Górskie molo jednak powstanie. Kontrowersyjny projekt wraca do gry
Kontrowersyjne "górskie molo" w polskich górach wraca do gry. Po miesiącach ciszy gmina Tymbark ma już pozwolenie na budowę i stara się o finansowanie inwestycji, która podzieliła internautów w całej Polsce.

Gmina Tymbark nie porzuciła planów budowy tarasu widokowego na Łopieniu, znanego szerzej jako "górskie molo". Jak wynika z najnowszych informacji, inwestycja ma już pozwolenie na budowę i czeka jedynie na pozyskanie środków. Jeśli to się uda, realizacja ruszy w najbliższym czasie.
O sprawie pisaliśmy już wcześniej w Interii Geekweek, Dawid Szafraniak opisywał burzliwy początek projektu. Wówczas wizualizacje konstrukcji obiegły internet i wywołały falę krytyki. Dziś, ponad dwa lata później, emocje nieco opadły, ale sam pomysł nie zniknął.
Powrót kontrowersyjnego projektu
Przypomnijmy, pierwsze koncepcje pokazano na początku 2024 roku. Molo miało umożliwić turystom dojście do punktu widokowego, z którego, przy dobrej pogodzie, zobaczyć można nawet Tatry. Projekt od początku budził skrajne opinie. Jedni widzieli w nim nową atrakcję, inni niepotrzebną ingerencję w krajobraz Beskidu Wyspowego.
Jak relacjonował Dawid Szafraniak, krytycy zarzucali władzom gminy "sztuczne uatrakcyjnianie" regionu, zamiast inwestowania w podstawową infrastrukturę turystyczną. W sieci dominowały negatywne komentarze, często bardzo emocjonalne.
Turystyka jako motor rozwoju regionu
Mimo to gmina konsekwentnie realizuje swoją strategię. Taras widokowy jest tylko jednym z elementów większego planu. Władze Tymbarku stawiają na rozwój turystyki. Od ścieżek rowerowych, przez modernizację parków, aż po poprawę dostępności komunikacyjnej.
Kluczowe znaczenie ma tu także modernizacja linii kolejowej, która ma ponownie "otworzyć" region i ułatwić dojazd turystom. W założeniu cały system inwestycji ma działać jak mechanizm napędzający lokalną gospodarkę. Więcej odwiedzających to większe zapotrzebowanie na noclegi, gastronomię i usługi.
Czy górskie molo zmieni Beskid Wyspowy?
Wójt gminy podkreśla, że podobne obiekty sprawdzają się w innych częściach kraju i przyciągają turystów. Przykładem jest leśne molo w Beskidzie Sądeckim, które szybko stało się jedną z najpopularniejszych atrakcji regionu.
Gdzie jednak kończy się rozwój, a zaczyna ingerencja w naturę? Zwolennicy inwestycji mówią o szansie dla regionu, przeciwnicy o ryzyku utraty jego charakteru, naturalnego piękna Beskidu Wyspowego.
Pewnie skończy się, jak zwykle. W sieci będzie burza, a koniec końców z konstrukcji turyści i tak tłumnie będą korzystali chcąc podziwiać zachwycające górskie widoki.
Źródło: Gazeta Krakowska, Interia Geekweek










