Reklama

Ten najbrzydszy statek świata, znajduje ropę na całym świecie. Zobacz Ramform Titan w akcji

Jest jednym z najpotężniejszych statków w historii, który mógłby holować za sobą kilka kontenerowców. Dzięki niemu możliwe są badania sejsmiczne na całym świecie i jego wyposażenie składa się z wysoce zaawansowanych technologii, a nawet elementów rodem z luksusowych jachtów. I przy tym wszystkim uważany jest za…najbrzydszy statek świata. Poznaj Ramform Titan.

Statki do badań sejsmicznych są bardzo specyficznymi wynalazkami. Ich zadanie polega na znajdywaniu złóż ropy i gazu. Robią to, ciągnąc za sobą sieć kabli po toni morskiej. Muszą więc mieć miejsce na ich doczepienie, jak i wręcz niespotykaną moc, aby w ogóle je pociągnąć. Dlatego charakteryzują się niecodzienną konstrukcją z prostym tyłem. Niemniej nawet wśród tak specyficznej grupy statków Ramfrom Titan ma bardzo oryginalną budowę. Jednak to dzięki niej jest uważany za najlepszą jednostkę tego typu, która może pracować w każdych warunkach.

Reklama

Konstrukcja Ramform Titan jako "statek niedokończony"

Ramform Titan zbudowano w 2013 roku na zlecenie norweskiej firmy Petroleum Geo-Services, która zajmuje się poszukiwaniem surowców. Jej wymagania były jasne, zbudować najlepszą i najpotężniejszą jednostkę do badań sejsmicznych. Stocznia Mitsubishi w Nagasaki wykonująca zlecenie nie zawiodła oczekiwań.

Choć na pierwszy rzut oka może się wydawać, że oddała tylko część statku. Wygląd Ramform Titan sprawia wrażenie, jakby w stoczni już na początku budowy zabrakło materiałów, a pracownicy machnęli ręką, mówiąc "jakoś to będzie, oddajemy".  Dosłownie Ramform Titan wygląda jak dziób statku, którego reszta musiała zatonąć w katastrofie. Przy 104 metrach długości ma aż 70 metrów na rufie, co czyni go jednym z najszerszych okrętów na świecie. Przy kompletnie płaskiej rufie Ramform Titan przypomina wręcz pływający trójkąt.

Przez swój nietypowy wygląd, nawet jak na standardy statków do badań sejsmicznych, często nazywa się go nawet najbrzydszym statkiem na świecie. Może to być lekka przesada, jednak trzeba przyznać, że do najpiękniejszych nie należy. Jednak to oczywiście nie wygląd jest tu najważniejszy. Taka konstrukcja jak nie zdobywa noty za estetykę, tak nadrabia je w przygotowaniu do wykonywanej pracy. Dzięki niej okręt może stabilnie ciągnąć za sobą, 24 kable, pozwalając na badanie w jednym momencie aż 12 kilometrów kwadratowych powierzchni. To rekord, jeśli chodzi o statki do badań sejsmicznych. Jednak skuteczność Ramform Titan nie bierze się tylko ze specyficznej konstrukcji. Tak samo, jak na specyficzny wygląd, na uwagę zasługuje jego napęd, który jest systemem jedynym w swoim rodzaju.

Największa moc na oceanie

Aby móc ciągnąć aż 24 kable do badań, Ramform Titan prócz płaskiej rufy potrzebuje niebotycznie potężnych silników diesla. Ma ich aż sześć. Wszystkie generują łącznie 31 300 koni mechanicznych. Tę moc wykorzystują trzy śruby okrętowe, z której każda zapewnia aż 6000 kilowatów ciągu. Jest to wręcz niespotykana moc, czyniąca Ramform Titan najsilniejszym statkiem na wszystkich oceanach. Gdyby więc nie był jednostką do badań sejsmicznych, spokojnie mógłby holować załadowane kontenerowce.

Do zasilania silników każdorazowo statek zabiera ze sobą 6000 ton paliwa. Może płynąć z prędkością 16 węzłów, jednak podczas holowania kabli maksymalnie osiąga tylko 5,5 węzłów, aby nie doprowadzić do ich uszkodzenia. Kapitanowie chwalą go za to, że pomimo swoich rozmiarów i bagażu jest dosyć zwrotny, co jest szczególnie ważne w przypadku okrętu do badań sejsmicznych. Wiąże się z tym cała technologia, która jest zapakowana na statku.

Brzydki, silny i naszpikowany technologią

Ramform Titan wyróżnia się nie tylko wyglądem i napędem, ale także specjalistycznymi systemami do wykrywania złóż ropy i gazu. Każdy kabel ciągnięty przez statek ma setki tysięcy czujników. Podczas holowania znajdują się na głębokości 10-20 metrów. Ich czujniki mogą wykryć nawet najmniejsze ślady surowców znajdujące się kilka kilometrów pod powierzchnią. Jednak kluczem do niezwykłości statku są specjalne systemy monitorujące nawet najdrobniejsze zebrane dane. Wyposażenie Ramform Titan posiada technologię GeoStreamer, pozwalający na dokładne pomiary obrazów 3D i na ich podstawie zbieranie i przetwarzanie informacji. Technicy dokonują tego, emitując powietrze pod wysokim ciśnieniem, które pozwala określić kształt dna morskiego. Dzięki temu statek w czasie rzeczywistym ocenia strukturę geologiczną 12 kilometrów kwadratowych terenu, przez który właśnie przepływa.

Praktycznie pomiary przeprowadzane przez Ramform Titan są opracowane w taki sposób, aby załoga mogła skupić się tylko na analizie danych, a nie na przygotowaniu jednostki do badań. Wymaga się od niej stałej precyzji odczytywania danych, nawet do 150 dni na morzu. Tyle bowiem maksymalnie statek może prowadzić misje. Przez to Ramform Titan musi zapewnić odpowiednie warunki dla 80-osobowej załogi. Jednak nie mowa tu tylko o elektryczności i prowiancie. Statek posiada bowiem masę specjalistycznych udogodnień.

Statek badawczy dbający o załogę jak luksusowy wycieczkowiec

Na Ramform Titan 225 metrów kwadratowych zajmują pomieszczenia mające zapewnić załodze wypoczynek. Ich praca jest ciężka, toteż muszą mieć dla siebie chwilę relaksu. Do ich dyspozycji oddane są sale sportowe, siłownie, baseny, sauna czy nawet sale kinowe. Całkiem ciekawe udogodnienia jak na jednostkę badawczą, którą okrzyknięto najbrzydszym statkiem na świecie.

Wszystko to także winduje koszty statku. Jego cena wynosi aż 250 milionów dolarów. Obecnie Petroleum Geo-Services posiada flotę czterech takich jednostek. Prócz Titana z serii jest jeszcze Atlas, Hyperion i Tethys. Od 2013 roku Ramform Titan prowadził prace poszukiwawcze ropy i gazu na prawie wszystkich wodach na świecie. Pływał po Atlantyku u wybrzeży Kanady, na wodach terytorialnych Czarnogóry po Morzu Śródziemnym, czy na Pacyfiku niedaleko Japonii.

Ramform Titan przemierzył już cały świat w poszukiwaniu surowców i wszędzie wzbudzał wielkie zainteresowanie lokalnych społeczności. Nie ma co się jednak dziwić. Rzadko ma się okazję, żeby na własne oczy zobaczyć tak specyficzny statek. A kto wie, może kiedyś zawita do Polski.  

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy