Kraina, o której mało kto wie. Geologiczny cud na Dolnym Śląsku
Dolny Śląsk kryje geologiczne skarby, które wciąż czekają na odkrycie. Wśród nich jest Ostrzyca Proboszczowicka, zwana polską Fudżijamą. W okolicy góry jest jednak kilka innych, wartych odwiedzenia perełek. Chociażby majestatyczny Zamek Grodziec położony na dawnej wulkanicznej górze, przesiąknięty historią sięgającą średniowiecza.

Spis treści:
- Ostrzyca Proboszczowicka, czyli jak zdobyć polską Fudżijamę?
- Jak zdobyć Ostrzycę?
- Bazaltowe organy w Sędziszowej. Rzeźba, którą stworzyła lawa
- Zamki na wulkanach
Ostrzyca Proboszczowicka, czyli jak zdobyć polską Fudżijamę?
Porównując dwie góry, znaną na całym świecie Fudżi oraz znaną niewielu górę Ostrzycę na Dolnym Śląsku można odnieść wrażenie, że oba wzniesienia to dwie nierównoległe i nieporównywalne rzeczywistości. A jednak, i choć góra Ostrzyca, która znajduje się w Pogórzu Kaczawski, w porównaniu do "kolegi" z zachodniego Pacyfiku jest ponad 7,5 razy mniejsza, bo ma tylko 501 metrów wysokości, to wzniesienia mają wiele wspólnego.
Po pierwsze Fidżi i Ostrzycę łączy wulkaniczne pochodzenie oraz charakterystyczny, stożkowaty kształt. Obie góry są pozostałościami dawnych wulkanów i wyróżniają się na tle otaczającego obrazu. Trzeba jednak zaznaczyć, że Ostrzyca jest znacznie starsza. Fudżi bowiem uformowała się stosunkowo niedawno. Jej stożek zaczął powstawać około 10 tysięcy lat temu, a jej niemal symetryczny wygląd to efekt regularnych wybuchów i osadzania się kolejnych skał wulkanicznych. Z kolei Ostrzyca Proboszczowicka to "staruszek", który unormował się około 20 milionów lat temu podczas trzeciorzędnej działalności wulkanicznej na Dolnym Śląsku.
W tamtym okresie teren Śląska był aktywny geologicznie, a magma wydobywała się na powierzchnię przez szczeliny w skorupie ziemskiej. Ostrzyca przez lata ulegała silnemu niszczeniu przez wiatr, zmiany temperatury oraz deszcz. Do dziś zachował się przede wszystkim twardy komin wulkaniczny zbudowany z bazaltu, który jest bardziej odporny na erozję niż otaczające go skały. Dzięki temu góruje nad okolicą niczym Fudżi, stąd nazwa polska Fudżijama.
Jak zdobyć Ostrzycę?
Najłatwiejsza i najbardziej popularna trasa wiedzie z niewielkiego parkingu, który znajduje się u podnóża góry w pobliżu wsi Proboszczów. Początkowy odcinek prowadzi łagodną drogą przez łąki i skraj lasu, jednak po kilku minutach trasa zaczyna prowadzić bardziej stromo pod górę. Wchodząc pod nią natkniemy się na kamienne schody wykonane z bazaltowych bloków. Podejście może być nieco męczące, szczególnie po deszczu, gdy kamienie stają się śliskie, jednak cała wspinaczka trwa zazwyczaj maksymalnie 40 minut, w zależności od tempa marszu.
Po zdobyciu Ostrzycy na turystów czeka rozległy punkt widokowy. Za szczytu można bowiem podziwiać Pogórze Kaczawskie, Góry Kaczawskie oraz, przy odpowiedniej pogodzie i widoczności, odległe pasma Sudetów. Panorama zachwyca szczególnie podczas poranków oraz w czasie zachodów słońca.
Bazaltowe organy w Sędziszowej. Rzeźba, którą stworzyła lawa
Zaledwie 11 minut podróży samochodem z Proboszczowa na turystów czeka kolejna, krajobrazowa perełka. To Organy Wielisławskie, które są dowodem dawnej potęgi procesów wulkanicznych. Bazaltowe organy w Sędziszowej to charakterystyczne pionowe kolumny bazaltowe przypominające wielkie organy kościelne właśnie, skąd nazwa. Skały wyglądają tak, jakby zostały stworzone ręką człowieka, choć w rzeczywistości są efektem naturalnych procesów.

To miejsce budziło zainteresowanie na długo przed rozwinięciem się turystyki. W XIX wieku prowadzono tutaj wydobycie bazaltu wykorzystywanego między innymi do budowy dróg. Samo stanowisko ma kilkadziesiąt metrów długości i usytuowane jest na wysokości 250 m n.p.m. Związane jest z wulkanizmem permskim, występującym tutaj ponad 270 milionów lat temu.
Zamki na wulkanach
W Krainie Wygasłych Wulkanów, która rozpościera się na Dolnym Śląsku, wyjątkowo charakterystycznym miejscem Góra Zamkowa. Podobnie jak Ostrzyca ma za sobą wulkaniczną przeszłość, a na szczycie wzgórza górującego nad wsią Grodziec wznosi się pokaźnych rozmiarów Zamek Grodziec. Pierwotnie był średniowieczny, a ten, który oglądamy dzisiaj, jest jego kolejną rekonstrukcją z początku XX wieku. Uznaje się, że ruiny zamku, z których można podziwiać piękne widoki, są pierwszą tego typu budowlą w Europie, którą zabezpieczono i przygotowano dla rodzącego się ruchu turystycznego.
Pierwsze wzmianki o Zamku Grodziec pojawiły się w 1155 roku i pochodzą z bulli papieża Hadriana IV. Kolejne wzmianki o budowli pojawiły się w XIII wieku i dotyczyły dwóch kasztelanów rodu. Wiadomo natomiast, że Henryk Brodaty zastąpił drewnianą budowlę murowaną, a ta na przestrzeni wieków była systematycznie rozbudowywana. Następnie budowlę bardzo mocno obciążyły wojny husyckie, a Grodziec stał się jedną z piękniejszych rezydencji gotycko-renesansowych na Śląsku dopiero za czasów panowania Fryderyka II.
Kolejne dziesięciolecia nie były łaskawe dla zamku. Wojna trzydziestoletnia czy wojny napoleońskie doprowadzały do niszczenia majątku. Ten w 1926 roku przejął nazistowski polityk Herbert von Dirkens. W 1945 roku Zamek Grodziec uległ dewastacji, skradziono zabytkowe zbiory i spalono dachy. Miejsce stało opuszczone aż do 1959 roku, kiedy rozpoczęto prace porządkowe.
Dziś zamek znajduje się pod opieką Gminy Zagrodno i od lat odbywają się tutaj imprezy takie jak Turniej Rycerski, Święto Wina i Miodu Pitnego czy Święto Pieśni. Zwiedzanie zamku kosztuje dziś 35 zł, a w ofercie znajdują się także noclegi.










