W skrócie
- Hotel Gołębiewski w Pobierowie został otwarty 10 czerwca 2026 r. po ośmiu latach przygotowań i wymaga od gości znacznych wydatków, w tym wysokich opłat za pobyt i parking.
- Po internetowej relacji youtubera Książulo ujawniono awarie klimatyzacji oraz problemy z jakością wody w luksusowym apartamencie, za który zapłacono 4843 zł za noc.
- Wskazano na wysokie ceny i kontrowersyjny system rozliczania usług gastronomicznych, a hotel tłumaczył niedociągnięcia statusem soft opening oraz zapowiedział działania naprawcze.
- Więcej podobnych informacji znajdziesz na stronie głównej serwisu, otwiera się w nowym oknie
Hotel Gołębiewski w Pobierowie otworzył się dla gości
Po blisko 8 latach przygotowań Hotel Gołębiewski w Pobierowie oficjalnie rozpoczął działalność 10 czerwca 2026 r. Kompleks zbudowany z wielkim rozmachem zaczął przyjmować gości - tych, którzy zdecydowali się uiścić niemałą opłatę za pobyt. Ile ona wynosi i czy jest adekwatna do jakości obsługi?
Pobyt w nowo otwartym kurorcie nad Bałtykiem wiąże się z niemałym wydatkiem. Koszt zakwaterowania dla dwojga dorosłych waha się w granicach od 1500 do 1800 zł za dobę w przypadku standardowych apartamentów, zależnie od wybranego okresu. Okazuje się jednak, że to dopiero początek wydatków. Goście muszą doliczyć choćby opłaty parkingowe.
Jeśli braknie darmowych miejsc parkingowych, postój na strzeżonym placu zewnętrznym będzie kosztował dodatkowo 60 zł dziennie. Docelowo udostępniona zostanie również hala podziemna, w której cena wyniesie już 80 zł za dzień, lecz ta strefa pozostaje jeszcze wyłączona z użytku.
Książulo wynajął luksusowy apartament. Tyle zapłacił
Przy takich cenach pobytu opłaty parkingowe można jeszcze przeboleć. Ale nie tylko one uderzą po portfelach i... termometrach. W ostatnich dniach w sieci zawrzało po wizycie polskiego influencera znanego jako Książulo. Youtuber wraz z towarzyszącymi mu osobami wynajął luksusowy apartament, płacąc za jedną noc 4843 zł. Wysoka cena miała gwarantować najwyższy standard, tymczasem ekipa zastała wewnątrz "nieludzkie warunki" uniemożliwiające normalny odpoczynek.
Podczas rekordowych upałów, gdy temperatura w Europie Środkowej ocierała się o historyczne rekordy gorąca, system chłodzenia w budynku całkowicie zawiódł. Wewnątrz luksusowych pomieszczeń termometry wskazały ponad 30 kresek, a momentami dochodziły nawet do 32 °C. Jak miał wyjaśnić przybyły po długim czasie pracownik techniczny, instalacja klimatyzacyjna opiera się na technologii wodnej zamiast freonowej, przez co okazała się niewydolna w starciu z falami upałów nawiedzającymi Polskę pod koniec czerwca 2026 r., o których pisaliśmy w GeekWeeku.
Sytuacji nie poprawiła też próba schłodzenia się w kąpieli. Po odkręceniu kurków z kranu zaczęła lecieć zanieczyszczona woda o żółtawo-zielonym zabarwieniu. Pytanie, czy takie warunki warte są prawie 5000 zł za dobę, zdaje się czysto retorytczne.
Gastronomia premium. Paragony grozy nad Bałtykiem
Od lat po sieci krążą tzw. paragony grozy, które ujawniają astronomiczne marże branży gastro nad polskim Bałtykiem. Niejednokrotnie ceny w barach i restauracjach przewyższają te w czołowych europejskich kurortach czy miastach turystycznych, mimo że jakość potrafi od nich mocno odbiegać. A jak wygląda sytuacja w Hotelu Gołębiewskim w Pobierowie?
Książulo sprawdził ofertę gastronomiczną hotelu. Test dań azjatyckich oraz zamówień dostarczanych do pokoju uwypuklił - zdaniem youtubera - spore dysproporcje między ceną a jakością. Panierowany kurczak za 61 zł okazał się w większości ciastem, a tajska potrawa pad thai za 63 zł została określona jako niesmaczna. Choć samo sushi przygotowane przez specjalistę trzymało odpowiedni poziom, to w menu umieszczono osobno płatne dodatki, takie jak wasabi czy imbir, mimo że kelnerzy ostatecznie nie pobierali za nie opłat.
Kontrowersje wzbudziły ponadto zasady rozliczania usługi room service. Hotel stosuje specyficzny cennik. Przy zamówieniach poniżej 100 zł doliczana jest sztywna opłata wynosząca 100 zł. Natomiast jeśli kwota przekroczy 100 zł, dopłata wynosi aż 50 proc. sumy końcowej. W efekcie tańsze zakupy mogą finalnie kosztować więcej niż te droższe. Ekipa internetowego twórcy za samo dostarczenie potraw pod drzwi musiała dopłacić ponad 315 zł, otrzymując przy tym m.in. całkowicie roztopione lody.
"W Pobierowie najfajniejsza jest trasa na Mazury"
Przedstawiciele hotelu w Pobierowie odnieśli się do medialnej burzy. Zarządcy tłumaczą, że obiekt otworzył się wcześniej w ramach tzw. soft openingu, co ma pomóc w eliminacji błędów. Zapewniono, że właściwe ekipy konserwatorów natychmiast podjęły działania naprawcze, a od zewnętrznego dostawcy technologii zażądano szczegółowych wyjaśnień, by zapobiec podobnym incydentom w przyszłości. W opinii komentatorów status "rozruchowy" nie usprawiedliwia jednak oferowania niepełnowartościowego produktu w maksymalnych cenach rynkowych.
W osobnym oświadczeniu dyrekcja Gołębiewskiego wyraziła ubolewanie, że wizyta ekipy influencera nie spełniła jej oczekiwań. Przedstawiciele zapewnili, że przed przyjazdem klientów system chłodzenia w tym konkretnym lokalu przeszedł testy i wcześniej nie generował problemów. Przyznali też, że anomalie pogodowe i potężne upały nie stanowią usprawiedliwienia dla zaistniałej awarii.
Książulo ostatecznie zdecydował się zakończyć pobyt przed czasem, zażądał zwrotu pieniędzy i opuścił kurort. Kilkadziesiąt godzin po zdarzeniu podsumował całą sytuację krótkim komentarzem w mediach społecznościowych: "W Pobierowie najfajniejsza jest trasa na Mazury".














