Miejscowości, w których mają dość turystów. Dlaczego nie są mile widziani?
Nadmierna turystyka dotyka nie tylko słynne miejscowości turystyczne, ale również małe wioski, które nigdy nie ogłaszały się jako chętne do przyjmowania gości. Takich w Europie nie brakuje. Gdy któraś stanie się viralem w social mediach, dla mieszkańców zaczynają się kłopoty. Oto niezwykłe problemy, z jakimi mierzą się mieszkańcy i władze Hallstatt, Mont-Saint-Michel, Kinderdijk, Pienzy i Goathland.

Spis treści:
- Nadmierna turystyka. Niechciani goście zalewają małe wioski
- Hallstatt w Austrii. Miasteczko jak z bajki?
- Mont-Saint-Michel we Francji. Nadmiar pielgrzymów i fotogeniczność
- Kinderdijk w Holandii. Każdy chce zobaczyć słynne wiatraki
- Pienza we Włoszech. Szał na ser zabija lokalną autentyczność
- Goathland w Anglii. Gdy Harry Potter wjedzie za mocno
Nadmierna turystyka. Niechciani goście zalewają małe wioski
Problem z nadmierną turystyką mają nie tylko miasta turystyczne, takie jak Wenecja, Rzym, Barcelona czy Dubrownik, ale także wioski, których mieszkańcy bynajmniej nie starają się przyciągać gości. Ich popularność zaczęła się stosunkowo niedawno, a wieści na ich temat rozchodzą się poprzez social media. Przykładem jest wieś Bibury w Wielkiej Brytanii, uznawana przez niektórych za najpiękniejszą wioskę świata, o której pisaliśmy w zeszłym roku. To jednak nie jedyna taka miejscowość w Europie, która doświadcza niechcianej sławy.
Dlaczego to stanowi problem? Przede wszystkim uważa się, że w takich miejscach turyści biorą więcej, niż dają w zamian. O ile w miejscowościach turystycznych część mieszkańców może zarobić na turystach (np. na noclegach i posiłkach, choć w rzeczywistości zarabiają głównie duzi inwestorzy, a mieszkańcy nic z tego nie mają), o tyle te małe wioski nie mają w ogóle takiej infrastruktury i nawet nie chcą mieć. Zresztą odwiedzający również niespecjalnie kwapią się do zostania na noc i kupowania czegokolwiek. Zazwyczaj chcą tylko jednego - trzasnąć fotki na Instagram i odjechać. Gdzie tak jest?
Hallstatt w Austrii. Miasteczko jak z bajki?
Hallstatt w Austrii wraz z całym "krajobrazem kulturowym Hallstatt-Dachstein / Salzkammergut" został wpisany na Listę światowego dziedzictwa UNESCO. To niezwykle urokliwa alpejska wioska, która słynie z naturalnego piękna i wielowiekowej historii wydobycia soli. Swoją popularność w internecie zyskała jednak dzięki temu, że wiele osób wierzy, iż była inspiracją dla Królestwa Arendelle z animacji Kraina Lodu. Hallstatt odwiedzają więc tłumnie fani Disneya.
Miejscowość zamieszkuje ok. 700-800 osób, a dziennie odwiedza ją nawet 10 tysięcy turystów. Fani urokliwych widoczków pstrykają zdjęcia nad jeziorem i często odjeżdżają, nie zostając na noc i nie kupując nic lokalnie. Do Hallstatt przybywają setki autobusów i samochodów, które zastawiają parkingi, tworzą korki na wąskich, wiejskich drogach i emitują spaliny. Mieszkańcy narzekają na ciągły hałas, blokowanie chodników i sporadyczne wtargnięcia na prywatne posesje w celu zrobienia zdjęć. Niechciani goście niewiele sobie też robią z próśb o zachowanie spokoju.
Mieszkańcy wioski w Alpach mają dość uprzykrzania im życia. Podobnie jak w innych takich miejscowościach organizowali protesty i blokowali drogi. Władze zainstalowały barierki w punktach widokowych i wprowadziły limity na samochody i autokary, jednak są one często przekraczane i Hallstatt nie uporał się z nadmierną turystyką.
Mont-Saint-Michel we Francji. Nadmiar pielgrzymów i fotogeniczność
Mont-Saint-Michel, niewielka wyspa pływowa i gmina we Francji, także znajduje się na Liście światowego dziedzictwa UNESCO i zmaga z nadmierną turystyką. Wzgórze jest od średniowiecza jednym z najpopularniejszych celów pielgrzymek w Europie. Wiąże się to z kultem św. Michała Archanioła, który miał się objawić biskupowi Avranches i nakazać mu budowę kościoła na skalistej wyspie. Dla pątników szczególnie symboliczny wymiar ma przejście przez dno zatoki podczas odpływu. Najwięcej odwiedzających wyspa przyciąga w okolicach 29 września, kiedy wypada święto św. Michała Archanioła.
Przez to niezwykłe miejsce w Normandii wiodą też oficjalne szlaki pielgrzymkowe. Poza tym Mont-Saint-Michel cechuje niezwykła architektura i fotogeniczność. Wyspa jest znana nie tylko wśród pielgrzymów, ale także dzięki pojawieniu się w licznych filmach i serialach - ostatnio w The Walking Dead: Daryl Dixon. Rocznie gminę odwiedzają nawet 3 miliony turystów.
Władze zdają sobie sprawę, że delikatna średniowieczna architektura niszczeje szybciej, gdy przez wąskie uliczki przelewają się tłumy turystów. Rozważane jest wprowadzenie bramek i limitów odwiedzających, zaś gości zachęca się do odwiedzin poza głównym sezonem i godzinami szczytu (przed 10:00 i po 16:00).
Kinderdijk w Holandii. Każdy chce zobaczyć słynne wiatraki
Kinderdijk to niewielka wioska w Holandii, słynąca z osiemnastowiecznych wiatraków. Podobnie jak wiele miejscowości z tego zestawienia została wpisana na listę UNESCO i zmaga się z problemem nadmiernej turystyki. Na stałe zamieszkuje ją jedynie ok. 60 osób, zaś rocznie odwiedza ją nawet 600 tysięcy turystów, w dużej mierze pasażerów statków wycieczkowych. Wielu z nich zachowuje się nieodpowiednio i nie szanuje prywatności mieszkańców. Wchodzenie do prywatnych ogrodów i traktowanie domów jako tła do zdjęć na Instagrama to przykra codzienność.
Podobnie jak w innych małych miejscowościach, zalew turystów paraliżuje lokalną infrastrukturę. Co jednak dość nietypowe w Kinderdijk, dochodzi tam do konfliktu między mieszkańcami a władzami. Z jednej strony overtourism jest dla mieszkańców uciążliwy, ale z drugiej - przynosi dochody, a zyski z biletów umożliwiają konwersację zabytkowych wiatraków (ponoć najpiękniejszych w całych Niderlandach). Fundacja Światowego Dziedzictwa Kinderdijk dąży wręcz do wzmożenia ruchu turystycznego, a mieszkańcy czują się wykluczeni z jej planów. Nie wiadomo, czy uda się znaleźć kompromis.
Mieszkańcom udało się częściowo dopiąć swego, wprowadzając zakaz wjazdu do centrum dla autobusów wycieczkowych i kamperów, podnosząc kary za naruszenia oraz zabraniając fotografowania przez drony w celu ochrony prywatności. Organizowali oni także protesty i zwracali uwagę gości na problem overtourismu w social mediach i na pocztówkach.
Pienza we Włoszech. Szał na ser zabija lokalną autentyczność
Pienza to urokliwa miejscowość w Toskanii (Włochy), znajdująca się na Liście światowego dziedzictwa UNESCO. Turyści odwiedzają tę wioskę nie tylko ze względu na renesansowy plan urbanistyczny i architekturę. Przyciąga ona także wielbicieli serów. Pienza słynie bowiem z pecorino, twardego, dojrzewającego, owczego sera.
Właściciele interesów, aby zarobić na tym popycie, pootwierali więc sklepy z serem i pamiątkami, zostawiając mniej miejsca na przybytki istotne dla mieszkańców. Toskańska wioska jest popularnym celem jednodniowych wycieczek. Innym problemem jest modyfikacja menu w restauracjach, by bardziej odpowiadały gustom przyjezdnych, co wiąże się z obawą o utratę autentyczności i lokalnego smaku.
Co więcej, po skargach na hałas ze strony turystów (a nie mieszkańców!) wyciszono historyczny dzwon w godzinach od 22 do 7 rano. Pienza nie wprowadziła jeszcze środków, które pomogłyby jej ograniczyć nadmierną turystykę.
Goathland w Anglii. Gdy Harry Potter wjedzie za mocno
Goathland to mała wieś w hrabstwie North Yorkshire w Anglii. To ona posłużyła jako plener filmowy dla stacji kolejowej Hogsmeade w filmie Harry Potter i Kamień Filozoficzny (2001). Starsi widzowie mogą natomiast pamiętać ją z brytyjskiego serialu Heartbeat (1992-2010). Tam również kręcone są sceny do planowanej na 2027 rok produkcji HBO.
Kultowe miejsca z plenerów filmowych są często odwiedzane przez (nie zawsze mile widzianych) turystów. Tak też jest w przypadku Goathland i Goathland Station. Miejscowe drogi stały się zatłoczone, a z braku miejsca wielu gości parkuje w niedozwolonych miejscach. Właściciele firm starają się dostosować, przez co sklepy zmieniają asortyment. Na terenach zielonych pojawia się więcej śmieci, a w spotach fotograficznych (takich jak Aidensfield Arms, bar znany ze wspomnianego wcześniej serialu) tworzą się kolejki, zakłócając spokój mieszkańców.
Rada hrabstwa nie wprowadziła żadnych działań mających ograniczyć overtourism w Goathland, niemniej jednak zaimplementowała szerszą strategię (tzw. Destination Management Plan), który obejmuje cały region.










