Reklama

Jaki sens ma życie z jedną kobietą?

Naukowcy udowodnili, że życie w związku, małżeńskim czy niesformalizowanym, prowadzi do obniżenia męskości. Natomiast panom, którzy przynajmniej raz w tygodniu miewają kontakty seksualne z nieznajomymi, testosteronu nie zabraknie...

Testosteron to jeden z najpotężniejszych męskich hormonów. To on odpowiada za nasz wygląd: wielkość masy mięśniowej, gęstość owłosienia, tembr głosu. Nie bez znaczenia jest też jego wpływ na męskie zachowanie: im jest go więcej, tym bardziej męscy jesteśmy. Od zawsze człowiek zmieniał swoje otoczenie, nadając mu pożądany przez siebie kształt. Czy zdajesz sobie sprawę z tego, że środowisko wpływa również na ciebie i na poziom twoich hormonów?

Miłość, jak kokaina

Jednym z czynników niewątpliwie wpływających na twoją męskość jest tryb życia. Alkohol, przetrenowanie i zła dieta niewątpliwie przyczyniają się do obniżenia ilości testosteronu, jednak najnowsze doniesienia naukowców informują nas, że istnieje jeszcze jeden czynnik redukujący ilość tego hormonu. Stały związek partnerski. Testosteron jest hormonem który ma zdecydowany wpływ na nasze zachowanie i nastrój.

Jednym z czynników wpływających na poziom testosteronu, jest początkowe uczucie w krótkim czasie od rozpoczęcia nowego związku. Każdy kto był kiedyś zakochany tryska optymizmem i dobrym humorem. Wynika to ze zwiększonej produkcji substancji z grupy fenyloetyloamin w mózgu. Działają one jak podobnie do kokainy: wywołują specyficzną euforię, poprawiają nastrój i skupienie, zmniejszają apetyt i wprowadzają w stan pobudzenia. Kilka pierwszych tygodni związku wiąże się ze wzrostem wydzielania hormonów stresu. Dla osoby stan taki jest bardzo przyjemny,

Reklama

zaś naukowcom pokazuje, że ośrodki stresu i nagrody w mózgu są ze sobą ściśle związane. W badaniach wykazano, że szczęśliwe pary miały wyższy poziom kortyzolu i niższy testosteronu, niż pary które nie były w sobie zakochane.

Zakochanie się stresujące jak skok ze spadochronem

Te związane z uczuciem miłości zmiany stanu emocjonalnego mogą prowadzić do czasowej hiperkortyzolemii, co przekłada się na zwiększone uczucie pobudzenia powiązane z początkowym kontaktem z kobietą. Jednak fakt, że ilość krążącego we krwi testosteronu może się zmniejszać pod wpływem nadmiernego stresu i zawyżonego poziomu kortyzolu wiadomo od dawna. W jednym z badań pobrano próbki krwi od mężczyzn przed ich pierwszym skokiem ze spadochronem.

Nerwowość odczuwana przed skokiem spowodowała reakcję współczulnego systemu nerwowego i zmniejszenie poziomu testosteronu w ślinie. Choć zakochanie się w kobiecie nie jest prawdopodobnie tak stresujące jak skok ze spadochronem, to jednak uruchamia współczulny system nerwowy.

Czy życie z jedną kobietą zrobi z ciebie mięczaka?

Poziom testosteronu okazuje się być czynnikiem warunkującym zdolność do znalezienia partnerki i zapewnienia w ten sposób możliwości przedłużenia gatunku. Zgodnie z najnowszymi badaniami antropologicznymi, monogamia i poligamia nie są bez wpływu na ilość krążącego we krwi androgenu, jednak zależność taka występuje nie tylko u ludzi.

U monogamicznych zwierząt, które wiążą się w pary na całe życie, poziom testosteronu jest obniżony po znalezieniu przez samców partnerki. U niektórych gatunków małp, ptaków i ryb można zaobserwować obniżony poziom testosteronu. Ma to związek z tak zwaną "hipotezą zdobycia".

Naukowcy sugerują, że jednym z podstawowych zadań testosteronu jest zapewnienie organizmowi dominacji koniecznej do osiągnięcia odpowiednio wysokiej pozycji w stadzie, gwarantującej osobnikowi zdobycie partnerki. Gdy samiec poczuje się zagrożony, poziom jego testosteronu wzrasta, by zwiększyć jego agresję i umożliwić zdobycie lub walkę o samicę. Innymi słowy, gdy ktoś próbuje odbić ci kobietę, twój poziom testosteronu wzrośnie, umożliwiając ci walkę, zaś gdy znajdziesz się w stałym związku, organizm czując się bezpiecznie, obniży poziom twojej męskości.

Życie w związku obniża poziom testosteronu

Badania wykazały, że poziom testosteronu u samców jest jednym z kluczowych czynników determinujących mechanizm wiązania się w pary. Naukowcy odkryli że waha się on w zależności od sytuacji w jakiej znajduje się osobnik, zwiększając się podczas poszukiwań partnerki, obniżając się w związku. W jednym z ciekawszych badań naukowcy zebrali grupę studentów w wieku powyżej 25 lat.

W pierwszej fazie rozdano ankiety zawierające pytania o ich stan cywilny. Następnie zmierzono poziom testosteronu, porównując go ze średnią statystyczną dla ich wieku. Okazało się, że mężczyźni żyjący w stałych związkach - bez znaczenia było, czy żyli w konkubinacie, czy w szczęśliwym związku małżeńskim - mieli o 21 procent obniżony poziom testosteronu, niż ich żyjący samotnie rówieśnicy.

W innym badaniu zaobserwowano, że u mężczyzn, którzy zostali świeżo upieczonymi ojcami, występuje obniżenie poziomu testosteronu w odpowiedzi na narodziny dziecka. Już w miesiąc przed narodzinami daje się zaobserwować 33 procentowy spadek testosteronu, w porównaniu do mężczyzn nie oczekujących na potomstwo.

Prawdziwy samiec alfa to samotny łowca...

Warto w tym momencie zastanowić się, co w takim razie dzieje się z układem hormonalnym samotnych wilków?

Naukowcy udowodnili nam, że życie w stałym związku, czy to małżeńskim czy niesformalizowanym, nieuchronnie prowadzi do obniżenia męskości, przewodnika stada pozbawiając zaszczytnego tytułu samca alfa. Jak zatem zmienia się poziom testosteronu w sytuacji życia samca w monogamii?

W jednym z badań stwierdzono, że u mężczyzn, którzy przynajmniej raz w tygodniu miewają kontakty seksualne z nieznajomymi, następnego dnia poziom testosteronu był wyższy średnio o 25 procent. Oznacza to, że spotkanie nowej partnerki seksualnej wyzwala u samców specyficzną reakcję organizmu, zwiększając ich szanse na zwycięstwo w potencjalnej walce o partnerkę.

Oglądanie filmu porno

Nawet tak pozornie błaha sytuacja, jak stymulacja wzrokowa nie pozostaje bez względu na naszą męskość. W wielu badaniach stwierdzono, że oglądanie filmu pornograficznego wywołuje u mężczyzn natychmiastową reakcję w postaci zwiększenia poziomu hormonu luteizującego (hormonu stymulującego produkcję testosteronu). W kolejnym badaniu mężczyznom zbadano poziom testosteronu, a następnie umożliwiono przeprowadzenie krótkiej rozmowy z atrakcyjną panią doktor, po którym badanie powtórzono.

Następnie poproszono ich o określenie, czy uważali, że są w stanie poderwać swoją rozmówczynię.

U wszystkich tych, którzy uważali, że mają szansę na sukces, poziom testosteronu był podwyższony, natomiast u tych, którzy swoje szanse ocenili jako zerowe, nie zaobserwowano wzrostu hormonów. Oznacza to, że organizm reguluje wydzielanie testosteronu w zależności od sytuacji w jakiej znajduje się osobnik.

W przypadku konieczności zdobycia partnerki wzrasta ilość testosteronu we krwi, co przekłada się na zwiększenie u osobnika agresji i pewności siebie, zwiększając przy tym motywację do walki o swoją pozycję. Co jednak dzieje się w przypadku niechybnego końca długo trwającego związku?

Analizując dostępną literaturę można natknąć się na badania wskazujące, że u mężczyzn najwyższy poziom testosteronu występuje bezpośrednio przed ślubem, by następnie regularnie obniżać się, gdy mężczyzna będzie żył w spokojnym, szczęśliwym związku z kobietą. Ponieważ organizm czuje się bezpiecznie, mężczyzna nie musi więcej walczyć o pozycję i partnerkę seksualną, poziom jego testosteronu obniża się.

Ciekawa sytuacja występuje jednak w przypadku zbliżającego się rozwodu. Gdy mężczyzna rozstanie się z partnerką, jego ciało ponownie przestawia się w tryb potencjalnej walki, zaś w żyłach znów zaczyna krążyć coraz więcej testosteronu. Wynika z tego, że po rozwodzie organizm mężczyzny nastawia się na poszukiwanie partnerki.

Nie taka monogamia zdrowa i szczęśliwa

Celem tego artykułu nie jest wcale próba przekonania cię, że człowiek jest stworzony do życia w poligamii, zaś wieloletni związek z jedną kobietą niewątpliwie przyczyni się do twojej feminizacji. Jeśli po lekturze doszedłeś do wniosku, że znalazłeś dobre usprawiedliwienie do zarzucenia szczęśliwego związku na rzecz kolejnych łóżkowych podbojów wiedz, że sytuacja ta niekoniecznie musi przełożyć się na zwiększenie twojej męskości.

Co prawda udowodniono, że życie w stałym związku może przyczynić się do obniżenia poziomu testosteronu, zaś mężczyzna co rusz zaliczający nowe przygody łóżkowe będzie cieszył się większą ilością tego hormonu, to 20 procent w jedną czy drugą stronę to ilość mająca nikły wpływ na funkcjonowanie naszego organizmu i można to nadrobić w inny sposób.

Nie tylko człowiek woli monogamię

Samo rozpoczęcie przygody z treningiem siłowym może przełożyć się na 33 procentowy wzrost poziomu androgenów. Nie bez znaczenia są również dostępne wyniki badań zdające się sugerować, że osoby żyjące w stałych związkach małżeńskich żyją dłużej niż single, są zdrowsze i występuje u nich zmniejszone ryzyko rozwoju depresji i chorób serca i układu krwionośnego.

Nie daj się nabrać na opinie, jakoby człowiek był jedynym stworzeniem w świecie zwierząt preferującym monogamię. Przykłady nie są co prawda liczne, zwierzęta żyjące w związku z jednym partnerem nie są wcale mitem. Gibony, głuptaki, norniki i diplozony to zwierzęta naturalnie wybierające życie z jednym partnerem. Kruki, które również łączą się w pary na całe życie mogą zaskoczyć nas swoją długowiecznością.

Wybierz właściwą kobietę

Osobniki pozbawione naturalnych wrogów w niewoli mogą przeżyć nawet 100 lat. Jeśli więc znalazłeś sobie partnerkę z którą mógłbyś spędzić całe życie, nie pozwól jej odejść. Jeśli myślisz, że czeka na ciebie wiele innych potencjalnych partnerek, przypomnij sobie słowa Cichego Boba w filmie "Clerks": "Na świecie jest wiele pięknych kobiet, ale niewiele jest tych, które przyniosą ci lasagne do pracy. Większość tylko zdradza".

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy