Władze Barcelony zamykają rynek krótkoterminowego wynajmu mieszkań
Barcelona zamierza stopniowo wycofywać apartamenty Airbnb, otwiera się w nowym oknie do listopada 2028 roku. Stanie się przez to pierwszym dużym europejskim miastem, które wprowadzi taki zakaz. Burmistrz Jaume Collboni potwierdził w sierpniu, że miasto nie przedłuży żadnego z ponad 10 tys. licencjonowanych mieszkań turystycznych po wygaśnięciu ich zezwoleń w tym roku. Od 2026 r. nie wydano żadnych nowych licencji, a ponad 3500 apartamentów wróciło już na regularny rynek mieszkaniowy.
Zmiana będzie dotyczyć jedynie rezerwacji mieszkania na krótki wypad do miasta - zakaz nie obejmuje hoteli, hosteli i pensjonatów, a wynajem średnioterminowy - na 32 noce i dłużej - wciąż będzie dozwolony. Władze twierdzą, że celem jest przywrócenie mieszkań długoterminowym mieszkańcom zamiast turystom, którzy przyjechali tylko na parę dni.
Turyści nocują na piasku, by ominąć drastyczne ceny
W szczycie sezonu Barcelona, otwiera się w nowym oknie nie szczyci się tanimi pokojami. Apartament w hotelu potrafi kosztować nawet 150 euro za dobę, czyli około 650 zł. Przy dłuższej podróży jest to wydatek, który trudno przełknąć - zwłaszcza młodym ludziom, którzy często mają znacznie niższe budżety na wyjazdy.
Część turystów znalazła więc sobie śmiały sposób na nocleg. Zamienili pokój w hotelu na plażę. Aby oszczędzić, nie wynajmują ostatniej nocy pobytu w apartamencie, lecz spędzają ten czas nad brzegiem morza, szczególnie jeśli mają wylot wcześnie rano. Podobnie sprawa wygląda z osobami, które chcą się wyszaleć na mieście. Szkoda im wydawać pieniędzy na pełną noc w hotelu, jeśli nie spędzą jej, śpiąc w łóżku, tylko tańcząc w klubie.
Nie przeszkadza im to, że nocleg na plaży w Barcelonie jest nielegalny. Mandat wynosi nawet do 600 euro, a więc znacznie więcej, niż cena za pokój w hotelu. Nawet brak wygody i możliwość bycia okradzionym nie odstrasza. A to nie są jedyne problemy, z jakimi przychodzi się zmierzyć śmiałkom, którzy spędzają noc na plaży. Tuż obok nich noce spędzają bezdomni w namiotach. A około godz. 3 nad ranem każdy nocny plażowicz musi ustąpić miejsca maszynom sprzątającym, które usuwają śmieci z piasku. Kiedy przejadą, znów można wrócić do spania nad brzegiem morza.
Innym sposobem na przetrwanie nocy w nieco bezpieczniejszych warunkach, chociaż wciąż niezbyt wygodnych, jest nocleg we własnym aucie na parkingu. Turyści będą wymyślać różne sposoby, aby obejść niedobór mieszkań Airbnb oraz coraz wyższe ceny za pokój w hotelu.














