Dojazd na Półwysep Helski latem potrafi czasem zamienić się w kilkugodzinny horror. Kilometrowe korki sprawiają, że nawet krótka podróż samochodem może wydłużyć się nawet do kilku godzin, co przy jednodniowym wypadzie na półwysep może skutecznie popsuć cały dzień.
Dla turystów pojawiła się ciekawa alternatywa. Żegluga Gdańska uruchomiła pilotażowy program szybkich rejsów katamaranem Amber Express, który ma być alternatywą dla transportu drogowego. Obecnie jednostka kursuje przede wszystkim na trasie Sopot-Hel, a jeśli projekt się sprawdzi, wodna komunikacja może na stałe wpisać się w letni krajobraz Zatoki Gdańskiej.
Sopot-Hel w niespełna godzinę
Amber Express to katamaran zbudowany w 2004 roku we Francji. Przez ponad dwie dekady służył tamtejszej marynarce wojennej jako jednostka transportowa, a po sprowadzeniu do Polski przeszedł gruntowną modernizację. Statek dostosowano zarówno do przewozu pasażerów, jak i do obowiązujących przepisów, dzięki czemu dziś może obsługiwać regularne połączenia na Zatoce Gdańskiej.
Kapitan Andrzej Malinowski cytowany przez portal gospodarkamorska.pl zaznacza, że statek jest wymagający dla załogi. Przy dużej powierzchni, małym zanurzeniu i wielu pasażerach pływanie nim jest wyzwaniem. Ale w tym przypadku możemy czuć się w pełni bezpieczni. Kpt. Malinowski jest bardzo doświadczonym marynarzem, który od ponad pół wieku pływa na różnych jednostkach.
Jednostka rozwija prędkość do około 20 węzłów (ok. 37 km/h) i może zabrać na pokład 353 pasażerów. Na wyposażeniu znajdują się klimatyzowane wnętrza, nowoczesne systemy nawigacyjne oraz środki ratunkowe. Według informacji Żeglugi Gdańskiej rejs z Sopotu do Helu trwa około 45 minut, co dla wielu turystów może oznaczać znacznie szybszą podróż niż przejazd samochodem w szczycie sezonu.
Rozkład rejsów i ceny biletów
Obecnie z Sopotu zaplanowano trzy kursy dziennie - o 10:10, 12:10 i 17:15. Rejsy powrotne z Helu odbywają się o 11:10, 16:00 i 18:30. Bilet normalny kosztuje 105 zł w jedną stronę lub 160 zł w obie, natomiast za przewóz roweru trzeba zapłacić odpowiednio 45 lub 65 zł. Żegluga Gdańska nie prowadzi sprzedaży internetowej. Bilety są dostępne wyłącznie w kasach przed rejsem.
Jest jednak pewien szczegół, który wzbudził moje wątpliwości i zapewne może budzić wątpliwości innych podróżnych. Póki co, wszystkie kursy oznaczono literą "R", co oznacza rejs rezerwowy. Jeśli nie zbierze się odpowiednia liczba pasażerów, połączenie może zostać odwołane. Przewoźnik zapewnia jednak, że większość rejsów jest realizowana, a informacje o ich wykonaniu można uzyskać w kasach biletowych.
W dniu rejsu oraz przed dniem planowanego rejsy informacje na temat realizowanych rejsów są dostępne w Kasach Biletowych. Dodatkowo Uprzejmie informujemy, iż większość rejsów jest realizowanych.
Pilotaż ma pokazać, czy mieszkańcy i turyści rzeczywiście będą chcieli korzystać z takiej formy transportu, ale moim zdaniem pomysł został nie do końca przemyślany. Owszem czas jest kuszący. Ale informacja w mediach społecznościowych idzie w stronę ekologii (jeden statek zamiast 120 aut).
Sprawdziłem na szybko połączenia kolejowe. I tak za podróż Intercity w 2 klasie zapłacimy około 40 złotych za bilet w jedną stronę. Podróż trwa ok. 2 godziny 40 minut. Dla rannych ptaszków są wcześniejsze połączenia TLK, o 4:50 i 5:13, z czasem jazdy odpowiednio 2 h 21 min i 2h 49 min, ale dzięki temu za bilety zapłacimy 33 zł. Oczywiście wszędzie mowa o biletach normalnych. Z drogą połączeniami powrotnymi też nie ma problemu. Też ekologicznie, z akceptowalnym czasem przejazdu i... taniej.
Czy nie lepiej byłoby, zamiast podążać za ekotrendami, zachęcić ludzi po prostu do... rejsu? Ludzie wydają mnóstwo pieniędzy nad morzem, żeby sobie zafundować rejs wycieczkowy, czy to po morzu, czy Zatoce. A tu mamy nie dość, że rejs, to jeszcze z możliwością odwiedzenia Helu. Lekcja marketingu do odrobienia na przyszły rok.
Na koniec trudno też nie odnieść wrażenia, że większą popularność mogłyby zapewnić gwarantowane kursy, przynajmniej przez pierwszy sezon. Stały rozkład dawałby pasażerom większą pewność planowania podróży z wyprzedzeniem i mógłby skuteczniej zachęcić do pozostawienia samochodu na parkingu. Ale sam pomysł trzeba pochwalić, dobrze, że pojawiają się takie atrakcje, które mogą przyciągnąć też zagranicznych turystów.
Źródła: gospodarkamorska.pl, zegluga.pl,














