Reklama

Filmy porno zamiast rozkładu lotów. Takie rzeczy tylko na lotnisku w Rio de Janeiro

Wyobraźcie sobie, że docieracie na lotnisko i próbujecie sprawdzić rozkład swojego lotu, ale zamiast informacji o odprawie na ekranach wyświetlane są ... filmy pornograficzne. Taka niespodzianka czekała ostatnio na turystów w Rio de Janeiro, choć jak łatwo się domyślić, nie był to wcale pomysł obsługi.

Wyobraźcie sobie, że docieracie na lotnisko i próbujecie sprawdzić rozkład swojego lotu, ale zamiast informacji o odprawie na ekranach wyświetlane są ... filmy pornograficzne. Taka niespodzianka czekała ostatnio na turystów w Rio de Janeiro, choć jak łatwo się domyślić, nie był to wcale pomysł obsługi.
Porno zamiast rozkładu lotów i reklam. Atak hakerów na lotnisku w Rio /123RF/PICSEL

Chociaż ataki hakerskie kojarzą się najczęściej z wyłudzaniem i wykradaniem danych, szpiegowaniem, zastraszaniem czy żądaniami okupu za przywrócenie dostępu do systemu, to czasami przybierają też formę mającą na celu zdyskredytowanie atakowanego. Do takiej właśnie sytuacji doszło ostatnio na lotnisku w Rio de Janeiro, gdzie za sprawą ataku hakerów na tablicach informacyjno-reklamowych wyświetlane były filmy pornograficzne

Filmy porno zamiast rozkładu lotów

I choć Rio de Janeiro ma swoją reputację, bo po jednej z najsłynniejszych plaż na świecie, czyli Copacabanie, nie chodzi się przecież ubranym od stóp do głów, a lokalnego nocnego życia nie równoważy nawet 38-metrowy pomnik Chrystusa Zbawiciela górujący nad miastem, to filmy dla dorosłych wyświetlane na lotnisku nawet tutaj okazały się szokujące, a przynajmniej dla niektórych turystów.

Reklama

Bo choć w mediach społecznościowych szybko pojawiły się żartobliwe komentarze w stylu "takie rzeczy tylko w Rio", "witamy na Santos Dumont Airporn" czy "wiele osób spóźni się dziś na lot", to nie brakowało też głosów zniesmaczonych turystów podróżujących z dziećmi, którzy zarzucali obsłudze portu lotniczego Rio de Janeiro-Santos Dumont brak szacunku i odpowiedzialności.

Operator lotniska, firma Infraero, szybko zabrała jednak głos, tłumacząc, że wyświetlacze, na których pojawiły się treści pornograficzne, nie są oficjalnymi tablicami informacyjnymi lotniska, ale ekranami reklamowymi zarządzanymi przez prywatną firmę. Niemniej obsługa miała szybko wyłączyć wszystkie wyświetlacze oraz poinformować o zajściu odpowiednie służby: 

Wywołana do odpowiedzi firma 29Horas Mídia Aeroportuária, czyli operator reklam na lotnisku, poinformowała, że padła ofiarą ataku hakerskiego i prowadzi obecnie śledztwo w tej sprawie, sprawdzając m.in. czy w atak nie byli zaangażowani jej pracownicy, bo istnieją przesłanki, by sądzić, że “był on bardzo prosty i polegał na sklonowaniu zawartości smartfona".

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy