Reklama

Po zdradzie jest... żałoba

Rozpad związku, obniżone poczucie własnej wartości i brak zaufania do partnera są najczęstszymi efektami zdrady. Jak sobie z nimi poradzić? Podpowiada psycholog, Elżbieta Wilkowska.

"Trzy miesiące temu, zupełnie przypadkiem, dowiedziałem się o zdradzie żony" - pisze, w liście do redakcji Serwisu Facet, 36-letni Tomek. "Nie wiem, co mam zrobić w tej sytuacji. Z jednej strony mam nieodpartą ochotę, mimo że kocham Izę, od niej odejść, bo nie radzę sobie z negatywnymi emocjami i żywymi wyobrażeniami całej tej jej zdrady. Z drugiej zaś boję się, że nie będę w stanie ułożyć sobie życia z inną kobietą, bo już żadnej nigdy nie zaufam" - dodaje użytkownik INTERIA.PL.

Trudny wybór

- Wybór, czy zostaje się z kimś, kto nas zdradził, jest naprawdę bardzo trudny. Za pozostaniem przemawia wszystko to, co łączy ludzi, i co wspólnie osiągnęli: dzieci, dom, znajomi, pozycje, dobre imię - tłumaczy psycholog, Elżbieta Wilkowska. - Jednak zraniona duma, uczucia oraz zniszczone zaufanie skłaniają do tego, by odejść i zacząć życie z kimś innym. Pojawia się wtedy obawa, czy znajdzie się kogoś innego, kto nas pokocha? Czy będziemy w stanie zaufać komukolwiek, poradzić sobie samemu emocjonalnie lub finansowo...

Reklama

- Jeśli jednak postanowimy zostać, skazujemy się na ciągłe myślenie o ponownej zdradzie partnerki, i że nie będziemy w stanie już nigdy jej zaufać, kochać się z nią, że nasza wściekłość i smutek nigdy się nie skończą - wyjaśnia.

Co zatem może przemawiać za próbą podjęcia walki o naruszony zdradą związek, a co za poddaniem się walkowerem?

Jej skrucha jest ci niezbędna

Zdaniem Elżbiety Wilkowskiej, próbę można podjąć jedynie wówczas, kiedy partnerka, która dopuściła się zdrady, rzeczywiście odczuwa skruchę, przepełniona jest dużym poczuciem winy i podejmuje nieustanne działania zmierzające do odbudowy związku. Takie zachowania dobrze rokują dla skrzywdzonego związku.

- Dużo łatwiej wybaczyć komuś, kto jest pełen skruchy i wyraźnie dba o ratowanie związku, niż komuś, kto po początkowej skrusze zaczyna wracać do starych nawyków i oddala się emocjonalnie. To odnawia obawy, że zostanie się ponownie zdradzonym - tłumaczy psycholog. - Odbudowanie własnej wartości w sytuacji, gdy się zostaje, wydaje się niemożliwe bez dużego udziału tej drugiej osoby, tego, jak będzie nas traktowała.

Trzeba to przeżyć tak, jak żałobę

Poza tym, zdaniem Wilkowskiej, przyżycia po zdradzie podobne są do przeżyć towarzyszących żałobie. Nieważne, że jesteś facetem - ty też powinieneś płakać, jeżeli tylko czujesz taką potrzebę.

- Po śmierci naszych wyobrażeń o nas, o naszym partnerze, o związku, przyszłości, mężczyzna też powinien pozwolić sobie na smutek, a nawet na płacz - przekonuje psycholog. - Sytuacja zdrady tego wymaga. W żadnym razie nie należy zaprzeczać i udawać, że jesteśmy szczęśliwi i dobrze się bawimy - ostrzega. - Nieprzebyta żałoba, niewypłakane łzy odkładają się w nas jak trucizna - przekonuje. - Ważne, by dać upust złym emocjom, by dać czas sobie i partnerce na zmianę, na odbudowywanie.

- Zaczynać się powinno od usunięcia gruzu po starych murach, a dopiero potem można zacząć, cegła po cegle, budowanie czegoś na nowo. Mozolnie i niekoniecznie od razu z sukcesami - twierdzi Wilkowska.

- Wiele osób chciałoby oddzielić się od przeszłości grubą kreską i nie wracać do tego, co było, ale to się udaje dużym kosztem i często tylko pozornie. Im bardziej ktoś chce wyprzeć np. żal, tym częściej powracają obrazy, lęki, nieprzyjemne uczucia. Trzeba mieć świadomość, że takie powracające myśli i obrazy to coś naturalnego, to sposób naszej psychiki na uporanie się z uczuciami im towarzyszącymi. Z czasem będą coraz słabsze i rzadsze.

Zostając, mamy pokusę, by mścić się na partnerze lub by grać rolę męczennika i czerpać z tego ukrytą satysfakcję. To nie sprzyja ani naprawie związku, ani odbudowaniu wewnętrznej wiary w siebie.

A co, jeśli odejdziesz?

Jeśli należysz do osób, które nie są w stanie żyć pod jednym dachem z osobą, która zraniła w taki sposób, zapewne podejmiesz decyzję o odejściu. Co wtedy powinieneś zrobić? Zdaniem psycholog Wilkowskiej, rozpacz nie powinna i ciebie ominąć. W innym wypadku nie będziesz w stanie stworzyć nowego związku.

- Uczucie złości na tego, kto zdradził - myśli, uczucia, wspomnienia pozostają w nas na długo. Z drugiej jednak strony pojawia się także satysfakcja, że się odeszło, że udało się podjąć tę trudną decyzję. Odchodząc łatwiej uciec od uczuć w udawanie, że sobie poradziłem, i że mnie to nie dotknęło. Jeśli tak jest rzeczywiście, to znak, że tamten związek był pewną fikcją. Ale zaprzeczanie prawdziwym uczuciom to forma znieczulania się także, na możliwe w przyszłości, pozytywne uczucia, na nową miłość - tłumaczy psycholog.

- Łatwiej wtedy o wyrachowanie, o mszczenie się na kolejnych partnerach. Przeżycie żałoby jest tu tak samo konieczne i dotyczy żalu po stracie zaufania, związku, poczucia własnej wartości, stabilizacji materialnej, a często i... dziecka.

W obu przypadkach dobrze mieć kogoś, kto nas wesprze, kto z nami porozmawia, pokaże rzeczywistość z innej strony, pomoże odnaleźć nasze silne strony, które tak trudno dostrzec. Może to być przyjaciel, przyjaciółka, siostra, brat czy rodzic, a czasem ktoś obcy, np. psycholog.

Kto odchodzi, kto zostaje?

Warto wiedzieć, że osoby ze skłonnością do obwiniania siebie, prawdopodobnie częściej będą zostawały z partnerami, którzy zdradzili. Zaś osoby, dla których istotne jest to, jak inni je postrzegają i odbierają, przyznanie się publiczne do bycia zdradzonym może być bardzo trudne, podobnie jak życie z osobą, która zdradziła. Dlatego takie osoby częściej będą odchodzić od zdradzających partnerów.

MT

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy