Spis treści:
- Nie płać za nadbagaż. Zważ torbę przed wyruszeniem na lotnisko i oszczędź sobie stresu
- Weź ze sobą to, co chcesz. Ale wrzuć to do organizera
- Małe rozwiązanie, wielki spokój. Wrzuć lokalizator GPS do bagażu
- Przygotuj sobie mapę z oznaczeniami. Nie szukaj bez sensu podczas podróży
- Tu znajdziesz najlepsze polecenia. Aplikacja, która jeszcze nigdy mnie nie zawiodła
- Koniec z latającymi paragonami i długami u znajomych. Zerknij na aplikacje do wspólnych rozliczeń
- Zapomnij o kolejkach! Koniecznie sprawdź lokalne aplikacje transportu publicznego
- Pamiętaj o nawadnianiu podczas podróży! Weź ze sobą butelkę z filtrem
- Cała biblioteka na wyciągnięcie... palca. Bez czytnika nigdzie się nie ruszam
- Nie martw się padającą baterią w telefonie. Spakuj także powerbank
Ach, wakacje! Niezależnie od tego, czy postrzegamy je jako dwa miesiące wspaniałej wolności od obowiązków, czy jednak maksimum dwa tygodnie, pieczołowicie odkładane przez cały rok pracy, bardzo często okres ten przynosi mniej lub bardziej spontaniczny wyjazd do upragnionej destynacji.
Jeśli waszym wybranym środkiem transportu jest pociąg, polecam zerknąć na listę przygotowaną przeze mnie ostatnio - wskazane gadżety i rozwiązania przydadzą się, zwłaszcza jeśli podróż ma miejsce w wyjątkowo upalne dni.
Co jednak powinni zabrać ci, którzy przemieszczają się samolotem, a ich destynacja znajduje się za granicą? Niektóre z przytoczonych w poprzednim artykule również znajdą tu swoje zastosowanie, ale są też takie, które jednak więcej sensu mają w tym konkretnym przypadku podróżniczym.
Nie płać za nadbagaż. Zważ torbę przed wyruszeniem na lotnisko i oszczędź sobie stresu
Zacznijmy od małego gadżetu, którego użyjemy jeszcze w domu. Niestety w przypadku podróży samolotem bardzo istotny jest rozmiar naszego bagażu, a także jego waga. To tyczy się zarówno tego rejestrowanego, jak i podręcznego, którego chowamy w schowkach nad naszymi głowami.
Kto chciałby dopłacać za przekroczoną wagę bagażu? By mieć pewność, że tego unikniemy, możemy skorzystać z podręcznej wagi bagażowej. To niewielki i niedrogi gadżet, którym po prostu unosimy spakowaną walizkę i odczytujemy wynik na małym ekranie. Proste i działa!
Weź ze sobą to, co chcesz. Ale wrzuć to do organizera
Muszę przyznać, że kiedyś nie wierzyłam w moc organizerów podróżnych, w końcu dobrze zrolowana sukienka czy T-shirt nie zajmują aż tak dużo miejsca. Ale później okazało się, że jeśli dobrze zrolujemy lub ułożymy złożony element odzieży w organizerze, zajmuje on jeszcze mniej miejsca, zwłaszcza jeśli użyjemy go poprawnie, czyli wypełniając kostkę po brzegi.
Trzeba jednak brać poprawkę na to, w co się pakujemy: to rozwiązanie nie zda egzaminu, jeśli podróżujemy budżetowo i do dyspozycji mamy jedynie skromny plecak. Doskonale za to spełni swoją funkcję w większym bagażu.
Małe rozwiązanie, wielki spokój. Wrzuć lokalizator GPS do bagażu
Skoro jesteśmy już spakowani, a nasz bagaż jest zważony i wiemy, że nie zapłacimy dodatkowych opłat za nadbagaż, dobrze byłoby też mieć pewność, że go nie zgubimy. A jeśli już do tego dojdzie, to żebyśmy chociaż orientacyjnie wiedzieli, gdzie się znajduje...
Na pewno słyszeliście o miniaturowych lokalizatorach GPS, czyli małych urządzeniach, które w tym wypadku wrzucimy do środka bagażu, a lokalizację tegoż odczytamy na naszym telefonie. Wierzcie mi na słowo, że nie ma niczego gorszego, niż zgubiona walizka!
Przygotuj sobie mapę z oznaczeniami. Nie szukaj bez sensu podczas podróży
Kiedy jesteśmy już na miejscu, w którym nie byliśmy nigdy przedtem, trudno jest za każdym razem stać na ulicy w upale, wśród mnóstwa turystów i szukać dobrego miejsca do jedzenia czy świetnych atrakcji. Można próbować, ale kiedy w oczy zagląda głód, nie jest to najprzyjemniejsza i najłatwiejsza sprawa.

Dobrze więc wcześniej się przygotować i wspaniałą opcją jest oznaczenie sobie interesujących nas miejsc w wybranej aplikacji z mapami - niezależnie od tego, czy to Google Maps, Mapy na iOS, czy jeszcze inna, z której zazwyczaj korzystamy - zamysł jest prosty. Trzeba zrobić mały research, oznaczyć konkretne punkty na mapie, a gdy już znajdziemy się na ulicach miasta, do którego podróżujemy, odnalezienie siebie i interesujących nas miejsc powinno być bardzo proste. Co istotne, taką listę tworzyć możemy ze swoimi współpodróżnikami, dzięki czemu każdy może dodać interesujące go przystanki i konkretnie je opisać.

W ten sposób oszczędzimy też czas, który zmarnowalibyśmy, poszukując w ciemno, w dodatku wcześniej możemy sprawdzić również opinie innych podróżników. A skoro o tym mowa...
Tu znajdziesz najlepsze polecenia. Aplikacja, która jeszcze nigdy mnie nie zawiodła
Jest taka aplikacja, która w tej kwestii jeszcze nigdy mnie nie zawiodła. Mowa o AmiGo! Niestety, nie jest ona aż tak łatwo dostępna, jak możemy być przyzwyczajeni, bowiem żeby z niej skorzystać, potrzebujemy zaproszenia albo zapisać się na listę oczekujących. W ten sposób twórcy aplikacji chcą zapewnić niezawodność poleceń. I chociaż może to brzmieć pompatycznie, muszę uczciwie stwierdzić, że korzystałam z poleceń użytkowników wielokrotnie przy kilku podróżach i nie było jeszcze miejsca, którym się zawiodłam.

W apce znajdziemy wszystko, czego potrzebujemy: polecane restauracje, hotele, sklepy, muzea itp., przejrzymy też komentarze i oceny użytkowników. Zazwyczaj dostępne są też zdjęcia, adres polecanych lokalizacji czy oznaczenia na mapie. Nawet jeśli mamy swoich ulubionych podróżników, którzy polecają nam punkty do odwiedzenia, w łatwy sposób przejrzymy też to, co o danym miejscu sądzą inni użytkownicy apki. Co szczególnie istotne: twórcy poleceń często w opisach umieszczają ważne informacje i wskazówki, dotyczące np. tego, o której godzinie udać się do wybranej restauracji, żeby nie stać w olbrzymich kolejkach.
Treści poszukamy według różnych filtrów, w tym oczywiście według miejsca, do którego podróżujemy. Stworzymy także swoją listę życzeń, żeby nie umknęły nam lokalizacje, które chcemy odwiedzić. AmiGo jest bardzo przejrzyste i intuicyjne w obsłudze, ale np. nie możemy skopiować opisów dodanych przez twórców, aby dodać je do swojej listy w Google Maps itp., co jest dość irytujące.
Koniec z latającymi paragonami i długami u znajomych. Zerknij na aplikacje do wspólnych rozliczeń
Czas na wydatki! To punkt, który specjalnie zainteresuje tych, którzy podróżują ze znajomymi. Często zdarza się, że przy płaceniu nie dzielimy rachunku, a potem trzeba dojść do tego, kto, komu, ile jest dłużny i dlaczego tak dużo. Ileż można zbierać paragony i gimnastykować się matematycznie... Aby tego uniknąć i ułatwić sobie trochę życie, sprawdźcie aplikacje Splitwise albo Revolut pod kątem funkcji wspólny rachunek na rozliczenia.

Obydwie apki również w bardzo przejrzysty sposób podsuwają nam najważniejsze informacje. Kilkoma kliknięciami wpisujemy wydatek, wskazujemy dłużników, a oprogramowanie najczęściej samo wylicza, ile pieniędzy powinniśmy dostać od kogo.
Zapomnij o kolejkach! Koniecznie sprawdź lokalne aplikacje transportu publicznego
Sprawne przemieszczanie się za granicą to nie lada wyzwanie. Zwłaszcza jeśli chcemy zobaczyć ogrom miejsc, a ogranicza nas czas. Ileż razy było tak, że trzeba było zdążyć na metro czy autobus, a przy automatach biletowych zastawało się gigantyczną kolejkę albo urządzenia stojące w przejściu podziemnym po prostu odmawiało współpracy.

Przed wyjazdem warto wyszukać aplikację do kupowania biletów na transport publiczny w wybranej destynacji. Dzięki temu nasze zmartwienia ograniczają się do tego, czy na pewno wciąż mamy ze sobą telefon oraz czy faktycznie dobiegniemy na lada moment uciekający środek transportu. Dodatkowym plusem jest łatwa dostępność aktualnego rozkładu jazdy oraz ewentualnych zmian na trasach.

Pamiętaj o nawadnianiu podczas podróży! Weź ze sobą butelkę z filtrem
Podczas biegania w kolejne miejsca oznaczone na naszej liście, musimy pamiętać o bardzo ważnej sprawie, czyli nawadnianiu. Niezastąpiona w tym wypadku okazuje się butelka z filtrem. Co jednak bardzo istotne, to że należy sprawdzić, czy w mieście, w którym przebywamy, można spożywać wodę z kranu.
Cała biblioteka na wyciągnięcie... palca. Bez czytnika nigdzie się nie ruszam
To druga już pozycja, która pojawiła się w artykule dotyczącym podróżowania pociągiem, ale nie mogło jej też zabraknąć tutaj. Nie podróżuję bez czytnika e-booków, naprawdę! Przydaje się on nie tylko podczas przebywania w środkach transportu, ale i gdy zdecydujemy się odpocząć na ławce w parku albo oczekujemy w restauracji na posiłek.

To małe, lekkie urządzenie, które - co bardzo istotne - długo działa na jednym ładowaniu, nawet jeśli lektura pochłonie nas bez pamięci. Na rynku dostępnych jest mnóstwo, na pewno więc jesteśmy w stanie znaleźć coś dla siebie. Warto też przyjrzeć się abonamentom, które umożliwiają nam dostęp do cyfrowych bibliotek z tysiącami tytułów w formie e-booka i audiobooka.
Nie martw się padającą baterią w telefonie. Spakuj także powerbank
Ostatnia sprawa, jednak wcale nie najmniej ważna - sporo z zasugerowanych przeze mnie rozwiązań znajdziemy na naszych telefonach. To z kolei prowadzi nas do smutnego wniosku: nasze smartfony mogą tego nie udźwignąć. Chociaż aplikacje na pewno będziemy mogli pobrać, w przeciwieństwie do czytników, telefony komórkowe bardzo różnie radzą sobie z działaniem na jednym ładowaniu, zazwyczaj pozostawiając w tej kwestii sporo do życzenia.
Z pomocą przychodzi powerbank! Tu również gama dostępnych produktów jest ogromna, a dokonując wyboru powinniśmy zwrócić szczególną uwagę na ich rozmiar, wagę, a wybierając się w podróż, musimy także sprawdzić, czy na pewno bez obaw możemy przewozić powerbank w samolocie, a jeśli tak, to gdzie powinniśmy go umieścić, aby było to bezpieczne.











