Reklama

Internet of Behaviours: Ten trend może zawładnąć 2022 rokiem

Internet zachowań to w miarę nowe pojęcie, które już w następnym roku może się rozpowszechnić. IoB zwiększy naszą wygodę korzystania z najnowszych urządzeń elektronicznych, lecz być może całkowicie pozbawi prywatności. Eksperci twierdzą, że w 2022 roku może nastąpić prawdziwy rozkwit koncepcji Internet of Behaviours.

Wcześniej IoT, teraz IoB - co to właściwie jest?

Internet of Things jest pojęciem użytym po raz pierwszy w 1999 roku przez przedsiębiorcę Kevina Ashtona, który zdefiniował je jako cyfrową sieć tworzoną przez połączone ze sobą przedmioty, jednocześnie łączącą się ze światem fizycznym. Być może brzmi to lekko jak science fiction, jednak zapewniam, że IoT już od dawna jest w naszym życiu. Właściwie to wystarczy tylko połączyć smartfona ze smartwatchem, komputerem lub telewizorem. Do tego jakieś słuchawki bezprzewodowe, router domowy i mamy już całkiem pokaźne połączenie między urządzeniami. Coraz częściej można się spotkać w domostwach z wirtualnym asystentem typu Alexa i systemem kamer lub oświetlenia, którymi można zarządzać z poziomu urządzenia mobilnego.

Reklama

Internet of Behaviours korzysta z informacji pozyskanych przez urządzenia działające w sieci IoT, gromadzi dane, analizuje je i tworzy wzorzec naszych zachowań. W ten sposób zgromadzone informacje mogą zostać wykorzystywane do tworzenia produktów i usług, ulepszonych pod kątem nawyków klientów. IoB w głównej mierze bazuje na psychologii behawioralnej, czyli reakcji człowieka na poszczególne bodźce. 

Ta technika pozwoli na pozyskanie danych o użytkownikach, które byłyby niemal niemożliwe do zdobycia w inny sposób. Można zatem powiedzieć, że za powstanie IoT odpowiada hardware, pozwalający na swobodne łączenie się urządzeń, lecz w przypadku IoB główną funkcję będzie pełnił software, który zgromadzi i przeanalizuje dane oraz przekaże je dalej. Eksperci uważają, że w 2022 roku możemy spodziewać się powszechnego użycia pojęcia internetu zachowań.

Internet zachowań - co możemy zyskać?

To nie tak, że informacje o nawykach konsumenckich nie były nigdy zbierane. W końcu strony internetowe są coraz bardziej dostosowywane do użytkownika pod kątem jego doświadczeń (UX). W tym celu wykorzystywane są dane o tym, ile na danej stronie spędzamy czasu i w co na niej klikamy. 

Popularną metodą, choć już nieco przestarzałą, jest gromadzenie informacji o nawykach konsumenckich przez przeprowadzanie internetowych i telefonicznych ankiet. Jednak żadna z tych technik nie jest w stanie dostarczyć tak dokładnych i tak wielu danych, jak będzie w stanie to zrobić internet zachowań.

Oczywiście, powszechność IoB będzie miała wiele niezaprzeczalnych korzyści. Usługi i produkty będą dużo lepiej dopasowane do potrzeb konsumentów

Już teraz agencje marketingowe pozyskują i analizują dane o klientach, lecz nie mają dostępu do wielu informacji, które wkrótce mogą być na wyciągnięcie ręki. Kojarzysz ten zegarek, który pokazuje ci twoje tętno i ciśnienie? Te parametry są również mierzone, gdy patrzysz w ekran swojego smartfona. W ten sposób zostanie przeanalizowana reakcja twojego organizmu na bodźce wyświetlone na ekranie.

Internet of Behaviours niezaprzeczalnie stworzy rynek klienta, pod którego wszystko będzie dostosowane. Będzie to oznaczało prawdziwy rozkwit UX (user experience). Wszystkie strony internetowe będą optymalizowanie z myślą o wygodzie konsumentów.

Już teraz w niektórych placówkach można znaleźć technologię RFID (Radio-frequency identification, systemy radiowych identyfikatorów), wykorzystywaną przykładowo do sprawdzenia, czy jej pracownicy umyli ręce po wyjściu z ubikacji. W połączeniu z systemem monitoringu, kierownictwo może kontrolować, czy przestrzegane są obostrzenia wprowadzone ze względu na pandemię COVID-19. Dane pozyskane przez IoB mogą posłużyć również do utrzymania porządku publicznego.

IoB - prawdziwa puszka Pandory

Oczywiście wszystkie wspomniane wcześniej plusy można przekuć na zagrożenia. Już teraz można się spotkać z opiniami ekspertów, że IoB jest "puszką Pandory". Pierwszym zagrożeniem, które nasuwa się na myśl jest brak prywatności i pogwałcenie praw człowieka. Jeżeli informacje o każdym ruchu będą przekazywane dalej, może to prowadzić do wielu nadużyć.

Wątpliwości może budzić również to, gdzie trafiają dane o naszych nawykach i w jaki sposób są chronione. Żaden użytkownik zapewne nie zostanie bezpośrednio poinformowany, co dzieje się z informacjami pozyskanymi na jego temat. Co więcej, serwery gromadzące te dane byłyby bardzo łakomym kąskiem dla hakerów.

Nawet dostosowywanie produktów i usług do nawyków konsumentów może nie zawsze być pozytywem. Często sukcesem sprzedażowym okazuje się być coś całkowicie nieoczywistego. W przypadku, gdy zawsze dostaniemy potrzebny nam towar, nie będzie miejsca na produkty, o których nie wiemy, że ich potrzebujemy. IoB może również sprawić, że zostaniemy zasypani setkami podobnie wyglądających stron internetowych.

Internet zachowań przede wszystkim budzi wątpliwości na płaszczyźnie etycznej. Już teraz dane użytkowników internetu i urządzeń mobilnych są wykorzystywane przez korporacje do celów marketingowych, a IoB dodatkowo zwiększy ich wpływ na naszą codzienność. W związku z tym trzeba się zastanowić, gdzie powinna zostać narysowana gruba krecha, jako znak "dalej iść nie wolno". A może przegapiliśmy ten moment i nie ma już odwrotu?

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy