Reklama

Polska w łóżku

Polski mężczyzna chodzi do prostytutek po to, by się przytulać, a Polka coraz częściej przyznaje się do swoich doświadczeń z masturbacją. Bardzo często spotykają się... w sieci. Jak wygląda ich seks, kiedy w końcu spotkają się w realu? O Polsce w łóżku rozmawiamy z prof. Zbigniewem Izdebskim, seksuologiem.


Magdalena Tyrała, INTERIA.PL: W drugiej połowie kwietnia pojawi się w księgarniach pana najnowsza książka zatytułowana "Seksualność Polaków na początku XXI wieku". Jest ona efektem prowadzonych przez pana przez kilkanaście lat badań. Jakie obserwacje dotyczące przemian polskiej seksualności pan poczynił?

Prof. Zbigniew Izdebski, seksuolog:- Na przestrzeni tych 15 lat nie obserwujemy wyraźnych zmian seksualności. Przemiany, które udało mi się uchwycić, są szczególnie widoczne w grupie ludzi młodych. W ostatnich latach największy wpływ na nią ma internet, erotyzacja propagowana przez media. W ogóle więcej zaczęliśmy mówić o kwestiach związanych z przemocą seksualną i w tym opracowaniu do tego zagadnienia więcej się odnoszę.



Czy Polacy są chociaż trochę bardziej otwarci na kwestie okołoseksualne?

Reklama

- Ostatnie moje badania, z 2011 roku, pokazują, że rzeczywiście jesteśmy bardziej otwarci w relacjach seksualnych. Jesteśmy także bardziej otwarci w mówieniu o swojej seksualności. Wnioskuję to z faktu, że najnowsze badania zawierały bardzo mało braków odpowiedzi.


Spora część naszych rodaków, bo aż 52 proc. badanych, zgadza się z tym, że przytulanie, dotyk i bliskość cielesna jest ważniejsza niż stosunek seksualny. Jak pan to skomentuje?

- To jest bardzo piękne, dlatego, że my nie mówimy, że stosunek seksualny nie jest ważny, czyli znamy jego wartość, ale jednocześnie dostrzegamy wartość poczucia bliskości w związku, tego, co związane jest z dotykiem. Proszę zauważyć, że o tym mówią osoby przed 49. rokiem życia, ale także bardzo duża grupa ludzi po 50. roku życia.

- Myślę, że sfera poczucia bliskości w Polsce w ostatnim czasie jest dosyć zaniedbana. Nierzadko, jak rozmawiam z pacjentami na temat poczucia bliskości, to przyznają się oni do dużego jego deficytu. Wiele osób koncentruje się na samym stosunku seksualnym, na tym, by odbył się on technicznie poprawnie. Jednak często zapominamy, że ta czułość na co dzień jest w naszym życiu bardzo ważna.

Szczególnie dla kobiet.

- To, co pani powiedziała, jest prawdą, ale także stereotypem. W tej książce pokazujemy m.in. oblicze mężczyzny, który także lubi być dotykany. Nam się zawsze wydawało i wciąż wydaje, że jedynie kobieta oczekuje tego, by czuć się dopieszczoną. Tymczasem mężczyzna ma podobne potrzeby, tylko nie zawsze je komunikuje. Jest spora grupa mężczyzn, którzy po prostu wstydzą się prosić o tego typu relacje.

- Przebadałem 400 kobiet prostytuujących się. Dowiedziałem się od nich, że zaskakuje je fakt, iż w ostatnich latach bardzo duża grupa ich klientów przychodzi, płaci i pragnie jedynie pieszczot, rozbudowanej gry wstępnej. Prostytutki mówią, że jest bardzo duża różnica pomiędzy tym, czego mężczyźni oczekują teraz, w porównaniu do tego, czego oczekiwali kiedyś. Wcześniej klient przychodził, koncentrował się na stosunku, płacił i wychodził. Na pewno jest to wynik deficytów, które występują w stałych związkach..

- Mam nadzieję, że nasza rozmowa zachęci kobiety do większej aktywności w relacji z mężczyznami, że może będą bardziej dopieszczać swoich partnerów.

Jednak kobiecie, by odbyć stosunek seksualny, potrzebna jest gra wstępna, która nie ogranicza się jedynie do czasu - pół godziny przed nim. Potrzebne jest jej budowanie nastroju w ciągu całego dnia. Mówiąc o większej potrzebie kobiet na czułość, miałam na myśli właśnie tę kwestię. Brak odpowiedniego nastroju często działa zniechęcająco do stosunku seksualnego.

- To jest prawda, bo mówimy o zdecydowanie większej wrażliwości pań, ale ja jednak będę się coraz bardziej upierał przy tym, że mężczyźnie także jest to potrzebne. Oczywiście wiemy, że mężczyźnie do odbycia stosunku potrzebny jest wzwód i to on jest wyraźnym wskaźnikiem podniecenia. I u niektórych mężczyzn nie jest to takie trudne do osiągnięcia. Ale kiedy rozmawiamy z mężczyzną o przeżywanej satysfakcji seksualnej, to okazuje się, że jest ona połączona nie tylko z samym faktem odbycia stosunku, ale coraz częściej ważne są dla niego takie kwestie, jak atmosfera, bliskość i dotyk. Dlatego chciałbym, by nie były one zarezerwowane wyłącznie dla kobiety.


Z najnowszych pana badań wynika między innymi, że liczba mężczyzn stale doświadczających przemocy seksualnej ze strony partnerek (0,7 proc.) jest dwukrotnie wyższa niż liczba kobiet (0,3 proc.) będących w tej sytuacji. Ogółem 8,7 proc. kobiet i 10,6 proc. mężczyzn - bardzo rzadko, czasami, często lub stale - doświadcza przemocy seksualnej. To bardzo zaskakujące dane. Z czego to może wynikać?

- "- Czy zdarza się, że mąż/żona, stały partner(ka) przemocą zmusza Panią/Pana do współżycia seksualnego wbrew Pani/Pana woli?" - tak to brzmiało w badaniu. Myślę, że próby odpowiedzi na pytanie o przyczyny tego typu tendencji są obecnie jednymi z najtrudniejszych.

- Ja prezentuję ten wynik swoich badań wskazując, że taki otrzymałem. Jest on jednak bardzo trudny do zinterpretowania. Możliwe, że w ostatnich latach mężczyźni trochę inaczej podchodzą do swojej seksualności. Kiedyś myśleliśmy, że mężczyzna musi zawsze być gotowy, że musi zawsze chcieć odbyć stosunek seksualny w sytuacji, gdy kobieta ma na niego ochotę, czyli że zawsze może. A okazuje się, że mężczyźni coraz częściej mają poczucie, że oni również mają prawo nie mieć ochoty na seks.

- Przemęczenie, stres któremu jesteśmy poddawani powodują, że mężczyzna także może odmówić seksu, mimo wysyłanych przez partnerkę sygnałów, które mają mu dać do zrozumienia, że nie powinien. Więc mężczyzna może odczuwać pewną formę przemocy w chwili, gdy partnerka inicjuje seks wbrew jego woli. On nie ma ochoty na seks, a decyduje się dlatego, że partnerka ma.

- Możemy to porównać do sytuacji, w której mężczyzna ogląda mecz, jest nim zafascynowany i na nim koncentruje całą swoją uwagę. Jednocześnie jego partnerka wysyła mu sygnały, że to jest doskonały czas na współżycie seksualne. I on ma do wyboru albo seks, albo mecz, który jest w jego odczuciu bardzo pasjonujący. Jak go zapytać, czy coś się wydarzyło wbrew jego woli, to odpowie, że tak. On wolałby skoncentrować się jeszcze trochę na tym meczu, a może później na stosunku, ale dyspozycje partnerki są jasne: albo teraz, albo wcale. To jest sytuacja przymusu. Poza tym myślę, że mężczyźni coraz częściej zaczynają interpretować jako formy przemocy działania, o których wcześniej w ogóle byśmy tak nie pomyśleli.

Sposób egzekwowania seksu przez kobiety nie pozostaje bez znaczenia.

- Tak, również roszczeniowa, nakazująca postawa kobiety wobec mężczyzny podczas proponowania stosunku seksualnego powoduje to, że ma on poczucie, że to się odbywa wbrew jego woli. Mimo to, z różnych przyczyn, decyduje się na ten seks.


Internet służy seksualności czy raczej jej szkodzi?

- To jest pytanie bardzo ważne, bo internet coraz bardziej wchodzi w nasze życie, w tym i w relacje seksualne. Prawie 30 proc. badanych przeze mnie użytkowników internetu spotkało się z osobą poznaną w internecie w realu i w realu uprawiało z nią seks. I to nie są wyłącznie ludzie młodzi, którzy mają 30 czy 40 lat, ale są to także osoby będące w tej późniejszej fazie, po 50. roku życia. W tej grupie są oczywiście także ludzie bardzo młodzi, ale to akurat nikogo nie dziwi. Zatem internet staje się coraz skuteczniejszym narzędziem pozyskiwania partnera seksualnego.

- Oprócz tego internet jest coraz szerzej wykorzystywany do flirtu. Sprawia również, że pewne osoby, poprzez fakt, iż są anonimowe, czują się bardziej wyzwolone w swoich relacjach seksualnych.

- Nierzadko dzięki internetowi odkrywamy w sobie nowe obszary, z których dotąd nie zdawaliśmy sobie sprawy. Nie mamy zwyczaju komunikować wprost naszemu partnerowi w życiu realnym naszych potrzeb tak otwarcie, jak osobie, z którą rozmawiamy w sieci. Myślę, że z punktu widzenia otwartości, na jaką się decydujemy, jest to dla nas korzystne.

- Musimy jednak zdawać sobie sprawę z tego, że internet może być zagrożeniem. Warto wziąć to pod uwagę, szczególnie wtedy, kiedy spotykamy się w realu z kimś poznanym w sieci i nie do końca tego kogoś znamy. Musimy brać też pod uwagę fakt, że nigdy nie wiemy, co będzie się działo z wysyłanymi przez nas zdjęciami, wiadomościami w sytuacji, kiedy przesyłamy je drugiej osobie, szczególnie w sytuacji, kiedy ta osoba prosi nas, abyśmy przesyłali zdjęcia bardziej eksponujące nasze ciało, a już tym bardziej całkiem nagie.

- Chciałbym jednak podkreślić, że znam wiele osób, które poznały się w internecie i właśnie dzięki tej znajomości są w związku.

Czy te osoby nie wstydzą się przyznawać innym do tego, że poznały się przez internet?

- Niektórzy nie lubią przyznawać się do tego, że początek ich znajomość miał miejsce w sieci, gdyż traktują to jeszcze jako coś gorszego, wymyślają inne formy i okoliczności poznania się. Ale najważniejsze jest to, że spora część tych osób tworzy bardzo dobre związki. Myślę, że sukces zależy między innymi od tego, na ile jesteśmy uczciwi w tym, co podajemy na naszym profilu. Ludzie szukają osoby o określonych upodobaniach, określonym wyglądzie i preferencjach.

Internet powoduje to, że ludzie mają do dyspozycji całą galerię osób.

- Dokładnie tak. Im ludzie są uczciwsi, tym jest większa szansa, że lepiej się do siebie dopasują. Uważam, że jest to dobra metoda na zawarcie znajomości - zarówno dla osób heteroseksualnych, jak i homoseksualnych.

KONIECZNIE PRZECZYTAJ pozostałe dwie części rozmowy z prof. Zbigniewem Izdebskim:"Do seksu nastolatkom miłość jest niepotrzebna""Homoseksualizm to nie jest choroba"

2 marca 2012 roku prof. Izdebski był gościem CZATerii. Kliknij i zobacz relację z czata!

Najnowsza książka prof. Zbigniewa Izdebskiego "Seksualność Polaków na początku XXI wieku" ukaże się w księgarniach w drugiej połowie kwietnia 2012 roku. Książka wydana zostanie przez Wydawnictwo Uniwersytetu Jagiellońskiego.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy