Reklama

Raka do tej pory leczyliśmy w niewłaściwy sposób?

​Radioterapia jest jednym z kluczowych elementów walki z nowotworami. Jej celem jest zniszczenie guza zanim rozprzestrzeni się na inne tkanki. Ale działania niepożądane mogą być naprawdę traumatyczne. Promieniowanie występuje jednak w wielu odmianach, a wybór protonów zamiast fotonów może być lepszą metodą.

Promieniowanie jonizujące usuwa elektrony z atomów i może uszkadzać DNA, prowadząc do śmierci komórek. To dobry, choć drastyczny sposób powstrzymania komórek nowotworowych. Zdecydowanie bezpieczniejsza metoda wykorzystuje promieniowanie rentgenowskie, przy czym wysokoenergetyczne fotony są dostarczane za pomocą wiązek docierających pod różnymi kątami, które spotykają się przy guzie. 

Niestety, silne promieniowanie elektromagnetyczne nie zawsze zatrzymuje się dokładnie tam, gdzie powinno, więc fotony mogą wnikać głębiej, uszkadzając otaczające tkanki. Alternatywną opcją jest użycie protonów, które znacznie słabiej penetrują ciało. Dr Brian Baumann z Uniwersytetu Pensylwańskiego porównał obie formy promieniowania.

W "JAMA Oncology" Baumann donosi, że obie wersje radioterapii w równym stopniu eliminują raka i zwiększają przeżywalność, ale są różne jeżeli chodzi o skutki uboczne. W grupie 1483 chorych na nowotwory, którzy otrzymywali zarówno radioterapię, jak i chemioterapię, u 391 pacjentów po terapii protonowej ryzyko ciężkiej toksyczności było o 2/3 niższe w porównaniu do tych, którzy zostali poddani standardowej radioterapii. Tak duża redukcja oznacza uniknięcia ogromnego cierpienia i znacznych kosztów. Powikłania po radioterapii obejmują nudności, biegunkę, a także trudności w połykaniu i oddychaniu. To oznacza częstszą hospitalizację.

Reklama

W badaniu przyjrzano się wielu różnym rodzajom nowotworów - protony są skuteczniejsze nie tylko w niszowych przypadkach.

- Nasze badania są ekscytujące, ponieważ pokazują, że terapia protonowa oferuje sposób na ograniczenie poważnych skutków ubocznych połączenia chemio- i radioterapii, a także poprawę zdrowia pacjentów bez poświęcania efektywności leczenia - powiedział Baumann.

Powodem, dla którego terapia protonowa pozostawała w cieniu jej rentgenowskiego odpowiednika są koszty. W ostatnich latach różnica cen się zmniejszyła. W połączeniu z kosztami leczenia skutków ubocznych może być to fałszywa ekonomia.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy