Reklama

Implanty z pereł to nowa moda. Ryzyko? Utrata członka...

Zdecydowalibyście się na coś takiego? /123RF/PICSEL

Reklama

Każdy chciałby być królem łóżkowych podbojów i stać się legendą seksu. Niektórzy aby tego dokonać, sięgają po makabryczne środki. Oto kolejny przykład na to, jak moda może zaszkodzić człowiekowi.

"Perłowanie" albo "koralikowanie" to ekstremalna modyfikacja męskich części intymnych polegająca na wszczepianiu pod skórę pereł lub koralików. To ulepszenie męskiego sprzętu ma rzekomo doprowadzać płeć piękną do szaleństwa podczas stosunku. Może jednak skończyć się tragicznie. 

Lekarze ostrzegają przed tak daleko idącą ingerencją we własne ciało, szczególnie w tak wrażliwych i podatnych na infekcje miejscach jak krocze. Może skończyć się to niebezpiecznym zakażeniem prowadzącym nawet do... amputacji.

Operację wszczepienia takiego przedmiotu może przeprowadzić profesjonalne studio przy asyście lekarza. Problem w tym, że większość panów decydujących się na taki krok, robi to na własną rękę. 

- Nawet dokonywane w profesjonalnych warunkach perłowanie wiąże się z ryzykiem infekcji, dysfunkcji moczowodu i wytrysku, odrzucenia obcego przedmiotu przez organizm i oczywiście bólu - mówi w wywiadzie dla "Daily Star" amerykańska seksuolog, doktor Candice Nicole. - Ci, którzy robią to w domu, niesamowicie potęgują to ryzyko. Nie znają anatomii penisa, nie wiedzą, jak głęboko umieścić przedmiot, jakich narzędzi użyć i jak je zdezynfekować.

Tradycja tej dziwacznej modyfikacji wywodzi się z Azji Południowo-Wschodniej. Ostatnio stała się hitem w Australii, na Kubie i Filipinach.

Reklama

INTERIA.PL

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy