Reklama

Świat po pandemii. Jak nas przygotowała na następną? Nauka ma kilka sposobów

Jeśli nadejdzie kolejna pandemia, jak może pomóc nam nauka i technologia? COVID-19 wiele nas nauczył, a niektóre sposoby są zaskakująco proste.

Jeśli nadejdzie kolejna pandemia, jak może pomóc nam nauka i technologia? COVID-19 wiele nas nauczył, a niektóre sposoby są zaskakująco proste.
Dezynfekcja lotniska Tianhe w Wuhan w początkach pandemii, 3 kwietnia 2020 roku /Getty Images /Getty Images

Czy obecna pandemia się już skończyła? W przeciwieństwie do początków, zakończenia pandemii są trudne do ustalenia. Nikt z epidemiologów nie kwapi się, żeby ogłosić jej koniec. Nie spieszy się z tym też Światowa Organizacja Zdrowia.

Z historii pandemii grypy hiszpanki, która miała miejsce w latach 1918-1920, wynika raczej, że o końcu pandemii zdamy sobie sprawę dopiero po jakimś czasie. Będziemy pewni, że minęła, gdy zaczniemy ją wspominać.

Jeśli jednak dobiega końca, to czy pandemia koronawirusa SARS-CoV-19 czegoś nas nauczyła? Wyciągnęliśmy jakąś lekcję, która pomoże nam, gdy nadejdzie kolejny groźny wirus lub bakteria? Jest kilka takich rzeczy. Oto lekcje na przyszłość.

Reklama

Świeże powietrze. W pandemii to podstawa

W początkach pandemii naukowcy długo spierali się, czy wirus SARS-CoV-19 przenosi się drogą kropelkową. Miało to znaczenie, bowiem kropelki są na tyle ciężkie, że szybko opadają. W takim przypadku samo zachowywanie bezpiecznej odległości powinno starczyć, by ograniczyć rozprzestrzenianie się choroby.

Inaczej jest ze znacznie drobniejszymi cząstkami tworzącymi w powietrzu aerozole. Te unoszą się znacznie dłużej i mogą przenosić się na większe odległości. Żeby ograniczyć to zagrożenie potrzebne jest powszechne noszenie maseczek w pomieszczeniach.

W tej kwestii naukowcy odkryli, że podział na "kropelki" i "aerozole" jest w dużej mierze sztuczny. Nie ma wyraźnej granicy między jednymi a drugimi. Są drobniejsze kropelki wędrujące dalej niż metr czy dwa od zakażonego, nadal jednak za duże, by określać je mianem aerozoli. Udokumentowano przypadki, gdy wirus SARS-CoV-19 przeniósł się przez wentylację. Szczęśliwie nie było ich wiele, jednak to ważna lekcja.

Jeśli wirus przenosi się nie tylko przez szybko opadające kropelki, lecz także aerozole, ważna staje się wentylacja pomieszczeń. Kiedyś za przyczynę chorób uważano "złe" lub "morowe" powietrze. Dzięki pandemii przypomnieliśmy sobie, że pomieszczenia trzeba regularnie wietrzyć, a klimatyzowane powietrze w biurach i fabrykach lepiej oczyszczać.

Z wielu badań wiemy też, że maseczki są skuteczne, najskuteczniejsze rzecz jasna te z certyfikatami. Maseczki zmniejszają liczbę wirusów w powietrzu nawet setki tysięcy razy. Dowiedzieliśmy się też (z całkiem naukowych badań), że maseczki ze sztucznych włókien można dezynfekować w domowym piekarniku nastawionym na temperaturę 70 stopni - wystarczy pięć minut.

Ultrafiolet zaskakującym sposoby na wirusy

Promieniowanie ultrafioletowe od dawna stosowane jest do dezynfekcji na przykład gabinetów zabiegowych czy sterylizacji sprzętu medycznego. Ultrafiolet uszkadza chemiczne związki budujące żywe organizmy. Szczególnie czułe na uszkodzenia są zaś kluczowe dla życia DNA i RNA.

Z tego samego powodu zbyt długie opalanie prowadzi do poparzeń słonecznych, a częste przebywanie na słońcu zwiększa ryzyko groźnego nowotworu skóry - czerniaka złośliwego. Lampy UV stosuje się więc pod nieobecność ludzi w pomieszczeniach.

Jeszcze przed pandemią naukowcy z University of Colorado szukali sposobu na walkę z wirusami grypy i przeziębienia. Odkryli, że promieniowanie ultrafioletowe o długości fali 220 nanometrów jest w walce z mikrobami wyjątkowo skuteczne (do ich zneutralizowania wystarcza bardzo niewielkie natężenie takiego promieniowania). Ci sami badacze stwierdzili też, że promieniowanie o tej długości fali w ogóle nie przenika przez martwe warstwy naskórka. Jest też całkiem bezpieczne.

Nie jest wykluczone, że gdy wybuchnie nowa pandemia, w biurach, centrach handlowych czy wagonach tramwajów zawisną świetlówki emitujące promieniowanie ultrafioletowe o długości fali 220 nanometrów.

Dlaczego nikt nie wpadł na to w trakcie pandemii? Dostępne lampy UV emitują także szkodliwe promieniowanie. Nie jest łatwo przekuć naukowe odkrycie w stosowaną powszechnie metodę. Może następnym razem będziemy mądrzy przed szkodą.

Szybka reakcja jest w pandemii kluczowa

Największa nauczka z pandemii COVID-u to jednak to, że w walce z pandemią kluczowa jest szybkość działania. Nie wolno się zastanawiać, czy maseczki są niezbędne i czy chorych trzeba poddawać kwarantannie. Niezbyt zamożny Wietnam w walce z pandemią radził sobie całkiem nieźle, bo skutecznie śledził i izolował wszystkie przypadki zakażeń.

Chiński przykład z kolei wskazuje, że śledzenie kontaktów za pomocą aplikacji w smartfonach jest skuteczne. Ramesh Raskar z amerykańskiego MIT-U  pokazał z kolei, jak można śledzić je za pomocą bluetootha z zachowaniem prywatności.

Z naukowych badań wiemy też, że lockdowny są skuteczne, ale kosztowne dla gospodarki i wyczerpujące dla społeczeństw. Jedno z głośnych badań, przeprowadzonych na początku pandemii przez badaczy z londyńskiego Imperial College sugeruje, że rozwiązaniem może być naprzemienny cykl lockdownu i braku ograniczeń trwający po kilka tygodni każdy. W ten sposób także można ograniczyć rozprzestrzenianie się pandemii.

Szczepienia są najważniejsze. Upadł mit odporności stadnej

Naturalnie wszystkie te środki nie mogą być stosowane w nieskończoność. Kluczowe jest - to kolejna ważna lekcja - zaszczepienie jak największej liczby osób. Tam, gdzie to zaniedbano liczba, chorych i zgonów jest najwyższa. Odporność zbiorowa bez szczepień okazała się niemożliwa do osiągnięcia.

Jeszcze w trakcie pandemii COVID-u, we wrześniu 2021 roku, Światowa Organizacja Zdrowia (WHO) otworzyła w Berlinie światowe "centrum wczesnego ostrzegania" - Hub for Pandemic and Epidemic Intelligence. Ma na bieżąco śledzić podejrzane przypadki nieznanych dotąd zakażeń. Dzięki temu, jeśli okażą się groźne, odpowiednie ostrzeżenie i rekomendacje zostaną wydane znacznie wcześniej.

Wiemy bowiem, że nowa pandemia z pewnością kiedyś nadejdzie - nie wiemy tylko, kiedy.

Mamy jednak nową broń w walce z wirusami. Technologia mRNA, która pozwala na szybką produkcję szczepionek, może okazać się najkorzystniejszym dla ludzkości pokłosiem pandemii.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy