Reklama

Najciekawsze wydarzenia kosmiczne w 2022 roku

Rok 2022 przebiegnie pod znakiem turystyki kosmicznej, poszukiwań życia na obcych światach i przygotowaniach do powrotu na Księżyc i jego kolonizacji. Nie zabraknie też realizacji bardzo cennych dla ludzkości misji, dzięki którym będziemy mogli poszerzyć naszą wiedzę o Wszechświecie oraz próbować zrozumieć nasze w nim miejsce i rolę.

Rok 2022 przebiegnie pod znakiem turystyki kosmicznej, poszukiwań życia na obcych światach i przygotowaniach do powrotu na Księżyc i jego kolonizacji. Nie zabraknie też realizacji bardzo cennych dla ludzkości misji, dzięki którym będziemy mogli poszerzyć naszą wiedzę o Wszechświecie oraz próbować zrozumieć nasze w nim miejsce i rolę.
Rok 2022 zapowiada się wyśmienicie w kwestiach eksploracji kosmosu /123RF/PICSEL

Branża turystyki kosmicznej będzie w 2022 roku przeżywać swój renesans. Już w zeszłym roku mieliśmy tego przykład, a tak naprawdę była to tylko namiastka tego, co nas będzie czekało. Eksperci ze świata przemysłu kosmicznego nie kryją, że zainteresowanie taką formą rozrywki dla zamożnych jest gigantyczne. Mówi się tutaj o tysiącach zainteresowanych, którzy mogą polecieć na niską orbitę od zaraz. Niestety, na razie nie jest to wykonalne, ale to ma się zacząć zmieniać w tym roku.

Loty turystyczne w kosmos

Do regularnych lotów ma powrócić firma Virgin Galactic na czele z Richardem Bransonem. Oferuje ona loty statkiem VSS Unity na wysokość ok. 85 kilometrów ponad powierzchnię naszej planety. Nie można zapomnieć o Blue Origin i stojącym za nią Jeffem Bezosem, czyli założycielem Amazonu. Ona oferuje loty na ponad 100 kilometrów na pokładzie swojej kapsuły. Do jednego i drugiego pojazdu może wejść od 4 do 6 osób, czyli bardzo mało. Zatem realizacja odpowiedniej ilości lotów, by obsłużyć te tysiące chętnych milionerów, to kwestia kilku lat. Obie firmy zapewniają, że w tym roku lotów będzie znacznie więcej, zatem będzie się działo.

Reklama

Oprócz Blue Origin i Virgin Galactic jest jeszcze SpaceX i jej kapsuła Dragon-2, która może zrealizować loty turystyczne na wysokość ponad 700 kilometrów. Warto wspomnieć też o Space Adventures, która realizuje loty dla miliarderów na pokład Międzynarodowej Stacji Kosmicznej. Ostatnio z ich usług skorzystał japoński miliarder Yusaku Maezawa.

W tym roku fani eksploracji kosmosu będą szczególnie usatysfakcjonowani. Na niebie zobaczymy potężne rakiety, nowe wahadłowce i kapsuły, a Wszechświat będą dla nas fotografowały i badały sondy czy teleskopy. Rozbudowana zostanie pierwsza duża Chińska Stacja Kosmiczna, a Indie i Rosja wyślą na Księżyc swoje misje badawcze. Oprócz tego, przetestowane zostaną technologie na potrzeby kosmicznego górnictwa na Księżycu i planetoidach oraz systemy przeznaczone do kolonizacji naturalnego satelity naszej planety.

Start potężnej rakiety Space Launch System od NASA

Amerykańska Agencja Kosmiczna w końcu przeprowadzi dziewiczy lot potężnej rakiety Space Launch System. Jest ona budowana od wielu lat z myślą nie tylko o Srebrnym Globie, ale również o eksploracji najdalszych obiektów w Układzie Słonecznym. Będzie ona przełomem w świecie przemysłu kosmicznego i pozwoli ludzkości wreszcie na poważnie zacząć myśleć o poszukiwaniach życia na obcych planetach i ich księżycach oraz dalszych misjach załogowych.

Start rakiety obecnie planowany jest na wiosnę. W ramach pierwszej misji Artemis-1, rakieta ma wynieść w kosmos kapsułę Orion, która obleci Księżyc i wróci na Ziemię. Będzie to bezzałogowa misja testowa. SLS składa się z głównego członu, dwóch bocznych rakiet pomocniczych na paliwo stałe, adapteru łączącego z górnym stopniem ICPS i kapsuły Orion. Główny człon wyposażony został w cztery silniki RS-25D zasilane ciekłym wodorem i ciekłym tlenem. Rakieta ma mieć udźwig 95 ton na niską orbitę okołoziemską (LEO) i 26 ton na lot na orbitę Księżyca.

Mini-wahadłowiec Dream Chaser od Sierra Space

Sierra Space zbudowała i testuje z powodzeniem pojazd kosmiczny o nazwie Dream Chaser. Pojazd nie będzie odbywał lotów w kosmos dzięki własnemu napędowi. Podobnie jak ma to miejsce w przypadku używanych niegdyś wahadłowców, będzie wynoszony na orbitę, na pewną wysokość, na szczycie rakiety. Następnie pojazd odłączy się od rakiety i za pomocą silnika uda się w kierunku kosmicznego domu.

Mini-wahadłowiec przystosowany został do wszystkich rodzajów rakiet, więc każda z firm będzie mogła wykonać jego misję. Pierwsza odbędzie się jednak przy pomocy Vulcan Centaur. Pojazd będzie powracał na Ziemię z kosmosu już o własnych siłach. Starty i lądowania będą wykonywane z przylądka Canaveral na Florydzie. Pierwszy lot planowany jest na połowę 2022 roku. Wówczas świat prywatnego sektora przemysłu kosmicznego w USA osiągnie kolejny ważny kamień milowy na drodze do uniezależnienia się od reszty świata.

Firma przewiduje oddanie do użytku dwóch wersji, jednej załogowej, a drugiej tylko do transportu towarów. Z zewnątrz maszyny będą różniły się od siebie. Wersja załogowa ma dysponować oknami, przez które astronauci będą mogli obserwować cały przebieg misji, natomiast towarowa będzie pozbawiona okien, a zamiast nich pojawią się zabezpieczające pojazd płytki termiczne. Wersja załogowa ma pojawić się dopiero po 2025 roku.

Co ciekawe, NASA i ONZ przewidują budowę jeszcze jednej wersji pojazdu. Będzie ona przystosowana do przeprowadzania najróżniejszych eksperymentów na ziemskiej orbicie. Zarówno wersja towarowa, jak i eksperymentalna, będą posiadać zestaw dwóch rozkładanych systemów paneli solarnych i odłączane silniki. Niestety, po wykonaniu misji staną się one kosmicznymi śmieciami, aż do czasu spalenia się w atmosferze. Najwyraźniej firma obliczyła, że w ten sposób poczyni spore oszczędności.

Potężny Starship od SpaceX

W ciągu najbliższych 2 miesięcy mamy wreszcie zobaczyć na niebie Starship, czyli najpotężniejszy w historii system transportu kosmicznego, który został zaprojektowany przez firmę Elona Muska. Z ujawnionych informacji, jeszcze w tym roku odbędzie się co najmniej kilkanaście startów Starshipa. Najwięcej będzie realizowanych z myślą o budowie kosmicznego internetu Starlink. Docelowa wersja pojazdu ma być wyposażona w aż 42 silniki Raptor-2 (33 Booster i 9 Ship). Musk ujawnił, że Raptor-2 będzie wytwarzał 230+ ton metrycznych mocy.

Pierwszy lot nastąpi z Teksasu, ale w połowie roku Starship ma startować z przylądka Canaveral na Florydzie, gdzie znajduje się centrum NASA i stanowiska do startu załogowych misji do Międzynarodowej Stacji Kosmicznej. Do startów Starshipa ma zostać przystosowane słynne stanowisko 39A. Oprócz niego, SpaceX zapowiedziało stworzenie drugiego, które znajduje się kilka kilometrów na północ i oznaczone jest numerem 49.

Na razie są tam bagna, ale SpaceX ma doświadczenie budowy w takich warunkach, które nabyło w teksańskiej Boca Chica. Za kilkanaście miesięcy powinna stanąć tam druga wieża, z której będą odbywały się w przyszłości starty załogowych misji np. na Księżyc czy Marsa. Warto tutaj dodać, że jest to bardzo dobry obszar z łatwym dostępem, patrząc przez pryzmat fanów startów rakiet. Niezapomniane wrażenia i dobre zdjęcia gwarantowane.

Kosmiczny Teleskop Jamesa Webba

Najpotężniejszy obecnie nasz instrument obserwacyjny w kosmosie czuje się świetnie i w ciągu najbliższych tygodni będzie powoli rozkładany. Jeśli wszystko przebiegnie zgodnie z planem, pierwsze zdjęcia otchłani kosmosu mają pojawić się za pół roku. Wówczas rozpoczniemy erę poszukiwań drugiej Ziemi i obcych cywilizacji.

Naukowcy chwalą się, że urządzenie jest na tyle czułe, że wykryłoby z Ziemi ciepło trzmiela latającego po Księżycu. JWST ma odmienić nie do poznania nasze obserwacje zjawisk zachodzących w całym Wszechświecie. Będzie on tak precyzyjnym instrumentem, że dzięki niemu uzyskamy obrazy pierwszych gwiazd i galaktyk, które uformowały się po Wielkim Wybuchu.

Dostaniemy również informacje na temat formowania się wielu tajemniczych obiektów, a także odkryjemy nowe planety przyjazne egzystencji życia. Być może będą to też ślady obcych cywilizacji. Ludzkość potrzebuje tego typu instrumentów, by znaleźć swoje miejsce w kosmosie i odpowiedzieć na odwieczne pytania: skąd pochodzimy i dokąd zmierzamy.

Deszcz meteorów z komety 73P/Schwassmann-Wachmann

Specjalista w dziedzinie astronomii, Michaił Masłow, zapowiedział, że w wyniku rozpadu komety 73P/Schwassmann-Wachmann, do którego doszło podczas jednego z jej przelotów w 1995 roku, Ziemia może przeżyć wyjątkowy deszcz meteorów. Na taką ewentualność wskazuje też kilka modeli prognostycznych, choć nie są one zgodne z jaką obfitością roju będziemy mieć do czynienia, ponieważ zależy to od wielu zmiennych, m.in. prędkości przemieszczania się okruchów skalnych.

Z kometą 73P/Schwassmann-Wachmann związany jest rój meteorowy tau Herkulidy promieniujący z konstelacji Herkulesa między 19 maja a 19 czerwca, ze szczytem w okolicach 9 czerwca. Jeśli przewidywania Masłowa się sprawdzą, to właśnie w tym czasie mieszkańcy Ziemi będą mogli zobaczyć do dziesięciu tysięcy spadających ciał niebieskich na godzinę.

73P/Schwassmann-Wachmann to kometa krótkookresowa należąca do rodziny komet Jowisza, którą odkryto w maju 1930 roku podczas pierwszego i razem jedynego związanego z nią obfitszego deszczu meteorów, kiedy w ciągu godziny notowano ok. 60 meteorów. Zazwyczaj rój jest bardzo słaby, produkuje najwyżej kilka meteorów.

Łuna 25, czyli rosyjska misja na Księżyc

Rosja w ostatnich latach nie wysłała żadnej ciekawej misji na planety i ich księżyce przemierzające Układ Słoneczny, a ostatnie realizowane przedsięwzięcia nie udały się. Teraz ma się to zmienić, a to za sprawą pierwszej misji na Księżyc od lat 70. ubiegłego wieku.

Na dobry początek polecą tam różne eksperymenty naukowe w ramach misji Łuna 25. Początkowo zakładano, że start misji ma nastąpić 1 października ubiegłego roku, jednak ostatecznie przełożono go na lipiec bieżącego roku. Roskosmos podał, że pojawiły się problemy techniczne. Miejscem lądowania ma być krater w okolicach południowego bieguna Księżyca, gdzie pod powierzchnią może być obecny lód wodny.

Roskosmos chce wysłać na powierzchnię Księżyca lądownik, na pokładzie którego znajdzie się 9 instrumentów naukowych, w tym czujnik pomiaru neutronów i promieniowania gamma, laserowy spektrometr masowy czy zestaw kamer. Sam lądownik przetestuje też nowy system lądowania.

Indie lecą na Księżyc z misją Chandrayaan-3

Chandrayaan-3 to planowana trzecia misja eksploracji Księżyca przez Indyjską Organizację Badań Kosmicznych (ISRO). Start lądownika i łazika ma nastąpić w połowie roku. Indie mają nadzieję w końcu rozpocząć na dobre badania powierzchni naturalnego satelity naszej planety. Poprzednia misja, Chandrayaan-2 nie udała się. Celem badań są okolice bieguna południowego Księżyca.

Jednocześnie Indie rozwijają program Gaganyaan. W jego ramach już w 2023 roku ten kraj dołączy do elitarnego grona krajów, które wysłały swoich obywateli w kosmos. Warto tutaj dodać, że program jest realizowany we współpracy z Francją. W trakcie debiutanckiego lotu przetestowane zostaną kluczowe systemy, takie jak system ratowania załogi, system kontroli lotu i nawigacji czy działanie osłony termicznej. Test będzie miał na celu wprowadzenie poprawek z myślą o kolejnych lotach kosmicznych.

Rozbudowa dużej Chińskiej Stacji Kosmicznej

W ubiegłym roku na orbitę trafił pierwszy moduł Chińskiej Stacji Kosmicznej. Tianhe ma masę 22 tony, długość niecałe 17 metrów i średnicę 4,4 metra. Segment posiada aż 6 portów dokowania i 4 porty przeznaczone do rozbudowy stacji. Chińska Agencja Kosmiczna chwali się, że moduł został wyposażony w najnowocześniejsze systemy podtrzymania życia, do obserwacji Ziemi i prowadzenia eksperymentów.

Moduł Tianhe został wyposażony też w silniki manewrujące, za pomocą których będzie można utrzymać całą stację na odpowiedniej orbicie. Nie zabrakło też wydajnego systemu zasilania, w postaci paneli solarnych o powierzchni 30 metrów kwadratowych, które dysponują mocą ok. 27 kW.

CNSA ujawniła, że w tym roku do modułu Tianhe zostaną podłączone kolejne o nazwie Wentian i Mengtian. Stacja ma być stale zamieszkiwana przez astronautów (taikonautów). Mają oni prowadzić tam badania m.in. związane z kolonizacją Księżyca i Marsa. Dotychczas na stacji zamieszkiwało 6 osób, w tym jedna kobieta, Wang Yaping. Co ciekawe, niedawno jako pierwsza w historii tego kraju wyszła ona na spacer kosmiczny.

Tak naprawdę moduł Tianhe to unowocześniona wersja dobrze sprawdzonego w boju rosyjskiego modułu Zwiezda, który jest jednym z elementów Międzynarodowej Stacji Kosmicznej. Eksperci wskazują, że jest od niego bardziej zaawansowany, ale cały program kosmiczny Chin jest oparty na technologiach z Rosyjskiej Stacji Mir.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy