Reklama

NASA zmodyfikuje genetycznie kolonizatorów Księżyca i Marsa

Wszystkie znaki na niebie i Ziemi wskazują na to, że w latach 30. ludzkość powinna już zacząć na dobre kolonizować Księżyc i Marsa. Wówczas spełni się jedno z naszych odwiecznych marzeń o podboju obcych światów. NASA dostrzega jednak wielki problem, który może rozwiązać tylko i wyłącznie inżynieria genetyczna. Przygotujmy się zatem na to, że pojawią się pierwsi nadludzie.

Bez modyfikacji genetycznych się nie obejdzie

Naukowcy nie ukrywają, że budowa baz na Srebrnym Globie i Czerwonej Planecie nie obejdzie się bez zmodyfikowania genetycznego kolonizatorów. Co ciekawe, w tym pomogą nie tylko aktualnie testowane na ludziach terapie genetyczne, ale również nowatorskie rozwiązania, które powoli powstają właśnie z myślą o przeżyciu na pozaziemskich światach.

Podbój kosmosu nie będzie łatwym zadaniem. Coraz więcej badań pokazuje nam, że człowiek nie jest stworzony do życia poza Ziemią. Chociaż od ponad 20 lat załogi astronautów bezustannie zamieszkują Międzynarodową Stację Kosmiczną, to jednak praktycznie organizmy wszystkich osób negatywnie znosiły przebywanie w warunkach mikrograwitacji i promieniowania kosmicznego.

Reklama

Problemy występują nie tylko ze zmniejszaniem się tkanki skórnej i osłabieniem naczyń krwionośnych, ale również z samym mózgiem, którego tkanki po prostu ulegają degradacji. Naukowcy zaobserwowali również zmniejszenie się długości telomerów i objętości serca o 27 procent oraz uszkodzenia DNA, spadek wagi, mocno zmienioną mikroflorę jelitową, zmiany miażdżycowe, pewne problemy ze wzrokiem i ślady silnych stanów zapalnych.

Ale to nie wszystko. Badacze informują, że promieniowanie kosmiczne będzie miało niekorzystny wpływ na plemniki, komórki jajowe i embriony. Nawet jeśli dojdzie do zapłodnienia, to istnieją niewielkie szanse na to, że ciąża przebiegnie prawidłowo i urodzi się zdrowy Marsjanin, w przypadku kolonizacji Marsa.

Większość z objawów znika po powrocie na Ziemię, ale w przypadku kolonizacji Księżyca czy Marsa mówimy o pozostaniu tam na wiele lat, a nawet do końca życia. Naukowcy uważają, że człowiek w tej formie nie ma szans na przeżycie tam kilku dekad. To może się zmienić wówczas, gdy skorzystamy z modyfikacji genetycznych.

Naukowcy sugerują tutaj skorzystanie z dobrodziejstw np. metody CRISPR/Cas9 i jej następców. Z ich pomocą i metody in vitro, będziemy mogli ulepszyć genomy astronautów, aby jak najmniej odczuwali skutki dalekich podróży kosmicznych, oraz ich przyszłych potomków zamieszkujących na stałe Księżyc, Marsa i planetoidy.

Naukowcy z NASA myślą również o wykorzystaniu technologii opracowanej przez uczonych z Australii. Chodzi tutaj o tzw. eliksir młodości, czyli prekursor NAD+ (NMN), który powoduje odmłodzenie komórek w żywych organizmach. Testy na myszach przebiegły pomyślnie, a obecnie przeprowadzone są one na ludziach z pozytywnym skutkiem. Eksperymenty skupiają się też na wykorzystaniu potężnych zdolności niesporczaków, które potrafią przetrwać dziesiątki lat w ekstremalnych warunkach, nawet kosmicznych.

Niedawno NASA informowała też o odkryciu neuronów odpowiedzialnych za hibernację. W trakcie przeprowadzonych eksperymentów, szczury zostały wprowadzone w stan hibernacji za pomocą stymulacji neuronów Q. Gryzoniom obniżyła się temperatura ciała i metabolizm. Co najważniejsze, po powrocie do normalnego funkcjonowania, u szczurów nie zaobserwowano żadnych skutków ubocznych sztucznego wytworzenia tego stanu, a mianowicie nie wykryto uszkodzeń samego mózgu i pozostałych organów.

Naukowcy zidentyfikowali też komórki mózgowe odpowiedzialne za stan spoczynku. Ich sztuczna stymulacja ma wywołać efekt uspokojenia i obniżenia wydajności organizmu. Eksperci z NASA nie mają wątpliwości, że nowe odkrycia, dotyczące hibernacji, będą zbawienne w długotrwałych podróżach na obce obiekty przemierzające Układ Słoneczny.

Ludzie nie są przystosowani biologicznie do realizacji takich wyzwań, dlatego będziemy musieli skorzystać z futurystycznych technologii, takich jak: sztuczne wytworzenie stanu hibernacji czy dokonanie modyfikacji genetycznych, by zadbać nie tylko o zdrowie fizyczne i psychiczne kolonizatorów, ale również pozwolić im na normalne funkcjonowanie w ekstremalnym środowisku.

Prace nad tym już trwają. Jakiś czas temu dowiedzieliśmy się, że Amerykanie i Rosjanie pracują nad specjalnymi kapsułami hibernacyjnymi oraz preparatami, które pozwolą wprowadzić kolonizatorów w kontrolowaną śpiączkę, nie tylko w trakcie podróży, ale również podczas pojawienia się nieoczekiwanych sytuacji już na powierzchni Księżyca lub Marsa. Podobno eksperymenty napawają optymizmem.

Temat wydaje się być kontrowersyjny. W końcu pierwsi kolonizatorzy obcej planety mogą stać się jednocześnie "nowymi, udoskonalonymi ludźmi", żeby nie użyć słowa, "nadludźmi". W związku z tym, pojawią się nowe problemy społeczne, które mogą doprowadzić nawet do konfliktu na linii Ziemia-Księżyc-Mars. Tak też było od zarania dziejów na naszej planecie, gdy różne plemiona ze sobą konkurowały. To się nie zmieni, dalej będą konkurowały, a nawet się eliminowały, ale tym razem też poza Ziemią.

Naukowcy obawiają się, że udoskonalony gatunek może doprowadzić nasz, czyli obecny ziemski, na skraj zagłady. Jednak przyszłość rozwoju ludzkości, zmiana jej w cywilizację kosmiczną i związane z tym próby zapewnienia jej bezpieczeństwa przed kosmicznymi zagrożeniami, wydają się wartością nadrzędną, zatem czy nam się to podoba, czy nie, i w tym przypadku cel uświęci środki. Scenariusze filmów sci-fi zaczną realizować się już w latach 30. XXI wieku.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne