Wielkie zmiany w Airbnb. Teraz zaplanujesz tam całą podróż
Airbnb zbudowało swoją markę na prostym sprzeciwie wobec przewidywalności hoteli. Podróżny miał trafić nie do standardowego pokoju, lecz do mieszkania w prawdziwej dzielnicy, z jej rytmem, sąsiedztwem i lokalnym charakterem. Dziś firma dopisuje do tej historii nowy rozdział. W 2026 roku Airbnb rozszerza działalność daleko poza noclegi i chce przejąć kolejne etapy podróż. Jakie zmiany czekają podróżnych korzystających serwisu i aplikacji Airbnb?

Spis treści:
- Airbnb zaczynało od 3 materacy. Historia firmy pokazuje, jak mały pomysł zmienił turystykę
- Co nowego w Airbnb w 2026 roku? Hotele, samochody, transfery i zakupy w jednej aplikacji
- Dlaczego Airbnb chce być podróżniczą superaplikacją i co to oznacza dla turystów?
Airbnb zaczynało od 3 materacy. Historia firmy pokazuje, jak mały pomysł zmienił turystykę
Początki Airbnb są jedną z najbardziej znanych historii w świecie start-upów. W 2007 roku Brian Chesky i Joe Gebbia, dwaj absolwenci Rhode Island School of Design mieszkający w San Francisco, szukali sposobu na opłacenie czynszu. W mieście odbywała się wtedy duża konferencja projektowa, a pokoje hotelowe były trudno dostępne. Wpadli więc na prosty pomysł. Rozłożyli w mieszkaniu materace dmuchane, zaoferowali gościom nocleg ze śniadaniem i nazwali usługę AirBed & Breakfast. Niedługo później dołączył do nich Nathan Blecharczyk, który pomógł przekuć doraźny pomysł w internetową platformę.
Oficjalny start serwisu nastąpił w 2008 roku. W marcu AirBed & Breakfast pojawiło się przy okazji festiwalu SXSW, ale zdobyło zaledwie dwie rezerwacje. Kilka miesięcy później założyciele wykorzystali kolejną okazję, czyli konwencję Partii Demokratycznej w Denver. W czasie, gdy miasto miało problem z dostępnością noclegów, ich platforma przyciągnęła już znacznie większą uwagę. W sierpniu 2008 roku uruchomiono stronę Airbedandbreakfast.com, a rok później firma skróciła nazwę do Airbnb i zaczęła wychodzić poza pokoje w prywatnych mieszkaniach, obejmując całe apartamenty, domy oraz wakacyjne lokale.
Ten początkowy model okazał się przełomowy, bo Airbnb nie budowało hoteli ani nie kupowało nieruchomości. Stworzyło rynek, na którym jedna strona udostępniała przestrzeń, a druga mogła ją zarezerwować przez internet. Firma zarabiała na prowizji od transakcji, a jej siłą stała się skala, system ocen, płatności online i poczucie, że podróżny może znaleźć nocleg bardziej "lokalny" niż w klasycznym hotelu. Z czasem Airbnb rozrosło się do globalnej platformy obejmującej miliony gospodarzy i miliardy przyjazdów gości na całym świecie.
Ważne jest jednak to, że Airbnb od dawna próbowało być czymś więcej niż wyszukiwarką mieszkań na krótki pobyt. W 2016 roku firma uruchomiła Experiences, czyli lokalne aktywności prowadzone przez mieszkańców lub ekspertów. W 2019 roku przejęła aplikację HotelTonight, specjalizującą się w rezerwacjach hotelowych last minute. W czasie pandemii musiała ograniczyć część ambicji i wrócić do podstawowego biznesu, ale później ponownie zaczęła budować wokół noclegu kolejne warstwy usług.
Co nowego w Airbnb w 2026 roku? Hotele, samochody, transfery i zakupy w jednej aplikacji
Największą zmianą w 2026 roku jest powrót Airbnb do hotelowego segmentu, ale nie w wersji masowej. Platforma zapowiada dodanie tysięcy butikowych i niezależnych hoteli w 20 miastach, między innymi w Nowym Jorku, Paryżu, Londynie, Madrycie, Rzymie i Singapurze. Airbnb podkreśla, że nie chodzi o duże sieci hotelowe, lecz o obiekty, które mają lokalny charakter i bardziej pasują do estetyki platformy. Użytkownicy będą mogli skorzystać z osobnego filtra dla hoteli, a przy wybranych rezerwacjach firma przewiduje kredyt na przyszły pobyt oraz gwarancję wyrównania ceny w formie środków Airbnb, jeśli ten sam pokój taniej w innym miejscu.
Drugim filarem są usługi, które mają zdjąć z podróżnego część organizacyjnych drobiazgów. Airbnb wprowadza dostawy zakupów spożywczych przez Instacart w ponad 25 miastach w USA. W wybranych lokalizacjach gospodarz będzie mógł przyjąć zamówienie wcześniej i przygotować mieszkanie jeszcze przed przyjazdem gości. To pozornie niewielka funkcja, ale dobrze pokazuje kierunek zmian. Airbnb chce być obecne nie dopiero w momencie przekroczenia progu apartamentu, lecz już na etapie przygotowania pobytu.
W aplikacji pojawiają się też odbiory z lotniska realizowane we współpracy z Welcome Pickups. Usługa ma działać w ponad 160 miastach na świecie. Kierowca będzie mógł śledzić status lotu, a podróżny zamówić prywatny transfer bez wychodzenia poza aplikację Airbnb. Do tego dochodzi przechowalnia bagażu przez Bounce, obejmująca ponad 15 tys. punktów w 175 miastach. Dla osób, które przylatują rano, a meldują się po południu, albo opuszczają mieszkanie kilka godzin przed wylotem, może to być jedna z bardziej praktycznych nowości.
Kolejna usługa to wynajem samochodów bezpośrednio w aplikacji. Airbnb zapowiada, że użytkownik zobaczy pojazdy dostępne w pobliżu miejsca pobytu, a system ma sugerować auto dopasowane do liczby osób i charakteru podróży. Firma podaje, że prawie jedna czwarta gości Airbnb i tak wynajmuje samochód podczas wyjazdu, więc dodanie tej funkcji jest próbą przejęcia wydatku, który dotąd trafiał do oddzielnych serwisów.
Dlaczego Airbnb chce być podróżniczą superaplikacją i co to oznacza dla turystów?
Za nową strategią stoi nie tylko ambicja, ale też presja rynku. Krótkoterminowy wynajem mieszkań w wielu dużych miastach jest coraz mocniej regulowany. Nowy Jork wprowadził bardzo restrykcyjne zasady dla prywatnych najemców krótkoterminowych, Barcelona zapowiedziała wygaszanie licencji na takie lokale, a w Hiszpanii Airbnb mierzyło się z wysoką karą finansową. W takim otoczeniu hotele, usługi dodatkowe i doświadczenia pozwalają firmie rosnąć również tam, gdzie klasyczny model wynajmu mieszkań napotyka bariery prawne.
Jest też drugi powód. Rynek podróży jest rozdrobniony. Osobno rezerwuje się nocleg, osobno auto, osobno transfer, osobno atrakcje i czasem jeszcze zakupy na miejscu. Brian Chesky w rozmowie z CNBC porównał przyszłość Airbnb do "Amazona dla usług" związanych z podróżowaniem i życiem. To mocna deklaracja, która pokazuje, że firma nie chce być jedną z wielu aplikacji w telefonie turysty. Chce być miejscem, od którego zaczyna się i w którym kończy organizacja wyjazdu.
W tym planie dużą rolę odgrywa sztuczna inteligencja. Airbnb zapowiada narzędzia, które będą streszczać opinie, porównywać oferty, pomagać w planowaniu podróży i wspierać obsługę klienta. Asystent AI ma być dostępny w 11 językach, a w dalszej części roku firma planuje rozwijać między innymi głosową obsługę klienta oraz podsumowania ofert generowane przez sztuczną inteligencję. Dla użytkownika oznacza to mniej ręcznego przeklikiwania setek recenzji i większą szansę na szybkie znalezienie miejsca dopasowanego do stylu wyjazdu.
Dla turystów zmiana może być wygodna, ale nie jest neutralna. Jeśli Airbnb rzeczywiście stanie się aplikacją od całej podróży, użytkownik zyska prostszy proces rezerwacji i mniej organizacyjnego chaosu. Jednocześnie platforma będzie miała coraz większy wpływ na to, które hotele, usługi, atrakcje i partnerzy są widoczni w pierwszej kolejności. To podobny mechanizm jak w przypadku innych dużych platform cyfrowych. Im więcej usług trafia do jednej aplikacji, tym wygodniej dla klienta, ale z drugiej strony silniejsza jest też pozycja pośrednika.
Airbnb przeszło więc długą drogę od mieszkania z trzema materacami do globalnej platformy, która próbuje objąć cały ekosystem podróży. Najnowsze zmiany pokazują, że firma nie chce już tylko odpowiadać na pytanie, gdzie spać podczas wyjazdu. Coraz częściej chce decydować także o tym, jak dojechać na miejsce, co zjeść po przylocie, gdzie zostawić bagaż, jakie atrakcje wybrać i jak zaplanować kolejne dni.












