoby się wydawać, że tutaj nadejdzie moment zwycięstwa i wielkiej chwały - nic bardziej mylnego. Zamiast wielkiej chwały był wielki stres i wielkie niepowodzenie.

Robert postanowił więc podjąć współpracę z psychologiem sportowym, aby nauczyć się walczyć z tym psychicznym obciążeniem. Po dobrze przepracowanym okresie ponownie spróbował swoich sił w kolejnej edycji show. Tym razem nie miał sobie równych. - Czuję się spełnionym sportowcem - powiedział nam w rozmowie.

Sebastian Kasprzyk

Sebastian podobnie jak Robert zaczął swoją przygodę ze sportem od piłki nożnej. Później przez dwa lata trenował boks i MMA, a od 2015 roku brał udział w różnego rodzaju biegach z przeszkodami.

Jednak jeszcze w trakcie uprawiania najpopularniejszej dyscypliny na świecie podczas jednego z meczów doznał poważnej kontuzji - pęknięcia w biodrze. Od tej pory ma problemy z ruchowością tej części ciała, co mogliśmy zaobserwować w Ninja Warrior Polska.

Gdy pierwszy raz usłyszał o tym programie, chciał wziąć w nim udział, by sprawdzić się i przede wszystkim dobrze się bawić, bo w Polsce nie ma innej okazji, aby wypróbować takie przeszkody. - Przychodzę, bawię się, a przy tym staram się dojść jak najdalej - mówi nam w rozmowie.

W pierwszej edycji Sebastian doszedł do finału, w drugiej powtórzył swój wyczyn, a w trzeciej ponownie znalazł się na tym etapie. Z tą różnicą, że za trzecim razem przeszedł zdecydowanie najdalej, zdobywając tytuł Last Man Standing.

W tym roku Sebastian otworzył własną działalność "Ninja-Craft" i produkuje własne akcesoria oraz konstrukcje ninja. Wcześniej tworzył je na własnym podwórku w Stojowicach, dzięki czemu posiada naprawdę niezły tor, na którym trenuje wiele zawodników z całej Polski.

Nowe odcinki programu Ninja Warrior Polska już od 31 sierpnia na antenie Telewizji Polsat!

Z zawodnikami rozmawiał: Mateusz Zajega

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje