Około 66 milionów lat temu dinozaury zostały zaskoczone, kiedy asteroida o szerokości nawet do 12 kilometrów, lecąca z prędkością 43 000 km/h uderzyła prosto w Ziemię. Spowodowało to serię tragicznych wydarzeń, doprowadzających do piątego masowego wymierania, które wyeliminowało niemal wszystkie dinozaury, z wyjątkiem niektórych ptaków.
Co stało się z asteroidą wielkości Mount Everestu?
Profesor naukowy Sean Gulick w wywiadzie dla Live Science powiedział, że po uderzeniu w Ziemię "z energią około 8 miliardów razy większą niż bomba atomowa z czasów II wojny światowej, asteroida praktycznie wyparowała". Według niego stała się "drobnym pyłem, który osiadł w górnych warstwach atmosfery i opadł na całą planetę".
Kiedy ten pył opadł, utworzył anomalię irydu, jak ją obecnie nazywamy. Jest to cienka warstwa skały, która zawiera znacznie więcej irydu niż gdziekolwiek indziej w skorupie ziemskiej. W Polsce pierwszą anomalię irydową odkrył Tomasz Brachaniec z zespołem w Lechówce koło Chełma.
Najbardziej jednak znanym przykładem jest anomalia połączona z masowym wymieraniem organizmów, która dowodzi uderzenia dużej asteroidy. Chociaż iryd występuje w dużych stężeniach w asteroidach, w zewnętrznej powłoce Ziemi jest prawie nieobecny - a to łączy tę warstwę sprzed 66 milionów lat z wielkim pociskiem, który zabił dinozaury.
W 1998 roku Frank Kyte znalazł być może jedyny fragment tej asteroidy o wielkości ziarenka sezamu.
- Musielibyśmy mieć sporo szczęścia, żeby znaleźć większy fragment - twierdzi Gulick. Jednak gdyby to się udało, moglibyśmy dowiedzieć się więcej o tym, jak uderzenie wpłynęło na asteroidę oraz dokonać dokładniejszych szacunków dotyczących jej ciśnienia i temperatury.
Wskazówki, które zostawiła nam asteroida
Coś jednak o niej wiemy. Dzięki temu, że zostawiła po sobie ogromny krater Chicxulub, o szerokości około 180 km i głębokości około 20 km, na terenie dzisiejszego Meksyku. Został on pokryty skałami i osadami, które przemieszczały się przez dziesiątki milionów lat, a znaczna jego część jest ukryta pod Zatoką Meksykańską.

Uderzenie wywołało szereg innych niszczycielskich skutków, m.in. tsunami o wielkości półtora kilometra, które przetoczyło się przez cały ocean z prędkością 143 km/h oraz śmiercionośne kwaśne deszcze i globalną burzę ogniową. Najbardziej jednak wyniszczająca była ogromna chmura pyłu, która zablokowała światło słoneczne i drastyczne ochłodziła Ziemię. Uważa się, że asteroida i jej skutki były przyczyną wyginięcia około 75 proc. gatunków na Ziemi.












