Perła Żeliszowa zachwyca nie tylko fotografów. Tajemnice niezwykłej ruiny na Dolnym Śląsku
Z zewnątrz niepozorny, w środku spektakularny. Dawny kościół ewangelicki w Żeliszowie przez lata niszczał, aż stał się jedną z najbardziej niezwykłych ruin w Polsce. Od kilku lat przechodzi renowację, która pozwala mu przetrwać.

Na Dolnym Śląsku, w niewielkiej wsi Żeliszów, stoi budynek sakralny, który od lat przyciąga fotografów (i nie tylko). Choć z zewnątrz dawny kościół ewangelicki może wydawać się niepozorny, jego wnętrze skrywa architekturę, której nie powstydziłaby się niejedna europejska stolica.
Dzieło Carla Gottharda Langhansa, twórcy słynnej Bramy Brandenburskiej, przez dekady popadało w ruinę, a ostatecznie stało się celem miłośników urbexu. Dziś to miejsce, znane jako "Perła Żeliszowa", przechodzi powolną renowację, ale wciąż zachowuje swój surowy i tajemniczy charakter, który tak bardzo fascynuje każdego, kto zajrzy do wnętrza.
Dlaczego zdjęcia z Żeliszowa zachwycają?
Głównym powodem, dla którego zdjęcia z tego kościoła robią taką furorę w sieci, jest niespotykany układ wnętrza. Budynek zbudowano na planie elipsy, co w połączeniu z kilkoma piętrami drewnianych balkonów daje niesamowitą głębię i symetrię. Fotografowie nie muszą tu niczego ustawiać... wystarczy stanąć na środku, by kadr sam się domknął.

Do tego dochodzi specyficzne światło. Ponieważ dach przez lata był nieszczelny, a okna są ogromne, słońce wpadało do środka pod różnymi kątami, oświetlając kurz i surową cegłę. To połączenie (pięknej, niemal pałacowej architektury z widocznym zniszczeniem) przez lata tworzyło klimat, który na zdjęciach wygląda po prostu spektakularnie. A dlaczego piszę to w czasie przeszłym? O tym za chwilę. Chciałbym wcześniej napisać kilka słów o architekturze, bo to - obok światła - jeden z głównych elementów, które tu zapierają dech.
Specyfika kościołów ewangelickich. Dlaczego tak wyglądają?
Wnętrze w Żeliszowie wygląda bardziej jak teatr niż typowy kościół, który znamy, zwłaszcza jeśli przez lata przyzwyczailiśmy się do kościołów rzymskokatolickich. Ale trzeba pamiętać, że takie wnętrze jest charakterystyczne dla dawnego budownictwa ewangelickiego. W przeciwieństwie do świątyń katolickich, gdzie najważniejszy był ołtarz, u luteranów kluczowe było koncentrowanie się na czytaniu Biblii i słuchaniu kazań.
Aby każdy dobrze słyszał i widział księdza (lub jak kto woli pastora, ale ewangelicy także używają określenia ksiądz), budowano wysokie, piętrowe balkony, czyli tzw. empory. W Żeliszowie te konstrukcje oplatają całe wnętrze i to właśnie one tworzą niezwykły klimat. Kiedy światło wpada do środka, podkreśla rzędy kolumn i kolejne poziomy balkonów, co daje efekt ogromnej przestrzeni. Drewniane konstrukcje, mimo że dziś mocno nadgryzione zębem czasu, decydują o unikalnym charakterze tego miejsca.

Mnie, jeśli chodzi o architekturę, stare świątynie ewangelików zachwycają. Jeśli nie byliście nigdy w Kościołach Pokoju w Jaworze i Świdnicy, koniecznie musicie to nadrobić podczas najbliższego wyjazdy na Dolny Śląsk, lub chociażby przejazdem w Sudety.
Od ruiny do renowacji
Kościół w Żeliszowie powstał pod koniec XVIII wieku i przez długi czas służył lokalnej społeczności ewangelickiej. Po II wojnie światowej, wraz ze zmianami ludnościowymi, świątynia przestała być używana zgodnie z pierwotnym przeznaczeniem. Z czasem zaczęła niszczeć. Zawilgocony dach, uszkodzone elementy konstrukcyjne i brak opieki doprowadziły ją na skraj ruiny.
Przełom nastąpił dopiero w XXI wieku, kiedy rozpoczęto działania mające na celu zabezpieczenie budynku. Prace rozpoczęto w momencie, gdy budynek był już w bardzo złym stanie technicznym. Największym problemem okazał się dach, przez który do środka dostawała się woda. To właśnie wilgoć przez lata niszczyła drewniane empory i osłabiała całą konstrukcję. Dlatego pierwszym krokiem była jego naprawa i uszczelnienie, co zatrzymało proces degradacji.
Równolegle wzmocniono elementy nośne budynku, tak aby całość była bezpieczna dla odwiedzających. Co ważne, nie próbowano "upiększać" wnętrza na siłę. Nie odtworzono brakujących fragmentów w sposób, który zaburzyłby autentyczność miejsca. Zamiast tego zachowano ślady czasu - przetarcia, ubytki, surową cegłę i postarzałe drewno. Dzięki temu kościół nie stracił swojego charakteru, który wcześniej przyciągał fotografów.
Dzięki temu obiekt nie tylko przetrwał, ale też zaczął przyciągać jeszcze więcej odwiedzających jako wyjątkowe miejsce na mapie Dolnego Śląska. Można powiedzieć, że renowacja zachowała dawną świątynię w stanie, który nazywa się trwałą ruiną. W takim stanie zachowane jest wiele pozostałości zamków w Polsce - otacza się je opieką w takim stopniu, żeby nie ulegały dalszej degradacji, ale bez odbudowy.

Świątynia Sztuki i Światła. Gdzie można ją znaleźć?
Obecnie dawny kościół ewangelicki funkcjonuje od kilku lat jako Świątynia Sztuki i Światła - przestrzeń otwarta na wydarzenia kulturalne i turystów. Znajduje się w miejscowości Żeliszów, niedaleko Bolesławca, w województwie dolnośląskim. To miejsce, które łączy historię, architekturę i współczesną ciekawość świata. I wygląda na to, że dzięki przeprowadzonej renowacji zostanie z nami na dłużej.










