Reklama

Największe afery ujawnione przez media

Dziennikarstwo śledcze polegające na pozyskiwaniu informacji istotnych dla opinii publicznej doprowadziło do ujawnienia wielu światowych afer. Gdyby nie odwaga i dociekliwość reporterów, większość z nich nigdy nie ujrzałaby światła dziennego. Przypominamy pięć najgłośniejszych spraw, które odbiły się głośnym echem, uwidaczniając tym samym ciemną stronę władzy.

Niezależne media to jeden z podstawowych elementów demokratycznego państwa, a dochodzenia dziennikarskie są idealnym przykładem na słuszność tego stwierdzenia. Nierzadko wiążące się z działaniami na granicy przepisów prawa, niejednokrotnie przyczyniły się do ujawnienia skandali korupcyjnych, przestępstw oraz oszustw na najwyższych szczeblach władzy. Przypominamy najważniejsze afery, które wpłynęły na życie publiczne zarówno w Polsce, jak i na całym świecie.

Afera Watergate

Nazywana dziś modelowym przykładem dziennikarstwa śledczego, ujawniona przez Washington Post, przyczyniła się do dymisji prezydenta światowego supermocarstwa. Na trop słynnej afery wpadli dwaj dziennikarze - Bob Woodward i Carl Bernstein. To właśnie oni jako pierwsi zauważyli nieprawidłowości w działaniu "Komitetu Reelekcji Prezydenta" - ugrupowania mającego wspierać kampanie wyborczą Richarda Nixona. W 1972 roku, przed wyborami prezydenckimi w USA wykryto próbę założenia podsłuchu w siedzibie Partii Demokratycznej w waszyngtońskim hotelu Watergate. Włamania do biur Demokratów dokonali członkowie specjalnej grupy zwanej Plumbers (Hydraulicy), opłaceni przez wspomniany komitet. Wkrótce po miażdżącym zwycięstwie Nixona w wyborach, wyszły na jaw bezpośrednie powiązania włamywaczy z jego administracją.

Reklama

Zainteresowanie sprawą nie malało i w maju 1973 r. komisja Senatu rozpoczęła przesłuchania podejrzanych. Choć rozprawy ciągnęły się nieprzerwanie do 1974 roku, ostatecznie w ich trakcie na światło dzienne wyszły liczne dowody kompromitujące działania Nixona i jego współpracowników. W efekcie jako pierwszy i jedyny w historii prezydent USA, złożył on rezygnację z pełnienia swojej funkcji.  

Skandal wstrząsnął Stanami Zjednoczonymi, osłabiając wciąż duże zaufanie Amerykanów do swego rządu i prezydenta.

Afera Iran - Contras

Kolejna wielka afera dotykająca bezpośrednio administrację rządu Stanów Zjednoczonych wybuchła dziesięć lat później. Skandal polityczny miał miejsce za prezydentury Ronalda Reagana i dotyczył porozumienia o sprzedaży amerykańskiej broni do Iranu w zamian za uwolnienie zakładników w Libanie. Pieniądze uzyskane z tych transakcji przekazywano na wspomaganie nikaraguańskich rebeliantów Contras, powiązanych m.in. z przemytem kokainy.

Prowadzone od początku 1985 roku rozmowy na temat sprzedaży m.in. rakiet przeciwczołgowych TOW i przeciwlotniczych Hawk zaakceptował w styczniu 1986 roku prezydent Ronald Reagan. Dostawy broni miały miejsce w czerwcu i październiku roku 1986. W tym samym roku ujawniono aferę.

Kongres USA przeprowadził śledztwo w tej sprawie. Ciągnące się procesy mocno nadwyrężyły zaufanie amerykanów do instytucji Białego Domu i prezydenta Reagana. Ten jednak nie stracił swojego stanowiska. Afera Iran-Contras, podobnie jak wcześniej wspomniana Watergate, na zawsze odmieniły amerykańską demokrację i w znaczący sposób przyczyniły się do mniejszego zaufania opinii publicznej.

Pegasus szpiegował dziennikarzy

Stosunkowo świeża afera, wykryta w ubiegłym roku przez konsorcjum 17 redakcji - w tym dzienników: brytyjskiego "The Guardian", francuskiego "Le Monde", amerykańskiego "The Washington Post".

Przeprowadzone dziennikarstwo śledcze wykazało, że obrońcy praw człowieka, dziennikarze i opozycjoniści na całym świecie byli celami inwigilacji prowadzonej za pomocą sprzedawanego przez izraelską firmę NSO Group oprogramowania Pegasus. Oprogramowanie mogło pobierać wiadomości, zdjęcia i kontakty ze smartfonów na którym zostało zainstalowane, a także podsłuchiwać rozmowy telefoniczne.

Dziennikarze w ramach śledztwa spotkali się z niektórymi osobami z listy potencjalnych celów oprogramowania. Fizycznie przebadano 67 telefonów komórkowych. Odkryto, że 37 z tych urządzeń było śledzonych przez Pegasusa lub program usiłował się do nich dostać. Klientami NSO Group, którzy zlecali śledzenie konkretnych numerów, były rządy co najmniej 10 państw, w tym Azerbejdżanu, Kazachstanu, Meksyku, Arabii Saudyjskiej, Węgier, Indii i Zjednoczonych Emiratów Arabskich.

Afera Pegasusa ma swoją kontynuację w Polsce. Jak wynika z niedawno przedstawionych przez dziennikarzy świadectw - wspomniany program szpiegujący trafił także do polskich służb. Agencja Associated Press poinformowała, że działająca przy Uniwersytecie w Toronto grupa Citizen Lab potwierdziła, że Roman Giertych i prokurator Ewa Wrzosek byli inwigilowani przy pomocy oprogramowania. W sprawę zamieszany jest obecnie panujący rząd oraz Centralne Biuro Antykorupcyjne, które rzekomo zakupiło system z pieniędzy od Funduszu Sprawiedliwości.

Afera Lwa Rywina

Pozostając przy Polsce, trudno nie wspomnieć o jednej z najsłynniejszych afer w historii naszego kraju. Afera Rywina, często określana w mediach mianem "Rywingate" dotyczyła wciąż niewyjaśnionego skandalu korupcyjnego III Rzeczypospolitej. Całość obracała się wokół słynnego producenta telewizyjnego Lwa Rywina, który przyszedł do redaktora naczelnego dziennika "Gazeta Wyborcza" z propozycją gigantycznej łapówki. Ta miała wpłynąć na zmiany w ustawie o radiofonii i telewizji. O wszystkim poinformował dziennikarz Paweł Smoleński, w artykule opublikowanym na łamach tejże gazety.

Sprawę przez ponad rok badała sejmowa komisja śledcza. To właśnie wtedy światło dzienne ujrzały takie sformułowania jak "grupa trzymająca władzę".  Śledztwo prowadziła także warszawska Prokuratura Apelacyjna. Ostatecznie sąd skazał Lwa Rywina na dwa i pół roku więzienia oraz 100 tysięcy złotych grzywny. Kilka miesięcy później warszawski Sąd Apelacyjny, po rozpatrzeniu apelacji od wyroku Sądu Okręgowego, zmienił jednak kwalifikację prawną czynu uznając, że Lew Rywin był pośrednikiem osób, które chciały złożyć korupcyjną propozycję. Sąd obniżył przy tym wyrok i skazał Lwa Rywina na dwa lata więzienia i 100 tys. zł grzywny.

Afera podsłuchowa

Kolejna głośna Polska afera wybuchła 14 czerwca 2014 po publikacji w tygodniku "Wprost" stenogramów z nielegalnie podsłuchanych rozmów. Sprawa dotyczyła nagrywania od lipca 2013 r. do czerwca 2014 r. w warszawskich restauracjach osób z kręgów polityki, biznesu oraz funkcjonariuszy publicznych. Ujawnione nagrania wywołały w 2014 r. kryzys w rządzie Donalda Tuska, który rok później skutkował licznymi dymisjami w rządzie Ewy Kopacz.

W związku z aferą prokuratura zatrzymała cztery osoby, w tym przedsiębiorcę Marka Falentę. Osobom tym postawiono zarzuty założenia nielegalnych podsłuchów. We wrześniu 2018 śledztwo dziennikarskie ujawniło powiązania Marka Falenty z rosyjskimi służbami, w tym z ludźmi z otoczenia Władimira Putina. 

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy