Reklama

Do seksu nastolatkom miłość jest niepotrzebna

- Ponad 70 proc. młodych ludzi twierdzi, że miłość jest ważną wartością w ich życiu i chcieliby do niej dążyć. Jednocześnie wcale nie przeszkadza im to podejmować stosunki seksualne z osobą, której nie kochają. Mówi w ten sposób ponad 40 proc. młodzieży - tłumaczy prof. Zbigniew Izdebski, seksuolog, w rozmowie z INTERIA.PL.

Jaka jest kondycja polskich nastolatków, ich samoocena i co na nią wpływa?

- Badania, które prezentuję także w książce, dotyczące 17 i 18-latków pokazują, wbrew powszechnemu mniemaniu, dobre relacje między tymi młodymi ludźmi, a ich rodzicami. Zdecydowana większość z nich ma poczucie, że ich rodzicie troszczą się o nich. Oczywiście jest pewna grupa, która twierdzi, że rodzice są nadopiekuńczy wobec nich. Ale przeciętnie młodzież odbiera relacje z opiekunami jako wspierające. Jeśli zapytamy ich czy mają problemy, to oczywiście odpowiedzą, że tak, ale jeśli spytamy, do kogo się z nimi zwracają, to okazuje się, że rodzice wcale nie są na czele listy.

Reklama

Czyli kto jest dla nich autorytetem?

- Autorytetem w dalszym ciągu pozostają koledzy, koleżanki, chłopak, dziewczyna - to są osoby, do których młodzi ludzie najczęściej zwróciliby się o pomoc. A jeśli już któregoś z rodziców, to matkę częściej niż ojca, poprosiliby o wsparcie w rozwiązaniu problemu.

Czyli ojciec dalej w procesie wychowania jest nieobecny?

- Tak. Ale równie źle na tym tyle wygląda szkoła. Jedynie 10 proc. młodzieży mówi, że zwróciłaby się ze swoimi problemami do psychologa, pedagoga szkolnego. Tylko 5 proc. z nich pomocy szukałaby u nauczyciela. Te rezultaty badań trudno oceniać jako zaskakujące - młodzi ludzie nigdy nie postrzegali szkoły pozytywnie, chociażby z uwagi na to, że jest ona instytucją, która stawia pewne wymagania. Niepokoić powinno jednak to, że wielu młodych ludzi ma problemy, nie potrafi sobie z nimi radzić i nie wie, gdzie tak naprawdę ma udać się po pomoc.

- Wielu młodych Polaków mówi, że ma trudności z zasypianiem, że przeżywa lęki, sytuacje depresyjne. Dlatego też my dorośli powinniśmy w większym stopniu zwrócić uwagę na młode osoby z punktu widzenia ich obecnej kondycji psychicznej. Dlaczego? Bo coraz częściej rozładowują negatywne emocje poprzez stosowanie używek. Upijają się alkoholem i odurzają narkotykami do nieprzytomności. W momencie kiedy "tracą film", nie mają kontroli nad swoim zachowaniem, a to prowadzi do ryzykownych zachowań, w tym seksualnych.

Właśnie, między innymi stosowanie używek wpływa na obniżenie się wieku inicjacji seksualnej polskiej młodzieży, które z roku na rok obserwujemy.

- Ten wiek nie obniża się z roku na rok tak diametralnie w całej populacji. Niepokoić nas może jednak fakt, że ponad 27 proc. chłopaków i 16 proc. dziewcząt poniżej 15. roku życia twierdzi, że rozpoczęło już współżycie seksualne. Trzeba przy tym pamiętać, że kontakty seksualne z osobami poniżej 15. rok życia z punktu widzenia prawa są w Polsce zabronione.

Co jeszcze wpływa na obniżenie się wieku inicjacji?

- U młodych dziewcząt bardzo duży wpływ ma atmosfera domu rodzinnego. Te dziewczęta, które mówią, że źle się w nim czuły, że panowała w nim niezgoda między rodzicami, wcześniej podejmują inicjację seksualną. Czyli możemy powiedzieć, że niezaspokojone potrzeby bezpieczeństwa, bliskości w domu rodzinnym powodują to, że przynajmniej niektóre dziewczęta będą decydowały się na wcześniejszą inicjację.

- Jednak wczesna inicjacja jest również problemem społecznym związanym z presją środowiska. Coraz częściej mówimy o erotyzacji naszego życia prezentowanego w mediach, zwłaszcza w kolorowej prasie, internecie. Jak ktoś do nich zajrzy, zobaczy, że wychodzi na to, iż młodzi ludzie nie myślą o niczym innym, jak tylko o uprawianiu seksu. Młodzi są więc poddawani pewnej presji. Nie rozmawiają o tym, a decydują się na seks, bo mają wrażenie, że wszyscy wokół już to robią. Chociaż nie zawsze mają na to ochotę i gotowość.

- Ponad 70 proc. młodych ludzi twierdzi, że miłość jest ważną wartością w ich życiu i chcieliby do niej dążyć. To oznacza, że większość młodych osób chciałoby mieć w życiu tę jedyną ukochaną osobę. Ale jednocześnie wcale nie przeszkadza im to w podejmowaniu stosunków seksualnych z osobą, której nie kochają. Twierdzi tak ponad 40 proc. badanej młodzieży.

- Głównym problemem młodych ludzi jest to, że my dorośli nie rozmawiamy z nimi na temat ich seksualności. Oprócz tego, ta presja otoczenia powoduje, że nie potrafią oni ulokować własnej seksualności w hierarchii wartości. Szkoła nie podejmuje tego problemu w sposób odpowiedzialny, dom rodzinny też z tej roli się nie wywiązuje. Mam wrażenie, że trochę osamotniliśmy młodych ludzi w tym wszystkim.

Coraz częściej mówi się o ryzykownych formach aktywności seksualnej podejmowanych przez młodych Polaków. Mam tu na myśli ich zabawy w słoneczko, korzystanie z usług prostytutek i świadczenie tych usług (zjawisko galerianek). W jaki sposób takie ryzykowne zachowania mogą przełożyć się na ich późniejsze życie seksualne?

- W moich badaniach widać, że młodzi często podejmują ryzykowne zachowania seksualne, ale i tak sądzę, że trochę z tym słoneczkiem przesadzamy. Faktycznie, niektórzy decydują się na takie formy relacji seksualnych, ale, na szczęście, są to incydentalne sytuacje, które są mocno nagłaśniane, bo medialnie są one nośne.

- Jeśli chodzi o galerianki to jest to forma prostytucji dziecięcej i młodzieżowej, ale ja traktuję galerianki jako zjawisko już trochę o charakterze historycznym. Oczywiście, to zjawisko rozpoczęło się z chwilą pojawienia się dużych galerii handlowych, ale mam wrażenie, że obecnie ta grupa dziewcząt przeniosła się do internetu. I to właśnie internet stał się znaczącym miejscem pozyskiwania klienta, a nie galerie. Nazwa galerianki została, ale ja bym to odnosił raczej do pewnej kategorii wiekowej okresu szkoły gimnazjalnej, niż miejsca pozyskiwania klienta.

KONIECZNIE PRZECZYTAJ pozostałe dwie części rozmowy z prof. Zbigniewem Izdebskim:"Polska w łóżku""Homoseksualizm to nie jest choroba"

Najnowsza książka prof. Zbigniewa Izdebskiego "Seksualność Polaków na początku XXI wieku" ukaże się w księgarniach w drugiej połowie kwietnia 2012 roku. Książka wydana zostanie przez Wydawnictwo Uniwersytetu Jagiellońskiego.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy