Megatsunami na Alasce. Naukowcy odtworzyli katastrofę w grze komputerowej
Gigantyczna fala wysoka na ponad 450 metrów przetoczyła się przez fiord na Alasce i pozostawiła po sobie krajobraz przypominający teren po katastrofie. Naukowcy odtworzyli przebieg tego megatsunami w nietypowy sposób - jako symulację przypominającą grę komputerową z perspektywy skutera wodnego.

W sierpniu ubiegłego roku w odległym fiordzie Tracy Arm na Alasce doszło do jednego z najbardziej niezwykłych zjawisk naturalnych ostatnich lat. Ogromna masa skał oderwała się od zbocza góry i runęła do wody, wywołując megatsunami. Fala osiągnęła wysokość ponad 450 metrów, czyli mniej więcej tyle, co bliźniacze wieże Petronas w Kuala Lumpur i nieco mniej niż dwa Pałace Kultury i Nauki ustawione jeden na drugim. Na szczęście w pobliżu nie było ludzi. Naukowcy postanowili jednak dokładnie odtworzyć przebieg katastrofy, ale w nietypowy sposób, bo przy pomocy gry komputerowej.
Jak powstało megatsunami na Alasce?
Do zdarzenia doszło 10 sierpnia o 5:30 rano. Od zbocza w pobliżu cofającego się lodowca South Sawyer oderwało się około 165 milionów ton skał. Gdy ogromna masa wpadła do fiordu, woda została gwałtownie wypchnięta w górę. Tak powstało megatsunami, czyli wyjątkowo wysokie tsunami. Ale wywołane osuwiskiem, a nie trzęsieniem ziemi.
Samo tsunami trwało bardzo krótko, od 45 sekund do minuty, ale pozostawiło po sobie ogromne zniszczenia. Fala wyrywała drzewa z korzeniami, zdzierała lasy aż do gołej skały i przerzucała wielkie głazy. Co ciekawe, zdarzenie wywołało także nietypowe drgania sejsmiczne, które były rejestrowane na całej planecie jeszcze przez kilka dni.
Prof. Daniel Shugar z University of Calgary zwraca uwagę, że podobne zjawiska mogą pojawiać się coraz częściej. - Wraz ze zmianą klimatu i cofaniem się lodowców prawdopodobnie będziemy obserwować więcej takich zdarzeń w Arktyce i strefach subarktycznych - powiedział naukowiec.
Skuter wodny i ściana wody
Naukowcy mieli problem z pokazaniem skali katastrofy w sposób, który byłby zrozumiały dla zwykłych ludzi. Zdjęcia czy wykresy nie oddawały ogromu zjawiska. Dlatego przygotowali cyfrową rekonstrukcję megatsunami w formie przypominającej grę komputerową.
W symulacji widzimy katastrofę z perspektywy osoby płynącej skuterem wodnym. Gracz próbuje uciec przed gigantyczną ścianą wody, która po chwili całkowicie go zakrywa. Jak przyznają badacze, chodziło nie o rozrywkę, ale o edukację i uświadamianie zagrożeń.


Całe nagranie możecie zobaczyć na profilu Patricka Lynetta na LinkedIn.
Jeśli ludzie mogą cyfrowo doświadczyć takiej katastrofy, zapamiętają ją niemal jak prawdziwe wydarzenie. To znacznie lepsze niż samo czytanie o tym.
Dlaczego naukowcy traktują to poważnie?
Choć tym razem nikt nie zginął, eksperci ostrzegają, że Alaska jest pełna statków wycieczkowych i turystów oglądających lodowce z bliska. W poprzednich latach do Tracy Arm wpływało nawet ponad 20 jednostek dziennie, w tym ogromne wycieczkowce z tysiącami pasażerów.
Badacze zauważają też niepokojący trend. Jeszcze sto lat temu podobne katastrofy zdarzały się średnio raz na dwie dekady. Teraz liczba takich osuwisk i megatsunami wyraźnie rośnie.
Źródło: CNN











