Reklama

Robert Sowa: Na kolację ze śniadaniem

Panowie, odwagi! Chwytamy za zioła, za oliwę z oliwek, drób, lekkie mięso, ryby i gotujemy swoim kobietom - namawia Robert Sowa, szef kuchni warszawskiego hotelu Jan III Sobieski, zdradzając serwisowi Facet INTERIA.PL przepisy na... kolację połączoną ze śniadaniem.

- Wszystkim mężczyznom muszę powiedzieć: sprawdza się teza, że przez żołądek do serca kobiety można trafić najszybciej. Coraz mniej kobiet lubi spędzać czas w kuchni, a z tego, co wiem, coraz więcej mężczyzn "wyżywa się" w tej dziedzinie, przygotowując naprawdę bardzo fajne kreacje kulinarne i myślę, że jest to bardzo dobra droga, żeby coś innego pokazać swojej ukochanej - mówi autor książki kucharskiej "Esencja smaku".

- Każdy mężczyzna powinien wiedzieć, jakimi produktami, jakim daniem sprawić przyjemność kobiecie. Ja sugeruję ryby - może być to sola albo łosoś norweski, a jeśli nie te dwie ryby, to na przykład fileciki z kurczęcia. Oliwa z oliwek, do tego marynowany imbir, odrobina czuszki, świeże zioło - może to być kolendra lub bazylia - wszystko dokładnie miksujemy i nacieramy rybę lub pierś z kurczęcia. Jeśli jest to łosoś norweski, wkładamy go do pieca (temperatura 180 stopni) na 15 - 20 minut. Łosoś powinien być w środku soczysty, dotyczy to również piersi kurczęcia - radzi Robert Sowa.

Reklama

Niezbędna jest też sałatka... - Do tego możemy wykorzystać kolejne afrodyzjaki, mogą to być szparagi lub karczochy. Ewentualnie, jeśli tych produktów nie mamy, bo są zbyt ekstrawaganckie, przygotowujemy sałatkę z sałaty rukoli połączonej z gruszkami filetowanymi, do tego mogą być truskawki, a jeśli nie, to melon - najlepiej gallo z szarą łupiną, pomarańczowy w środku. Wszystko dokładnie mieszamy, dodajemy oliwę, cytrynę, sól, pieprz, żeby ta sałatka była winna. Na to wszystko kładziemy łososia lub pierś z kurczęcia i skrapiamy czymś, co można również gotowe dostać w sklepie - kremem balsamicznym. Jeśli go nie mamy, a mamy ocet balsamiczny w domu, to na patelni upalamy cukier, tak aby nam powstał karmel, dodajemy ocet balsamiczny i on się redukuje, czyli zagęszcza i powstaje sos. Jeśli się komuś bardzo spieszy, to na patelnię dajemy jedną lub dwie łyżki miodu pszczelego i do tego ocet balsamiczny. Tym wszystkim skrapiamy to danie, dekorujemy świeżymi kiełkami, bo kiełki powinny się zawsze pojawić. To, co polecam państwu, to pestki dyni, pestki słonecznika lub orzeszki pini - któreś z tych ziarenek trzeba upalić na patelni i posypać. Oczywiście do tego musi być wino. W tym przypadku powinno być białe, aczkolwiek znawcy - kreatorzy sztuki kulinarnej mówią, że dzisiaj do ryby nie jest dużym faux pas podanie na przykład rose, czyli wina różowego.

Ale to jeszcze nie koniec wieczoru... - A jeśli chodzi o deser, musi to być ulubiony deser kobiety, ale proszę pamiętać o tym, że zaprosiliśmy na kolację i śniadanie, więc tutaj sugerowałbym lekki mus owocowy. Czyli na przykład możemy sobie mango wrzucić do miksera, zmiksować, podać samo, z kulką sorbetu - miętowego lub każdego innego, który możemy kupić, żeby sobie tu już nie robić problemu.

Potem jest już znacznie łatwiej... - Spędzamy upojną noc w towarzystwie zmrożonego wina musującego lub szampana, na przykład z truskawkami, jeśli mamy taką fantazję ułańską. Budzimy się i mamy śniadanie. Co powinno być na śniadanie? W mojej wersji na pewno powinny się pojawić ciepłe tosty. Tutaj powinniśmy zabłysnąć i wcześniej wyczuć, co nasza kobieta najchętniej pija - czy jest to kawa, czy herbata. Ja myślę, że kawa - dobre espresso. I oczywiście sok ze świeżo wyciskanych owoców. Moja propozycja to połączenie soku pomarańczowego z grapefruitowym - osobiście ja tak pijam i jest to coś fajnego - nie za słodki, nie za gorzki, idealny. Nie należy przesadzać z ilością jedzenia, natomiast mile widziany będzie omlet na słodko, ewentualnie omlet na słono, można też podać warzywa: ogórka, pomidora, rzodkiewkę - to już kwestia tego, co chcemy podać i co wyczuliśmy, że kobieta lubi. Te informacje możemy przemycić z kolacji - podczas niej możemy wywnioskować, czy chętniej je słodkie, czy słone potrawy.

Pamiętajmy jednak, że same umiejętności kulinarne nie wystarczą... - Już nie mówię o takich klasycznych rzeczach, że powinien być stół fajnie nakryty, może jakaś mała róża na nim; mężczyzna oczywiście schludny, ogolony itd. Jednak tak do końca przez samo jedzenie na talerzu nie wejdziemy do tego serca, więc musimy zwracać uwagę na pewne kanony, które funkcjonują w naszym życiu. Mężczyzna niech będzie męski, a kobieta na pewno to zauważy - mówi Robert Sowa, znawca nie tylko kuchni, ale i - jak mogliście się przekonać - kobiecych upodobań.

Agnieszka Łopatowska

INTERIA.PL
Dowiedz się więcej na temat: śniadanie | szef kuchni | oliwa z oliwek | Sowa | Robert Sowa

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy