Na Pacyfiku istnieje miejsce, które przez ponad pół wieku było jednym z najbardziej niebezpiecznych i odizolowanych zakątków Ziemi. Bikini Atoll, czyli atol leżący na Wyspach Marshalla, przez dekady był symbolem zniszczenia i zakazu. Dziś turyści, którzy chcą ponurkować, mogą tam zejść pod wodę i zobaczyć coś, czego nie ma nigdzie indziej na świecie.
Tragiczna historia wyspy zaczęła się w 1946 roku. Wówczas Stany Zjednoczone wysiedliły wszystkich mieszkańców atolu, by przeprowadzić serię testów broni jądrowej. W ciągu kolejnych 12 lat na Bikini i w jego pobliżu zdetonowano 23 bomby atomowe, w tym słynną "Baker" w 1946 roku i potężną "Bravo" w 1954 roku. Nie można tutaj nie wspomnieć, że "Bravo" była największą amerykańską bombą wodorową w tamtych czasach.

Niegdyś radioaktywna wyspa otwiera się dla turystów
Po testach, atol został radioaktywny. Mieszkańcy nigdy już nie mogli normalnie wrócić na stałe. Przez dekady Bikini Atoll był praktycznie zakazany dla odwiedzających, zarówno dla dawnych mieszkańców, jak i dla świata. Woda, gleba i organizmy morskie były skażone i kontakt z nimi groził rychłą śmiercią.
W latach 90. i na początku XXI wieku sytuacja się zmieniła. Po badaniach naukowych poziom promieniowania w niektórych częściach atolu spadł na tyle, że władze niedawno zezwoliły na ograniczony dostęp dla nurków. Powstała jedna z najbardziej niezwykłych atrakcji podwodnych na świecie, a mianowicie "Atomowa Flota Duchów".
Bikini Atoll przyciąga nurków żądnych ekstremalnych warażeń
Pod wodą spoczywa kilkanaście amerykańskich, japońskich i niemieckich okrętów wojennych, które celowo zatopiono podczas testów. Wśród nich jest legendarny lotniskowiec USS Saratoga, pancernik USS Arkansas i krążownik Prinz Eugen. Wszystkie pokryte są teraz koralowcami i są pełne życia morskiego. Nurkowanie na Bikini Atoll to nie jest zwykła wycieczka, to wyprawa dla doświadczonych nurków, ponieważ wymagany jest zaawansowany certyfikat. Warunki są trudne.
Nurkom grożą bowiem silne prądy morskie, głębokość i odległość od cywilizacji. Ale ci, którzy tam byli, mówią jednym głosem: to jedno z najbardziej surrealistycznych i poruszających miejsc na Ziemi. Widok ogromnego, zardzewiałego lotniskowca porośniętego koralowcami, wokół którego krążą ławice ryb, w miejscu, gdzie kiedyś wybuchały bomby atomowe, musi robić ogromne wrażenie. To połączenie historii, natury i ludzkiej destrukcji w jednym.
Pomimo otwarcia na turystów, Bikini Atoll nigdy nie wróci do stanu sprzed 1946 roku. Mieszkańcy nadal walczą o odszkodowania i możliwość powrotu. Ale dla świata atol otworzył się w zupełnie nowy sposób, jako mroczna, ale fascynująca podwodna nekropolia okrętów. Jeśli szukasz miejsca, które naprawdę zasługuje na miano zakazanej wyspy, Bikini Atoll jest właśnie takim miejscem.
***
Bądź na bieżąco i zostań jednym z 91 tys. obserwujących nasz fanpage - polub GeekWeek na Facebooku i komentuj tam nasze artykuły!











