W skrócie
- Szczecin chce przejąć "Dar Młodzieży" po zakończeniu jego służby i stworzyć z niego atrakcję przy Łasztowni.
- Miasto deklaruje gotowość rozmów o kosztach utrzymania jednostki.
- Gdynia jest portem macierzystym fregaty od 1982 roku i posiada z nią silne więzi historyczne, co sprawia, że może nie chcieć oddać symbolu swojej morskiej tradycji.
- Więcej podobnych informacji znajdziesz na stronie głównej serwisu, otwiera się w nowym oknie
Przed wakacjami ruszył przetarg na następcę "Daru Młodzieży". Nowy żaglowiec ma nie tylko szkolić przyszłych oficerów, ale też stać się wizytówką Polski na morzach i oceanach w XXI wieku.
Jednocześnie pojawił się pomysł, by po zakończeniu służby "Dar Młodzieży" na stałe zacumował w Szczecinie. Jego autorem był kapitan Włodzimierz Grycner, szef Klubu Kapitanów Żeglugi Wielkiej. Pomysł poparły środowiska morskie, władze miasta i województwa zachodniopomorskiego. W grę wchodzi miejsce przy Łasztowni, niedaleko Morskiego Centrum Nauki. Sami popatrzcie na zdjęcie główne. Czyż nie wyglądałby majestatycznie w takim otoczeniu?
Fregata miałaby stać się częścią większego kompleksu poświęconego morzu. W planach pojawiają się Skwer Kapitanów i przyszłe muzeum morskie. Prezydent Szczecina Piotr Krzystek zadeklarował również gotowość rozmów o finansowaniu utrzymania jednostki. Bo mimo wszystko, nawet statek, który nie pływa, wymaga remontów i konserwacji, a to mogą być miliony złotych.
Pojawiły się jednak głosy, że Gdynia, z którą jest ściśle związany, może tak łatwo nie oddać tego symbolu.

Szczecin nie jest przypadkowym kandydatem na emerytalny port
"Dar Młodzieży" odwiedzał miasto ponad 40 razy, a szczecińska uczelnia morska korzystała z niego już w latach 80. W 1984 roku żaglowiec wziął udział w Operacji Żagiel, płynąc ze studentami ze Szczecina. Sam statek powstał dzięki ogólnopolskiej zbiórce pieniędzy, prowadzonej między innymi w Gdyni i Szczecinie.
Fregata ma więc historię wykraczającą poza jeden port. W Szczecinie otrzymała żagle z herbem miasta i tytuł Honorowego Ambasadora Szczecina.
Jednak związek "Daru Młodzieży" z Gdynią jest wyjątkowo silny
To właśnie w Gdyni 4 lipca 1982 roku podniesiono na nim biało-czerwoną banderę. Stąd statek wyruszał w najważniejsze rejsy, między innymi w trwającą 217 dni wyprawę do Japonii w 1983 roku, czy tegoroczny rejs na 250-lecie Stanów Zjednoczonych. Choć podróż zakończył w Szczecinie. Tam, w Morskiej Stoczni Remontowej "Gryfia", przeszedł naprawę płatów śruby napędowej.

Gdynia pozostaje jego portem macierzystym, a właścicielem i armatorem jest Uniwersytet Morski w Gdyni.
Jak zauważa "Dziennik Bałtycki", wręcz naturalnym rozwiązaniem byłoby ustawienie fregaty obok "Daru Pomorza". Oba żaglowce mogłyby wtedy pokazać kolejne etapy historii polskiego szkolnictwa morskiego.
Tak więc mamy dwie strony przeciągające linę. Szczecin ma plan na przyszłość fregaty, a Gdynia ma ponad 40 lat wspólnej historii. To właśnie te dwa argumenty będą kluczowe w dyskusji o tym, gdzie ostatecznie zacumuje słynna fregata.
Sam muszę przyznać, że wybór jest trudny
Jeśli myślę o miejscach, gdzie można zwiedzić statki, niemal natychmiast w głowie pojawia mi się Gdynia z Darem Pomorza i Błyskawicą oraz Gdańsk z Sołdkiem. Ale z drugiej strony sam jestem zauroczony Szczecinem, który regularnie odwiedzam. I uważam, że warto podjąć działania, które jeszcze bardziej pomogą zwiększyć atrakcyjność turystyczną miasta. Nawet jeśli wiązałoby się to z rozstaniem Gdyni z kultowym żaglowcem.
Źródło: Dziennik Bałtycki













