Reklama

Zamiast szczepionki werset z Biblii? Koronawirus stworzył potęgę zwolenników teorii spiskowych

"Nie ma i nie było COVID-19… to spisek koncernów!" Wraz z pojawieniem się pandemii koronawirusa teorie spiskowe stały się potężne i zaczęły wpływać na politykę wielu państw.

Nasz świat po pandemii koronawirusa już nigdy nie będzie taki sam! Nie tylko staliśmy się bardziej ostrożni w kontaktach z innymi ludźmi, ale także zmieniła się świadomość znacznej części ludzkości. Przykładem może być postrzeganie teorii spiskowych, które pandemia koronawirusa wydźwignęła do rangi ważnego elementu kształtującego politykę wielu państw na naszej planecie. Do 2019 roku agresywne teorie spiskowe były raczej domeną małych grup pasjonatów z wypiekami na twarzy opowiadających sobie o "porażającej prawdzie" na zamkniętych forach dyskusyjnych. Ale pojawienie się koronawirusa w Wuhan w grudniu 2019 zmieniło wszystko.

Reklama

"Koronawirus? To zwykła grypka i tyle!"

Jak podaje ONZ, na świecie jest obecnie 195 państw. I w tych wszystkich państwach bez wyjątku przez pandemię koronawirusa od 2019 roku miliony ludzi tracili pracę, zdrowie, a także niestety życie. W pamięci nas wszystkich na zawsze zapiszą się poruszające obrazy rzędów łóżek w szpitalach z pacjentami podłączonymi do respiratorów. Wokół nich krzątający się biały personel w strojach przypominających filmy S-F.

Ale tego wszystkiego by nie było, gdyby świat zastosował się do tego, co od wiosny 2020 roku mówili najsłynniejsi piewcy teorii spiskowych. Ich teza była jasna: nie ma żadnej pandemii. Nie było, nie ma i nie będzie - to zwykła grypa i tyle.

Jest lato 2020 roku. Europa po raz pierwszy w swojej historii zmaga się z nadzwyczajną sytuacją związaną z "dziwnym zapaleniem płuc", jak początkowo koronawirusa w pierwszych tygodniach od pojawienia się pacjenta "zero" w Wuhan nazywali w korespondencji e-mailowej chińscy lekarze.

Na jednym z głównych placów Londynu występuje absolutny guru teorii spiskowych, czyli David Icke - ubóstwiany także w Polsce. Mimo obowiązującego nakazu noszenia maseczek oczywiście jest bez żadnej maski i mówi słowa, które będą robiły furorę na całym świecie.

On nie mówi, że tak naprawdę koronawirus nie jest groźny, nie mówi także o tym, że media niepotrzebnie wyolbrzymiają problem koronawirusa... Nic z tych rzeczy - David Icke mówi wprost: "Żadnego koronawirusa nie ma! To wielkie oszustwo, w szpitalach leżą jedynie chorzy na przeziębienia czy grypę, a tzw. zmarli na COVID-19 to jedynie ci, którzy mieli i tak kłopot ze zdrowiem i umarli, ale nie przez koronawirusa, bo ten nie istnieje. Nie ma go! Nigdy nie było!"

 

Słowa Davida Icke'a są zamieszczone w sieci i natychmiast szturmem zdobywają serca milionów miłośników teorii spiskowych na całym świecie. Także w Polsce link do wystąpienia Icke'a dosłownie jest praktycznie w każdej skrzynce mailowej przeważnie z dopiskiem "nareszcie poznaliśmy prawdę... po raz pierwszy ktoś powiedział coś rozsądnego - koronawirusa nie ma... jesteśmy oszukiwani! Przez kogo? Tu pojawia się cały legion potencjalnych mega-oszustów, ale na miejscach medalowych są bliżej nieokreślone "koncerny farmaceutyczne", ale także na przykład Bill Gates czy Elon Musk. Ten ostatni chyba tylko dlatego, że jest bardzo bogaty - nie pomogło mu wcale to, że na wiosnę 2019 drwił z pandemii w mediach społecznościowych. Mimo wszystko to właśnie Bill Gates to tej pory jest wskazywany jako ten, który jest głównym macherem od spisku. Dlaczego? Ma co prawda dużo pieniędzy, ale i tak według miłośników teorii spiskowej chce "na fikcyjnej pandemii zarobić".

To był czas, kiedy w mediach pojawiło się nowe określenie: "foliarze". Tak zaczęto nazywać ludzi, którzy mocno bronili tezy, że pandemii nie ma i nie było.

I nagle zmiana... może i jest, ale nie taki groźny!

Lato 2020 to był taki czas, że praktycznie nikt nie znał osoby, która zmarła na koronawirusa. "Znasz kogoś, kto umarł? Nie znasz, bo koronawirus nie istnieje!" - takie zdanie można było usłyszeć od osób, które w pełni uznały przesłanie Davida Icke'a za zgodne z prawdą. Potem zaczęło się to zmieniać i coraz częściej zwolennicy teorii spiskowej zaczęli się skłaniać ku innej, nieco łagodniejszej wersji postrzegania pandemii. Owszem, może i coś tam istnieje, może i ktoś zachorował na tego całego wirusa, ale on nie jest groźny, a jedynie zabijają "choroby towarzyszące". Ukryte przesłanie było takie: jeśli nie jesteś człowieku obłożnie chory, to nie masz się czego bać! Tak narodził się potężny ruch "antymaseczkowców", który wręcz szturmem podbił media społecznościowe. I wtedy pojawiły się pierwsze osoby, które były w pełni zdrowe, zachorowały na koronawirusa, a ciężki przebieg choroby sprawił, że poczuli niebywałą grozę tej "łagodnej grypki". Jednym z nich był znany aktor Artur Barciś, który zamieścił poruszający materiał wideo na youtube. Aktor sam odczytał wiersz "Obcy" o tym, czego doświadczył.

I kolejna zmiana: to szczepionki są groźne, nie koronawirus!

Na początku 2021 roku wraz z pojawieniem się szczepionek przeciwko koronawirusowi pojawiła się kolejna grupa zwolenników teorii spiskowej, o wiele silniejsza i bardziej wpływowa od wszystkich poprzednich. Jej głównym wrogiem były szczepionki - tak narodzili się "antyszczepionkowcy". Według tej teorii wszystkie szczepionki były "niesprawdzone", a zapewnienia koncernów produkujących szczepionki "zakłamane i fałszywe". To szczepionka zabija, nie żaden koronawirus, którego nie ma! - przekonywali orędownicy "antyszczepionkowców". Wtedy także został wskazany wróg śmiertelny tej grupy - lekarz specjalista publicznie wypowiadający się na temat koronawirusa i zachęcający do szczepień. Każdy z nich zaczął dostawać pogróżki, a niektórzy - jak dr Tomasz Karauda - nawet groźby śmierci.

2022, czyli żegnaj pandemio!

Światowa Organizacja Zdrowia (WHO) ma nadzieję, że ludzkość ostatecznie poradzi sobie z koronawirusem. "2022 musi być rokiem końca pandemii" — powiedział dyrektor generalny WHO Tedros Adhanom Ghebreyesus i jego słowa znajdują potwierdzenie w decyzjach kolejnych rządów całkowicie znoszących restrykcje związane z COVID-19. Także w Polsce 28 marca został zniesiony obowiązek noszenia maseczek w większości miejsc publicznych.

Wiele wskazuje na to, że COVID-19 w większości miejsc na świecie stanie się chorobą endemiczną podobną do innych chorób zakaźnych. Będzie miał ograniczony zasięg i pojawiać się będzie tylko na niewielkim obszarze bez zagrożenia dla całej populacji. Czy to oznacza, że nie pozostanie po nim śladu? Nic z tego! Piętno koronawirusowych teorii spiskowych będzie już z ludzkością na zawsze. Świat po koronawirusie stał się już na zawsze inny - bardziej sceptyczny i podejrzliwy.

INTERIA.PL
Dowiedz się więcej na temat: koronawirus | pandemia | COVID-19 | koronasceptycy | Antyszczepionkowcy

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy