O tym miejscu krążą różne historie. Jedni twierdzą, że w lesie między Krzemianką a Udryniem kompas nagle zaczyna wariować. Inni przekonują, że człowiek waży tam więcej niż gdziekolwiek indziej w Polsce. Trudno się dziwić, że takie opowieści pobudzają wyobraźnię. W końcu nie co dzień trafia się w miejsce, gdzie, a właściwie pod którym, ukrywa się jeden z najbardziej niezwykłych fragmentów skorupy ziemskiej w naszym kraju. Ile w tych historiach jest prawdy? Okazuje się, że niemal każda ma swoje naukowe uzasadnienie, choć rzeczywistość wygląda nieco inaczej, niż sugerują popularne legendy.
Skarb ukryty głęboko pod ziemią
Anomalia Magnetyczna Krzemianki-Udryń znajduje się w północno-wschodniej Polsce, na Suwalszczyźnie, około 20 kilometrów na północ od Suwałk. Obejmuje okolice wsi Krzemianka, Udryń i Jeleniewo, na skraju pagórkowatego krajobrazu ukształtowanego przez ostatnie zlodowacenie. To teren pełen jezior, lasów i morenowych wzgórz, położony niedaleko Suwalskiego Parku Krajobrazowego. Z turystycznego punktu widzenia jest to jedno z najciekawszych miejsc w Polsce dla osób interesujących się geologią, choć na pierwszy rzut oka nic nie zdradza jego wyjątkowości.
Największa tajemnica kryje się bowiem kilkaset metrów pod powierzchnią ziemi. To właśnie tam znajduje się fragment niezwykle starego masywu skał magmowych, którego wiek szacuje się na około 1,5 miliarda lat. Geolodzy określają go mianem suwalskiego masywu anortozytowego. Powstał w czasach, gdy dzisiejsza Europa wyglądała zupełnie inaczej, a kontynenty dopiero układały się w dawne superkontynenty.
Masyw tworzą przede wszystkim anortozyty - jasne skały zbudowane głównie z minerału o nazwie plagioklaz. Towarzyszą im ciemniejsze noryty i gabronoryty, czyli skały zawierające znacznie więcej minerałów bogatych w żelazo i magnez. To właśnie w nich występują duże ilości magnetytu oraz ilmenitu, minerałów zawierających żelazo, tytan i wanad. Szczególnie magnetyt ma bardzo silne właściwości magnetyczne i odpowiada za niezwykłe zachowanie tego obszaru.


Jak powstała anomalia magnetyczna?
Pole magnetyczne Ziemi nie jest idealnie jednakowe. W różnych miejscach jego wartość nieznacznie się zmienia pod wpływem skał znajdujących się pod powierzchnią. Większość takich zmian jest niewielka i praktycznie niemożliwa do zauważenia bez specjalistycznych urządzeń. Okolice Krzemianki i Udrynia należą jednak do wyjątków.
Zalegające głęboko skały zawierają wyjątkowo dużo minerałów o silnych właściwościach magnetycznych. Dzięki temu lokalne pole magnetyczne różni się od wartości obserwowanych w otaczających regionach. Geofizycy wykryli tę anomalię już podczas pomiarów magnetycznych prowadzonych w drugiej połowie XX wieku. Do dziś jest ona jedną z najsilniejszych anomalii magnetycznych rozpoznanych na terenie Polski.
Czy oznacza to, że zwykły turystyczny kompas oszaleje zaraz po wejściu do lasu? Niekoniecznie. To jeden z najczęściej powtarzanych mitów. Skały odpowiedzialne za anomalię znajdują się zbyt głęboko, aby w większości miejsc wywoływać spektakularne odchylenia wskazań prostego kompasu. Podczas normalnej wycieczki najprawdopodobniej nie zauważymy niczego niezwykłego. Zupełnie inaczej wygląda sytuacja w przypadku bardzo czułych magnetometrów wykorzystywanych przez geofizyków. Takie instrumenty bez problemu rejestrują zmiany natężenia pola magnetycznego i właśnie dzięki nim udało się dokładnie określić zasięg anomalii.
To dobry przykład tego, jak łatwo naukowe fakty mogą przerodzić się w lokalne legendy. Kompas rzeczywiście może wykazywać niewielkie odchylenia w niektórych miejscach, jednak opowieści o całkowicie chaotycznym obracaniu się igły nie znajdują potwierdzenia w badaniach terenowych.
Czy naprawdę ważymy tam więcej?
Drugim popularnym mitem jest przekonanie, że człowiek staje się w tym miejscu wyraźnie cięższy. Wbrew pozorom też i ta historia ma ziarno prawdy. Nie ma ona jednak związku z magnetyzmem, ale... z grawitacją.
Skały tworzące suwalski masyw są znacznie gęstsze od większości skał występujących w Polsce. Ich ogromna masa powoduje niewielkie zwiększenie lokalnego przyciągania grawitacyjnego. Geofizycy określają takie zjawisko mianem anomalii grawimetrycznej. Precyzyjne grawimetry bez trudu ją wykrywają, podobnie jak magnetometry rejestrują anomalię magnetyczną.
A co z człowiekiem? Teoretycznie rzeczywiście ważylibyśmy tam odrobinę więcej. Różnica jest jednak tak mała, że nawet bardzo dokładna waga łazienkowa nie byłaby w stanie jej pokazać. To efekt mierzalny naukowo, ale całkowicie niezauważalny podczas spaceru. Podobne niewielkie zmiany siły ciężkości występują zresztą w wielu miejscach na świecie i są związane z budową geologiczną podłoża.
Dlaczego ten niezwykły masyw wciąż pozostaje pod ziemią?
Choć suwalski masyw od dawna przyciąga uwagę geologów, turyści nie zobaczą tutaj kopalni ani odkrywek. Z bardzo prostego powodu. Skały zawierające magnetyt i ilmenit zalegają bardzo głęboko, zwykle od około 850 do ponad 2300 metrów pod powierzchnią. Dotarcie do nich wymagałoby budowy jednej z najgłębszych kopalń w tej części Europy. A biorąc pod uwagę obszary chronione - mozaika lasów, jezior, torfowisk i pagórków pozostawionych przez ostatni lądolód. Nie oszukujmy się, nikt na to by nie pozwolił. Nie mówiąc o ogromnych stratach jeśli chodzi o walory krajobrazowe, co turystycznie byłoby podcięciem gałęzi, na której ten region siedzi.
Sam masyw pozostaje przede wszystkim obiektem badań geologicznych i geofizycznych. Dzięki temu krajobraz praktycznie nie zmienił się od dziesięcioleci. To dość niezwykła sytuacja - jeden z najlepiej rozpoznanych geologicznych "skarbów" Polski pozostaje niewidoczny dla odwiedzających, ukryty głęboko pod ziemią.
Co jeszcze warto zobaczyć w okolicy?
Choć samej anomalii nie da się zobaczyć, okolica zdecydowanie wynagradza to krajobrazami. Kilkanaście kilometrów na południe rozciąga się Suwalski Park Krajobrazowy, najstarszy park krajobrazowy w Polsce. To kraina stromych wzgórz morenowych, głębokich rynnowych jezior i licznych głazów narzutowych pozostawionych przez skandynawski lądolód.

Jedną z największych atrakcji jest jezioro Hańcza - najgłębsze w Polsce, którego strome brzegi dobrze pokazują siłę procesów polodowcowych. W pobliżu znajdują się także punkty widokowe na Górze Cisowej, często nazywanej suwalską Fudżijamą, oraz liczne szlaki piesze i rowerowe prowadzące przez jedne z najmniej przekształconych krajobrazów nizinnych w kraju.
Właśnie tutaj nauka spotyka się z turystyką. Spacerując pośród lasów i jezior, trudno uwierzyć, że kilkaset metrów pod stopami spoczywają skały pamiętające czasy sprzed półtora miliarda lat. Nie zobaczymy ich bez odwiertu, nie poczujemy też wyraźnie silniejszego przyciągania Ziemi ani nie zaobserwujemy gwałtownie wirującej igły kompasu. Mimo to Anomalia Magnetyczna Krzemianki-Udryń pozostaje jednym z najbardziej fascynujących miejsc na geologicznej mapie Polski. Pokazuje, że największe osobliwości naszej planety nie zawsze są spektakularne na pierwszy rzut oka. Czasem wystarczy wiedzieć, co kryje się głęboko pod powierzchnią, by zwykły spacer nabrał zupełnie nowego znaczenia.














