Reklama

Kolejny rok w piekarniku. Klimat nie odpuści w 2022 r.

Rok 2022 będzie znowu jednym z najgorętszych w historii. Możemy spodziewać się kolejnej fali susz, powodzi, huraganów i innych katastrof.

Setki miliardów dolarów strat, tysiące zabitych i miliony ludzi zmuszonych do ucieczki z domów nie przez wojnę, a przez rozszalałą pogodę. To klimatyczny bilans za 2021 r. Nic nie wskazuje na to, by nowy rok miał być lepszy.

Organizacja Christian Aid podsumowała naturalne kataklizmy, do jakich doszło w 2021 r. Aż dziesięć pogodowych katastrof wywołało straty przekraczające w każdym przypadku ponad 1,5 mld dol. Najbardziej niszczycielski był Huragan Ida, który uderzył we wschodnie wybrzeże USA, zabił 95 osób i spowodował zniszczenia szacowane na 65 mld dol. Drugim najbardziej kosztownym kataklizmem była fala powodzi w zachodniej Europie, która spowodowała śmierć 240 osób i wywołała zniszczenia o wartości 43 mld dol. 

Reklama

Ogromna wartość zniszczeń wynikała głównie z tego, że zjawiska uderzyły w bogate kraje o rozbudowanej infrastrukturze. W krajach biedniejszych ceną takich zjawisk jest zazwyczaj ludzkie życie. Susze na Madagaskarze czy Jemenie, czy powodzie w Indiach zabijały tysiące mieszkańców i niszczyły dorobek życia milionów kolejnych. Doprowadziły też do bezprecedensowej fali migracji. 

Według World Migration Report 2022 publikowanego co dwa lata przez Międzynarodową Organizację ds. Migracji (IOM) ONZ, ekstremalne zjawiska, takie jak huragany i powodzie, zmusiły 30 mln ludzi ze 145 krajów do porzucenia swoich domów. 

Częstotliwość podobnych zjawisk będzie rosła wraz ze wzrostem globalnej temperatury. Szósty raport IPCC opublikowany w sierpniu stwierdza jasno: "Odsetek intensywnych cyklonów tropikalnych, średnich szczytowych prędkości wiatru cyklonów tropikalnych i szczytowych prędkości wiatru najbardziej intensywnych cyklonów tropikalnych wzrośnie w skali globalnej wraz ze wzrostem globalnego ocieplenia"

2022 będzie w czołówce najgorętszych lat w historii

Tymczasem naukowcy już teraz są pewni, że rok 2022 będzie jednym z najgorętszych w historii. Met Office, państwowa służba meteorologiczna Wielkiej Brytanii opublikowała właśnie prognozę z której wynika, że średnia temperatura w 2022 r. będzie o 0,97 - 1,21 stopni Celsjusza wyższa od średniej temperatury z epoki przedprzemysłowej. Brytyjscy klimatolodzy szacują, że najbardziej prawdopodobne jest to, że roczna średnia wyniesie 1,09 stopni ponad poziom przedindustrialny. To oznacza, żę 2022 r. będzie ósmym z kolei rokiem, w którym temperatura przekroczy historyczną średnią temperatury o ponad 1 stopień Celsjusza.  W przypadku 2021 r. prognoza Brytyjczyków odbiegła od realnych pomiarów o zaledwie 0,03 stopnia. 

Prognoza jest obliczana na podstawie "kluczowych czynników" globalnego klimatu, ale nie obejmuje nieprzewidzianych wydarzeń, takich jak chłodzące klimat duże erupcje wulkaniczne.

I choć w ubiegłych latach zdarzały się nieco wyższe globalne średnie (w 2020 - 1.27, w 2019 - 1.24), to niewielka obniżka temperatur nie wynika z cudownej poprawy stanu planety, a z działania La Nina - ogromnej strefy zimnej wody, która okresowo pojawia się na Pacyfiku i wpływa na obniżenie globalnej temperatury. La Nina dobiega jednak końca i w przyszłym roku zastąpi ją najprawdopodobniej ciepłe El Nino, które jeszcze bardziej podkręci globalny termostat. 

Wzrost globalnej temperatury będzie bardzo odczuwalny i to nie tylko pod postacią fal upałów czy szalejących burz. Brytyjczycy szacują, że wzrosty temperatury z lat 2000 - 2020 mogą spowodować spadek światowych plonów o ok. 30 proc. Wpłyną też na nasze zdrowie, zwiększając śmiertelność z powodu udarów i zawałów. 

Szalejąca pogoda nie odpuszcza

W ciągu ostatnich 30 lat wg danych Banku Światowego liczba katastrof naturalnych na całym świecie podwoiła się, a w przypadku niektórych regionów, takich jak Bliski Wschód nawet potroiła. Huragany, pożary lasów czy wielkie powodzie dotykają dziś regionów, które wcześniej niemal ich nie znały. Według danych reasekuracyjnej firmy ubezpieczeniowej Swiss-Re, do 2050 r. konsekwencje zmian klimatycznych mogą spowodować straty w wysokości 23 bln dol. (w 2020 r. światowe PKB wyniosło 84.5 bln dol). 

Jednym z najważniejszych klimatycznych problemów w 2022 r. będą susze. W wielu przypadkach trwające od lat. Zachodnie USA od dekady objęte jest suszą, która według szacunków naukowców jest najgorsza od 500 lat. Stan Arizona utracił już ok. 20 proc. swoich zasobów wody. Ale skutki niedoboru wody będą odczuwalne wszędzie. Także w Polsce - w ubiegłym stuleciu okresy suszy zdarzały się w naszym kraju co około 5-7 lat. Od 2015 r. mamy do czynienia z permanentną suszą. I nic nie wskazuje na to, że sytuacja poprawi się w tym roku. 

Wysoka temperatura prognozowana na najbliższy rok doprowadzi także zapewne do powtórki z ubiegłorocznych fal upałów - w sierpniu na Sycylii odnotowano 48,8 stopni Celsjusza, co jest najwyższą temperaturą kiedykolwiek zarejestrowaną w Europie - i pożarów lasów. A to tylko pogorszy sytuację klimatyczną. Tylko jeden ubiegłoroczny pożar, który wybuchł na syberyjskiej północy i był większy od wszystkich innych pożarów na Ziemi razem wziętych, doprowadził do wyemitowania do atmosfery większej ilości CO2, niż rocznie pompuje do niej cała gospodarka Niemiec. 

Przystanek Alaska

To właśnie daleka Północ będzie w tym roku obserwowana przez naukowców z wyjątkowym niepokojem, bo Arktyka ociepla się dwukrotnie szybciej, niż reszta świata. Ubiegły rok przyniósł dwa niespotykane zjawiska. W położonym 115 km na północ od koła podbiegunowego jakuckim Wierchojańsku 20 czerwca odnotowano temperaturę 38 stopni Celsjusza - najwyższą, jaką kiedykolwiek zarejestrowano w Arktyce. A w najwyższym punkcie Grenlandii spadł deszcz, nie obserwowany tam nigdy wcześniej. 

Jeśli te trendy się utrzymają, grozi nam nie tylko roztopienie arktycznych lodowców, które może doprowadzić do podniesienia globalnego poziomu morza. W wiecznej zmarzlinie skuwającej znaczną część Syberii, Alaski i Kanady zmagazynowanych są miliardy ton metanu - gazu cieplarnianego o wiele skuteczniejszego, niż dwutlenek węgla. Jeśli zacznie się on w szybkim tempie uwalniać, będziemy mieli przechlapane. 

Ocieplanie Arktyki miewa też jednak zupełne nieoczekiwane konsekwencje. W Alasce od 2000 r. niemal podwoiła się populacja... bobrów. Jest ich dzisiaj 12 tys. a ich tamy i tworzone przez nie stawy zajmują powierzchnię dwukrotnie większą, niż na początku wieku. Zwierzęta korzystają z ocieplającej się pogody, ale stanowią też źródło problemu: ich tamy doprowadziły w północnym stanie do serii powodzi. 

Idzie ku lepszemu?

Porażka negocjacji podczas szczytu klimatycznego COP26 w Glasgow nie nastraja optymistycznie. Podobnie kryzys energetyczny, w obliczu którego kraje rozważają ponowne sięgnięcie do odłożonych na półkę zanieczyszczających technologii, takich jak energetyka węglowa. Ale istnieją znaki które mogą dawać powody do umiarkowanej nadziei. 

Unia Europejska i inne kraje zamierzają w tym roku zdecydowanie zwiększyć inwestycje w zielony wodór i inne przyjazne klimatowi rozwiązania, które mogą zdecydowanie ułatwić osiągnięcie celu “wyzerowania" emisji do 2050 r. 

Pomaga także presja prawna i PR-owa na najbardziej zanieczyszczające planetę firmę. Seria wyroków, wydawanych przez europejskie sądy w ubiegłym roku, może zmusić firmy takie jak Shell do szybkiego przestawienia się z paliw kopalnych na czyste źródła energii. Inne korporacje podejmują działania mające na celu ograniczenie klimatycznych skutków ich działalności z pobudek czysto materialnych - przez presję klientów i inwestorów. Zrównoważone inwestycje światowego biznesu mają osiągnąć w 2022 r. wartość 30 bln dol. 

Zanim jednak te działania przyniosą skutki, minie wiele lat. A to oznacza, że najbliższy rok klimatycznego chaosu nie będzie ostatnim, ani nawet najgorszym. Najgorsze dopiero przed nami. 

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy