Reklama

Rok 2021: Co ważnego odkryliśmy w kosmosie?

Zbliżamy się do końca 2021 roku. Zatem to najlepszy moment na podsumowanie najciekawszych wydarzeń w świecie astronomii i eksploracji kosmosu. W tym roku zrealizowanych zostało wiele godnych odnotowania przedsięwzięć i wartych grube miliardy dolarów. W tym artykule przybliżymy kilka z nich.

Zbliżamy się do końca 2021 roku. Zatem to najlepszy moment na podsumowanie najciekawszych wydarzeń w świecie astronomii i eksploracji kosmosu. W tym roku zrealizowanych zostało wiele godnych odnotowania przedsięwzięć i wartych grube miliardy dolarów. W tym artykule przybliżymy kilka z nich.
W 2021 roku miało miejsce wiele ciekawych wydarzeń w świecie przemysłu kosmicznego /materiały prasowe

Rok 2021 niewątpliwie zapisze się na kartach historii eksploracji kosmosu, jako prawdziwa inwazja Ziemian na Czerwoną Planetę. Stany Zjednoczone, Chiny i Zjednoczone Emiraty Arabskie umieściły na orbicie lub powierzchni Marsa swoje urządzenia badawcze. Nie zabrakło też misji badań Wenus, Słońca, Księżyca, a nawet planetoid, które mogą stanowić potencjalne zagrożenie dla Ziemi.

Łazik Perseverance i dron Ingenuity na Marsie

W lutym na powierzchni Marsa wylądował amerykański lądownik Mars 2020 na pokładzie z najbardziej zaawansowanym dotychczas łazikiem Perseverance i pierwszym w historii dronem Ingenuity. Oba urządzenia wnikliwie zaczęły badać obszar krateru Jezero, który niegdyś był zbiornikiem wodnym.

Reklama

Naukowcy obecnie szukają przesłanek świadczących o tym, że niegdyś istniało tam biologiczne życie. Dron Ingenuity odbył już kilkanaście lotów, w trakcie których wyszukiwał interesujących miejsc do badań realizowanych przez łazik Perseverance. Ich współpraca jest tak bardzo owocna, że naukowcy uważają, że tak będzie wyglądała przyszłość eksploracji planet.

Robot pozyskał już kilka próbek gruntu. W niedalekiej przyszłości NASA ma wysłać kolejną misję na Czerwoną Planetę. Będzie ona polegać na odebraniu próbek od robota i dostarczeniu ich na Ziemię. Następnie trafią do laboratoriów w celu wnikliwszych analiz.

Na orbicie Marsa pojawił się orbiter Hope od ZEA

W lutym na orbicie Czerwonej Planety pojawił się orbiter Hope należący do Zjednoczonych Emiratów Arabskich. Była to pierwsza w historii misja na tę planetę zrealizowana przez arabski kraj. Przedsięwzięcie odbyło się również z okazji obchodzonej w tym roku 50. rocznicy powstania Zjednoczonych Emiratów Arabskich.

Zadaniem orbitera będzie zebranie podstawowych danych na temat funkcjonowania szczątkowej atmosfery tej fascynującej planety. Naukowcy chcą dowiedzieć się więcej na temat zmian stężenia metanu i tlenu oraz rozwikłać zagadkę utraty atmosfery.

ZEA od dawna mają bardzo ambitne plany związane z Marsem i w ogóle ich nie kryją. Jak zapewne domyślacie się, chodzi o kolonizację i budowę tam wielkiego miasta. Według wstępnych planów, ma ono nabierać kształtów po roku 2100. Może to wydawać się bajką, ale nikt nie świecie nie dysponuje takimi zasobami finansowymi jak Arabowie, oraz determinacją w realizacji swoich najbardziej futurystycznych planów.

Tianwen 1, czyli pierwsza chińska misja na Marsa

W maju pierwszy raz w historii Czerwoną Planetę podbiły Chiny za pomocą misji Tianwen-1. Tym samym stały się trzecim krajem, któremu udało się pomyślnie umieścić lądownik na powierzchni Marsa i drugim w przypadku łazika. Robot o nazwie Zhurong poszuka śladów życia na tajemniczym obszarze Utopia Planitia.

240-kilogramowy robot bardzo powoli porusza się po powierzchni i rozgląda po okolicy i poszukuje ciekawych obiektów do badań. Jego zadaniem jest przeanalizować geologicznie powierzchnię na głębokość do 100 metrów i wybrać odpowiednie miejsca do pobrania próbek z pustynnych obszarów Utopia Planitia. Co ciekawe, w 1979 roku w tej kranie, rozpościerającej się na półkuli północnej Marsa, wylądowała amerykańska sonda Viking-2.

Chińczycy nie tracą czasu. Za pomocą najnowszej misji Tianwen-1 chcą zainaugurować na Marsie dużą technologiczną i naukową rewolucję. Można nawet śmiało rzec, że chcą powalczyć z NASA. Gdy łazik znajdzie odpowiednie miejsca, jeszcze potężniejsza rakieta, a mianowicie Długi Marsz 9, wyśle tam kolejny lądownik i łazik. Robot pobierze próbki, dostarczy na rakietę, polecą one na orbitę, opuszczą Marsa i wrócą na Ziemię. Wszystko to ma odbyć się do roku 2030. Chińska Agencja Kosmiczna, dzięki tym zakrojonym na szeroką skalę misjom, chce poczynić historyczny krok w planach eksploracji tej planety.

Lucy przyjrzy się bliżej Planetoidom Trojańskim

Start sondy Lucy na szczycie rakiety Atlas V, z przylądka Canaveral na Florydzie, był wielkim wydarzeniem w świecie astronomii. Doszło do niego 16 października, ale nie obyło się bez problemów. Po wyniesieniu sondy na orbitę, inżynierowie z obsługi misji poinformowali o awarii jednego z dwóch paneli solarnych. NASA zapewnia, że nie będzie to miało większego wpływu na przebieg misji. Naukowcy przezornie zainstalowali wydajniejsze panele, niż potrzeba.

Misja Lucy ma potrwać 12 lat. Pojazd rozpocznie pierwsze wstępne badania Planetoid Trojańskich w 2025 roku, ale dopiero w 2027 roku inżynierowie wybiorą kilka z nich i do roku 2033 przyjrzą się im bliżej. Lucy pokona 6,3 miliarda kilometrów i zbada rekordową liczbę 8 planetoid znajdujących się na 6 niezależnych orbitach.

Na dobry początek zostanie zbadana planetoida 52246 Donaldjohanson. Lucy ma nam dostarczyć dane na temat kształtu, struktury, cech powierzchni, składu chemicznego  czy temperatury. Naukowcy chcą dowiedzieć się, czy Planetoidy Trojańskie zbudowane są z tego samego rodzaju materiałów, co księżyce Jowisza. Jeśli tak, to będziemy wiedzieli, że powstały w tej samej odległości od Słońca, co największa planeta Układu Słonecznego. Jeśli nie, to będzie już pewność, że dotarły tam z Pasa Kuipera.

Wówczas powinniśmy zdobyć tak potężną ilość niezwykle ciekawych informacji, że na ich podstawie będziemy mogli zrozumieć mechanizm grupowania się kosmicznych skał obok Jowisza i całą historię formowania się Układu Słonecznego, a w tym również naszej planety. Zdobędziemy też cenne informacje o rubieżach naszego układu.

DART, czyli amerykańska misja ratowania Ziemi

W listopadzie do startu historycznej misji kosmicznej, od której będzie zależała przyszłość ludzkości. W ramach DART, Amerykańska Agencja Kosmiczna dokona uderzenia pojazdem kosmicznym w planetoidę. Naukowcy sprawdzą, czy jest szansa na to, że ochronimy Ziemię przed kosmicznymi skałami za pomocą np. broni jądrowej.

Chodzi o misję Double Asteroid Redirection Test (DART). To wspólne przedsięwzięcie NASA i ESA. Start miał miejsce 24 listopada z Bazy Sił Powietrznych Vandenberg w Kalifornii. Co ciekawe, pojazd poleciał w kosmos na pokładzie rakiety Falcon-9 od SpaceX. Aktualnie urządzenie zmierza w kierunku planetoidy Didymos (65803). Naukowcy chcą sprawdzić, czy obecnie dostępne technologie będą w stanie skutecznie zneutralizować zagrożenie pochodzące z głębi kosmosu.

Planetoida już w październiku 2022 roku znajdzie się ok. 11 milionów kilometrów od Ziemi. To odległość równa ponad 30-krotności odległości Ziemi do Księżyca. Zatem teoretycznie nic nam nie grozi, ale w przyszłości się to zmieni.

Zadaniem urządzenia będzie uderzenie w planetoidę i zmiana jej trajektorii lotu, by nigdy w przyszłości nie uderzyła w naszą planetę. Plan zakłada, że sonda DART o wadze 300 kilogramów uderzy w mniejszą planetoidę o nawie Dimorphos z prędkością 6 km/s (22 tysiące km/h).

Będzie to pierwsza w historii ludzkości misja testująca tzw. technologię uderzenia kinetycznego w kosmiczną skałę. Naukowcy później obejrzą całe to wydarzenie z różnych perspektyw, w wysokiej rozdzielczości i spowolnieniu. Odbędzie się to dzięki danym zebranym przez drugą sondę o nazwie LICIACube.

Sonda Parker Solar Probe obok Wenus i przy Słońcu

Należąca do NASA sonda Parker Solar Probe w grudniu niemal dotknęła Słońca. Był to najbliższy w historii przelot obok Słońca. Sonda ustanowiła przy okazji rekord prędkości. Urządzenie znalazło się zaledwie 8,5 miliona kilometrów od naszej dziennej gwiazdy i rozpędziło się do zawrotnej prędkości 590 tysięcy km/h. W 2024 roku sonda ma zbliżyć się jeszcze bardziej, bo na zaledwie 6,2 miliony kilometrów i rozpędzić do 690 tysięcy km/h.

Dzięki Parker Solar Probe będziemy mogli odkryć największe tajemnice naszej dziennej gwiazdy. Ta wiedza jest niezbędna do odpowiedzi na pytanie, dlaczego wyższe warstwy atmosfery Słońca są znacznie gorętsze od powierzchni oraz w jaki sposób możemy przygotować się do słonecznej apokalipsy, czyli uderzenia w Ziemię tsunami wysokoenergetycznych cząstek po potężnym wybuchu z plazmy na Słońcu. To będzie oznaczało możliwość uszkodzenia satelitów czy naziemnej infrastruktury energetycznej.

W październiku Sonda Parker Solar Probe zbliżyła się również do Wenus. Była to pierwsza od trzech dekad tak bezpośrednia obserwacja atmosfery bliźniaczki Ziemi. Urządzenie wykonało obrazy planety i najbliższej niej przestrzeni kosmicznej. Ostatnie badania tego obszaru wykonywane były w latach 90. przez Venus Orbiter.

Start Kosmicznego Teleskopu Jamesa Webba

25 grudnia na szczycie rakiety Ariane 5 z kosmodromu Kourou w Gujanie Francuskiej w kosmos nareszcie poleciał Kosmiczny Teleskop Jamesa Webba, najpotężniejsze w historii urządzenie do badań otchłani i jednocześnie początków Wszechświata. Instrument zbudowała firma Northrop Grumman na zlecenie NASA.

JWST będzie obserwował otchłań Wszechświata z orbity okołosłonecznej, a mianowicie z tzw. punktu L2. Najważniejsza część urządzenia, czyli zwierciadło, składa się z 18 sześciokątnych segmentów, z których każdy ma ponad metr średnicy. W sumie powierzchnia lustra zbudowana z berylu wynosi aż 25,4 m2.

Instrument astronomiczny NASA ma odmienić nie do poznania nasze obserwacje zjawisk zachodzących w całym Wszechświecie. Będzie on tak precyzyjnym instrumentem, że dzięki niemu uzyskamy obrazy pierwszych gwiazd i galaktyk, które uformowały się tuż po Wielkim Wybuchu.

Dostaniemy również informacje na temat formowania się galaktyk i systemów gwiezdnych, a także odkryjemy nowe, przyjazne egzystencji życia planety, a być może nawet ślady obcych cywilizacji. Ludzkość potrzebuje tego typu instrumentów, by znaleźć swoje miejsce w kosmosie i odpowiedzieć na odwieczne pytania: skąd pochodzimy i dokąd zmierzamy.

Eksploracja kosmosu w 2022 roku

Przyszły rok zapowiada się jeszcze ciekawiej pod względem odkrywania tajemnic Wszechświata. Agencje mają zamiar wysłać kilka misji na Księżyc z myślą o jego kolonizacji i inauguracji kosmicznego górnictwa. Na ziemskiej orbicie i w jej pobliżu znajdą się nowe urządzenia badawcze.

Nie możemy zapomnieć również o już realizowanych misjach. Każdego roku naukowcy analizują dane zebrane z historycznych przedsięwzięć i na tej podstawie dokonują nowych, niesamowitych odkryć, które często potrafią diametralnie odmienić nasze postrzeganie różnych obiektów.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy