Problem nadmiernej liczby odwiedzających dotyka coraz więcej europejskich miast i regionów. Popularne lokalizacje z jednej strony czerpią ogromne korzyści ekonomiczne z turystyki, a z drugiej coraz częściej muszą mierzyć się z tłumami, hałasem i generalną uciążliwością dla lokalnych społeczności.
Turystyka potrzebuje nowych zasad?
Podobnie jest w Varennie, czyli niewielkim historycznym miasteczku nad jeziorem Como, zamieszkiwanym na stałe przez około 650 osób, które przyciąga każdego roku przyciąga setki tysięcy gości. A turyści jak to turyści, nie zawsze potrafią się właściwie zachowywać, dlatego lokalne władze wprowadzają nowe przepisy, które mają zapewnić mieszkańcom "normalne warunki życia".
Włochy ograniczają skutki nadmiernej turystyki
O czym konkretnie mowa? Nowe przepisy jasno określają, że stroje kąpielowe i brak koszulki są akceptowane wyłącznie na plażach oraz podczas rejsów po jeziorze. Spacerowanie w takim stroju po zabytkowych uliczkach, odwiedzanie sklepów, restauracji czy kościołów będzie traktowane jako naruszenie lokalnych zasad. Mieszkańcy w dużej mierze popierają nowe regulacje, a lokalni przedsiębiorcy zwracają uwagę, że plażowy strój jest naturalny nad wodą, ale nie powinien być standardem w centrum miasta.
Jesteśmy dumni, że każdego roku witamy setki tysięcy turystów z całego świata, ale jakość życia mieszkańców nie może być poświęcona na rzecz masowej turystyki
Varenna nie jest pierwszym włoskim miasteczkiem, które próbuje ograniczyć zachowania uznawane za niestosowne. Podobne przepisy wprowadzono już w innych popularnych kurortach, i tak w Sorrento władze już wcześniej zaczęły karać osoby spacerujące po mieście w strojach kąpielowych i bez koszulek, uznając takie zachowanie za szkodzące wizerunkowi miejscowości.
Z kolei w Portofino wprowadzono ograniczenia dotyczące robienia zdjęć w najbardziej zatłoczonych punktach oraz wyznaczono strefy, w których turyści nie mogą zatrzymywać się na dłużej.












