Reklama

Jedna noc może zmienić całe życie

Zaczyna się od niezobowiązującego spotkania – dobra kolacja, upojny wieczór… A następnego dnia – telefon milczy jak zaklęty? Niekoniecznie! Według badań 27 procent użytkowników „jednonocną przygodę” zamieniło w stały, szczęśliwy związek.

Polacy są postrzegani jako naród bardzo pragmatyczny i twardo stąpający po ziemi. Zapytani o rozpoczęcie dłuższej relacji od seksu, przyznają, że jest to rzadkie, ale możliwe. 15 procent Polaków przyznaje, że ciężko nie zaangażować się w znajomość z osobą, z którą zaiskrzyło w sypialni i jest dobrym kochankiem bądź kochanką. A niemal co dziesiąty Polak przyznaje, że jego przygodna erotyczna znajomość zamieniła się w stały związek. Skąd bierze się ta zależność? Wszystko za sprawą hormonów, które potrafią spłatać figla i pokrzyżować nasze plany.

Reklama

Seks aktywizuje w mózgu ośrodki związane z odczuwaniem euforii, a orgazm te związane z emocjami. Chcemy to przeżywać jeszcze nie jeden raz! A to rodzi przywiązanie do "jednorazowej" sytuacji i osoby, której więcej mieliśmy nie spotkać, a już na pewno nie wiązać z nią poważnych życiowych planów - mówi Anna Golan, seksuolog, ekspert ds. badań seksualności.

I choć w rezultatach ankiety nie ma wyraźnych różnic między wynikami kobiet i mężczyzn, praktyka gabinetu seksuologicznego pokazuje, że to Panie angażują się częściej. Wszystko za sprawą oksytocyny, zwanej hormonem miłości - mówi Anna Golan.  Jest ona uwalniana do krwi przez przysadkę mózgową w odpowiedzi na sygnały płynące z pochwy, macicy lub piersi. Męski testosteron może modyfikować działanie hormonu i raczej powodować senność niż marzenia o spotkaniu przed ołtarzem. Kobietom natomiast po miłosnych uniesieniach może być trudno się rozstać - dodaje Anna Golan.

I żyli długo i szczęśliwie

Portal C-Date.pl przychodzi z pomocą osobom, które w danym momencie nie poszukują stałych związków, ale chcą poznać kogoś, z kim mogą miło spędzić czas, nie obiecując sobie nic.

Jak się jednak okazuje - serce nie sługa i nie zawsze da się zachować dystans. Jedna z użytkowniczek portalu, Marzena, zalogowała się na nim tuż po rozwodzie. Po nieudanym małżeństwie nie szukałam stałego związku, ale miałam swoje potrzeby i nie chciałam samotnie spędzać wieczorów - opowiada. Ze swoim partnerem najpierw długo wymieniała wiadomości, potem kontaktowali się telefonicznie. W końcu doszło do spotkania. Było miło, więc postanowiliśmy się spotkać po raz kolejny. Z czasem okazało się, że "coś" zaiskrzyło, mieliśmy coraz więcej wspólnych tematów... Po kilku miesiącach znajomości zdecydowaliśmy się zamieszkać razem - mówi Marzena.

Teraz Marzena i jej partner są zaręczeni, a także spodziewają się dziecka. Taki obrót spraw nie dziwi Anny Golan. Tych, którzy zaczęli związek w sypialni, musiało łączyć przekonanie, że dobra zabawa nie musi i nie powinna oznaczać przedmiotowego traktowania partnerów - mówi seksuolog. Poczucie, że zasługują na naszą szczerość, szacunek i zwykłą sympatię. To umożliwiło im dalsze poznawanie się i nie zamknęło drogi do budowania intymnej relacji - dodaje.

A Ty - po ilu randkach się zakochasz?

Słowa Anny Golan i Marzeny potwierdzają badania. Jesteśmy narodem zdecydowanie czułym na porywy serca i namiętności. Niemal połowa Polaków przyznaje, że żeby zaangażować się uczuciowo potrzebuje od dwóch do pięciu spotkań. A aż 25 procent respondentów wierzy w miłość od "pierwszego wejrzenia" i potrafi zakochać się już na pierwszej randce. Zdecydowanie bardziej kochliwe są Panie. Niemal 1/3 Polek przyznaje, że zdarza im się zaangażować po pierwszym spotkaniu. Co ciekawe, skłonność do szybkiego zakochiwania się mija wraz z wiekiem. Najbardziej kochliwi są Polacy i Polki między 20. a 30. rokiem życia. Jak widać, niezobowiązujące randkowanie niekoniecznie musi być przygodą na jeden wieczór - może stać się piękną przygodą na wiele lat, a może i na całe życie.


Reklama

Reklama

Reklama

Reklama