O odkryciu poinformowała Air/Sea Heritage Foundation, która prowadziła poszukiwania wspólnie z firmą Deep Sea Vision oraz ekipą programu "Expedition Unknown". Badaczom udało się ustalić dokładne miejsce katastrofy dzięki wykorzystaniu sonaru wysokiej rozdzielczości oraz autonomicznego pojazdu podwodnego. Dodatkową rolę odegrał szczęśliwy zbieg okoliczności, w pobliżu znajdował się statek badawczy wyposażony w jeden z najnowocześniejszych systemów sonarowych na świecie.
Jak się okazało, wrak "Clipper Endeavor" spoczywa na głębokości około 610 metrów na dnie Oceanu Atlantyckiego, u północnych wybrzeży Portoryko. Zdjęcia wykonane podczas kolejnej misji nie pozostawiły wątpliwości, mimo upływu ponad siedmiu dekad na kadłubie wciąż można odczytać nazwę samolotu oraz rozpoznać charakterystyczne logo linii Pan Am.
Przez około 30 godzin skanowaliśmy dno morskie. Gdy system wrócił na powierzchnię, wrak był już na naszych ekranach
Katastrofa, która zmieniła przepisy
11 kwietnia 1952 roku Douglas DC-4 wystartował z Portoryko do Nowego Jorku z 64 pasażerami i pięcioma członkami załogi. Chwilę po starcie awarii uległy oba silniki po prawej stronie samolotu. Pilot zdołał wykonać awaryjne wodowanie, które przeżyli wszyscy znajdujący się na pokładzie.
Dramat rozegrał się jednak chwilę później, maszyna zatonęła w mniej niż trzy minuty. Choć na pokładzie znajdowały się kamizelki i tratwy ratunkowe, ewakuacja przebiegała chaotycznie. Śledczy ustalili później, że pasażerowie nie zostali poinformowani o zasadach bezpieczeństwa przed lotem, dodatkowym problemem była bariera językowa oraz brak jasno określonych procedur ewakuacyjnych.
Akcja ratunkowa pozwoliła ocalić jedynie 17 osób, pozostałe 52 zginęły. Wnioski z dochodzenia doprowadziły do zmian obowiązujących do dziś. Linie lotnicze zaczęły przeprowadzać przed każdym lotem instruktaż dotyczący korzystania z kamizelek ratunkowych, tratw oraz wyjść awaryjnych. Doug Miller z Pan Am Historical Foundation podkreśla, że wcześniejsze zapoznanie pasażerów z procedurami znacząco zwiększa skuteczność działań załogi w sytuacji kryzysowej.
Relacje świadków wskazywały, że pasażerowie nie potrafili zrozumieć powagi sytuacji, mimo komunikatów przekazywanych przez załogę.
Miejsce pamięci
Badacze podkreślają, że nie zamierzają go wydobywać, bo miejsce katastrofy traktowane jest jako grób ofiar. "Jesteśmy jednocześnie oszołomieni i zachwyceni tym odkryciem, ale także pełni pokory wobec tragedii, która wydarzyła się w tym miejscu tak wiele lat temu" - powiedział Russ Matthews, prezes i współzałożyciel Air/Sea Heritage Foundation.
Fundacja współpracuje obecnie z władzami Portoryko nad objęciem miejsca katastrofy dodatkowymi formami ochrony oraz utworzeniem pomnika upamiętniającego ofiary. Z organizatorami projektu skontaktowały się również rodziny osób, które zginęły w katastrofie, a także dwoje żyjących do dziś ocalałych.












