Reklama

Futurystyczne areny sportowe, budowane dla sportowych bogów

W historii sportu złotymi zgłoskami zapisali się nie tylko wybitni atleci, ale też areny ich zmagań. Maracana, Wembley, Stadion Śląski, Madison Square Garden, Holmenkollen czy Spodek przywołują liczne wspomnienia u niejednego kibica i zawodnika. Od pokoleń równolegle z rywalizacją sportową toczy się inna - o to, który stadion, hala czy wioska olimpijska przyćmi konkurencję oryginalną wizją, futurystyczną bryłą czy rozmachem.

Dowodów na to, że architektom sportowych aren nie brakowało wyobraźni nie musimy szukać specjalnie daleko. Wystarczy podróż do Katowic i wizyta w Spodku, hali, która wygląda tak, jakby za moment miała zabrać nas w kosmiczną podróż. O podobnym rozmachu możemy mówić w przypadku Wielkiej Krokwi, Stadionu Śląskiego, czy obiektów piłkarskich powstałych na potrzeby Euro 2012.

W poszukiwaniu emocji

Ogromne imprezy sportowe przyczyniły się do powstania wielu stadionów, hal i całych kompleksów sportowych. Wspomniana wcześniej Maracana gościła latem 1950 roku rozgrywki o mistrzostwo świata w piłce nożnej. Budowa ogromnego obiektu zajęła raptem 25 miesięcy. I chociaż imponujący stadion nie przyniósł wymarzonego sukcesu gospodarzom, finałowe starcie Brazylii z Urugwajem (1-2) obejrzało z trybun 199 854 kibiców. 

Nigdy wcześniej ani później mecz piłkarski nie zgromadził takiej publiczności.

Reklama

Każda nacja poważnie zajmująca się piłką nożną ma swoją "Maracanę". Anglicy kochają Wembley, Polacy chorzowski Kocioł Czarownic, gdzie przed laty, zanim reprezentacyjny futbol przeniósł się do stolicy, wielcy poprzednicy Roberta Lewandowskiego rozgrywali pamiętne boje z ZSRR, Anglią, Holandią czy Portugalią. Stadiony te przeszły gruntowną metamorfozę, lub - jak ten londyński - stanęły na nowo na gruzach poprzedniego. 

Do dziś wywołują jednak silne wspomnienia i emocje. Ale słynne obiekty sportowe budowane z futurystycznym rozmachem wykraczają daleko poza świat piłki nożnej. Tak jak kompleks narciarski Holmenkollen w Oslo, hala Madison Square Garden w Nowym Jorku, mamucia skocznia w Planicy czy też korty Wimbledonu lub Roland Garros.

Doznania nie tylko sportowe

Areny zmagań zawodowców ewoluowały wraz z rozwojem technologii i podejścia do zagospodarowania przestrzeni. Przykłady niezwykłych budowli, które na pierwszy rzut oka kompletnie nie kojarzą się ze sportem można znaleźć na całym świecie.

Zacznijmy tę wirtualną podróż od wizyty w Skandynawii. Powstała w 1989 roku Stockholm Globe Arena (dziś Avicii Arena) przykuwa uwagę charakterystycznym kształtem. I chociaż liczy już sobie ponad trzydzieści lat, pozostaje największym sferycznym budynkiem świata. W szwedzkiej arenie narodowej rozgrywane są mecze hokejowe i tenisowe, a także zawody lekkoatletyczne. Regularnie, przynajmniej przed pandemią, występowały tu też gwiazdy estrady. Rekordową publikę, w maju 2018 roku, przyciągnęła Metallica. Koncert obejrzało ponad 17 tys. fanów.

Przenieśmy się ze Szwecji na Białoruś. Trudno przejść obojętnie obok stadionu BATE Borysów. Metaliczna powłoka i niecodzienna struktura budynku, niczym katowicki Spodek, mogą przywołać bardziej kosmiczne niż piłkarskie skojarzenia. W promieniach słońca równie pięknie prezentuje się stadion w Gdańsku, lśniąc jak na dorodny bursztyn przystało.

Brytyjskie perły, arabskie zachcianki

Projekty wiosek olimpijskich coraz częściej są czymś więcej niż tylko i aż zgrabnym ulokowaniem sportowców i kibiców, spragnionych igrzysk. Dobrym tego przykładem jest kompleks pływacki zaprojektowany specjalnie na olimpiadę w Londynie w 2012 roku. Futurystyczna bryła i piękne, praktyczne wnętrza powstały z inspiracji wodą i naturą, a za projektem stała znana i nagradzana brytyjska architektka Zaha Hadid.

Wspominając o niecodziennych ideach związanych ze sportem nie sposób pominąć Dubaj. Tamtejsi szejkowie znani są z zasobnych portfeli i kreatywności, często wykraczającej poza to, co wydawało się jeszcze do niedawna nierealne. Wystarczy wspomnieć pojedynek Rogera Federera z Andre Agassim sprzed kilkunastu lat. 

Panowie spotkali się w niecodziennych okolicznościach - 211 metrów nad ziemią, na lądowisku dla helikopterów, zamienionym na potrzebę chwili w trawiasty kort.

Areny sportowe przyszłości

Czasem ciekawsze od tego, co powstało jest to, co mogłoby powstać... Projektem, który mocno rozbudza wyobraźnię, a wciąż czeka na realizację, jest budowa podwodnego kortu tenisowego w Dubaju. W 2015 roku pojawił się pomysł, by rozgrywkę zawodników dodatkowo uatrakcyjnić spektakularnym widokiem - pływających nad ich głowami rekinów, ale póki co nie wyszedł on poza sferę marzeń.

Według opracowania USA Today poświęconego przyszłości aren sportowych, nasze dzieci i wnuki będą odbierać sport zupełnie inaczej niż nasi dziadkowie. Kilkadziesiąt lat temu kibic był szczęśliwy, kiedy dostał się na mecz ulubionej drużyny i na stojąco, bez względu na to, czy przypieka słońce czy pada deszcz, mógł śledzić zawody z trybun.

Kibic przyszłości będzie miał pod ręką rozwiązania sztucznej inteligencji, które wspomogą go - w oparciu o kontakty w mediach społecznościowych i preferencje - w wyborze miejsca, a wirtualna rzeczywistość umożliwi zajrzenie za kulisy każdego wydarzenia i jeszcze mocniejsze doznania. Kto nie chciałby zbić piątki z wirtualnym Leo Messim czy LeBronem?

Technologia, czytamy dalej, może także wspomóc bezpieczeństwo na stadionach, rozpoznając twarze i identyfikując w czasie rzeczywistym incydenty terrorystyczne, a także usprawnić transport. Miejsce zabetonowanych parkingów dla setek samochodów zajmą szybkie kolejki, dostarczające kibiców na miejsce zawodów w ułamku czasu, jaki spędziliby w korkach, narażając się na niepotrzebny stres.

Czy tak będzie w istocie? Życie w żadnej ze swoich dziedzin nie znosi próżni. Ciągły rozwój technologii może zaprowadzi nas z rozgrywkami sportowymi tam, gdzie dziś nam się to nawet nie śni. Nawet na inne planety. 

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy