Kanadyjski miłośnik astronomii planował kemping w Quebecu i przypadkowo odkrył ogromny krater wielkości Warszawy. Mężczyzna szukał na mapach Google odpowiedniego miejsca na biwak, a zamiast tego znalazł nietypowy okrągły kształt w pobliżu jeziora Marsal. Od razu zaczął podejrzewać, że depresja może być kraterem uderzeniowym, więc skontaktował się z ekspertami z Europy i Ameryki Północnej.
Amatorskie poszukiwania na mapach Google doprowadziły do odkrycia krateru o średnicy Warszawy
Historia zaczyna się w 2024 roku, kiedy Joël Lapointe zauważył coś dziwnego w odludnym regionie Côte-Nord w Quebecu (Kanada), w okolicach jeziora Marsal (51.2509°N, 64.6907°W). Wgłębienie w terenie miało szerokość 25 kilometrów, lecz nie widniało w żadnych bazach danych kraterów. Zainteresowali się nim naukowcy, do których zwrócił się o pomoc w identyfikacji.
Rok później Gordon Osinski, profesor geologii planetarnej na Western University, razem ze swoim czteroosobowym zespołem udał się na miejsce. Pomimo swoich początkowych wątpliwości udało mu się potwierdzić istnienie krateru.
- To była jedna z najtrudniejszych wypraw, w jakich kiedykolwiek brałem udział - powiedział naukowiec w wywiadzie z Live Science. Teren, po którym chodzili, był nierówny, a wszędzie było mnóstwo insektów.
Pomimo niesprzyjających warunków już drugiego dnia naukowcy zidentyfikowali stożki uderzeniowe, które powstają w wyniku przemieszczania się fal uderzeniowych przez skały. Był to jeden z najważniejszych dowodów na faktyczne istnienie krateru. Okazało się, że powstał on około 390 milionów lat temu.
Dzisiaj takie uderzenie mogłoby zmienić klimat na całym świecie
Badania wykazały, że krater ma 25 km średnicy, a jego powierzchnia to około 490 km kw., czyli prawie tyle, ile zajmuje Warszawa. Rozległe zmiany terenu wskazują na to, że siła uderzenia musiała być potężna.
- Gdyby podobny obiekt uderzył dziś gdzieś w prowincji Quebec, zniszczyłby ogromny obszar, mógłby zrównać z ziemią duże miasta i wpłynąć na klimat na całym świecie - ocenił prof. Osinski.
Po rozmowach z radą Ekuanitshit Innu krater nazwano Uhackatik, jednak aby został oficjalnie uznany, potrzeba zgody komitetu Meteoritical Society. Dzięki swoim wymiarom Uhackatik stanowi największą formację odnalezioną od 2018 roku. W tamtym czasie na Grenlandii odkryto strukturę Hiawatha, której średnica wynosi 31 kilometrów.
Osinski prowadzi stronę internetową Impact Earth, zawierającą bazę danych kraterów. Chociaż często otrzymuje zgłoszenia o rzekomych kraterach, zazwyczaj ostatecznie okazują się one fałszywymi alarmami. Ten przypadek jednak okazał się rzadki i trafny.
Lapointe był zachwycony, kiedy potwierdzono jego przypuszczenia. Twierdzi, że jego miłość do kosmosu sięga czasów dzieciństwa, kiedy obserwował gwiazdy w domu babci. Odkrycie krateru Uhackatik przypomina, że każdy może dokonać przełomowych odkryć, nawet amator. Wystarczy ciekawość świata i nieco szczęścia.














