Reklama

Studia dają... lepszy seks

Zarówno polskie, jak i amerykańskie badania pokazują, że im ludzie są lepiej wykształceni, tym większa w nich skłonność do urozmaicania sobie życia seksualnego.

Wydłużona gra wstępna, wszelkiego rodzaju wyrafinowane pieszczoty, czułe gesty, pocałunki towarzyszące stosunkom płciowym, zdecydowanie częściej, bo aż w 97 proc., są elementem inteligenckiej kultury współżycia - twierdzą Zbigniew Izdebski i Antonina Ostrowska w książce "Seks po polsku. Zachowania seksualne jako element stylu życia Polaków".

Jak wynika z przeprowadzonych na zlecenie OBOP badań prof. Zbigniewa Izdebskiego, aż 51 proc. Polaków z wyższym wykształceniem było aktywną stroną stosunku oralnego, podczas gdy w grupie Polaków, którzy skończyli szkołę podstawową, było ich niespełna 16 proc. Podobnie wygląda sprawa z uprawianiem miłości greckiej, czyli stosunkiem analnym. Do jego uprawiania przyznało się 10 proc. osób z wyższym wykształceniem, a zaledwie 4 proc. osób z wykształceniem podstawowym.

Reklama

Kobiety są plastyczne

Co ciekawe, z raportu Ostrowskiej i Izdebskiego dowiadujemy się również, że większe upodobania w kierunku uprawiania wyrafinowanych form seksualnych częściej wykazują wykształcone kobiety, niż wykształceni mężczyźni.

Roy F. Baumeister jest psychologiem społecznym i twórcą teorii ludzkich zachowań seksualnych. Po wielu badaniach doszedł on do wniosku, że kobiety charakteryzują się większą plastycznością seksualną, niż mężczyźni. Plastyczność zaś to inaczej duża podatność na wpływy.

"Obojętnie, jaki czynnik bierzemy pod uwagę, kobiety poddają się temu czynnikowi wpływu o wiele bardziej i o wiele chętniej aniżeli mężczyźni" - relacjonuje Baumeistera rodzimy socjolog, Tomasz Szlendak, w swojej "Supermarketyzacji".

Dla Baumeistera dwoma głównymi czynnikami zróżnicowania postaw wobec seksu są: religia i edukacja wyższa. Według niego, te dwa czynniki wpływają najsilniej na zachowania seksualne ludzi, znacznie bardziej jednak na zachowania kobiet.

Zagorzała nimfomanka

I tak kobiety wyznające religię katolicką silniej przyswajają wszelkie zakazy i nakazy dotyczące sfery seksualnej. Z kolei edukacja wyższa powoduje kształtowanie się swobodniejszych postaw seksualnych. Większa podatność na wpływy charakteryzująca kobiety, często staje się przyczyną przejścia od jednej skrajnej postawy do drugiej.

Tak więc w momencie, kiedy kobieta wywodząca się, powiedzmy, z małej miejscowości, albo wsi (na ogół silniej wyznająca też wiarę katolicką), idzie na studia, często jeszcze silniej, niż kobieta z większej aglomeracji miejskiej, ulega wpływom "intelektualnego światka". Następuje u niej proces szybkich zmian światopoglądowych, co prostą drogą prowadzi do liberalizmu etycznego, wspieranego poprzez wybiórcze podchodzenie do zasad wiary. I tak oto z zagorzałej w wierze dziewicy, kobieta ze wsi może stać się zagorzałą w wierze... nimfomanką.

Dodatkowym argumentem na rzecz tezy Baumeistera o plastyczności kobiet niech będą badania Sławomira Zaręby, z których również wynika, "że najbardziej widoczne zmiany w kierunku odrzucenia wielu prawd wiary czy też norm kościoła zachodzą wśród młodzieży ze wsi oraz wśród dziewcząt".

Te niegrzeczne zabawy...

Przeprowadzone w Stanach Zjednoczonych, w ramach projektu National Health and Social Life Survey badania, wykazały, że tylko 41,1 procent kobiet z najniższym wykształceniem przyznało się do uprawiania stosunków oralnych, podczas gdy w grupie kobiet z najwyższym wykształceniem było ich aż 79 procent.

Świadczy to oczywiście o tym, że edukacja na szczeblu wyższym w znaczący sposób przekłada się na zachowania seksualne ludzi. Niebagatelny wpływ ma tutaj sam klimat dużych miast, gdzie usytuowane są ośrodki akademickie, w których nietrudno o anonimowość. Bujne "akademikowe życie" studenckie pozwala zaniedbać wartości wyniesione z domu. Ogromne znaczenie ma tutaj odległość dzieląca studiujących, najczęściej w innych miastach, młodych ludzi, od wpływu i kontroli, pod jakimi znajdowali się mieszkając z rodzicami. Istotnym czynnikiem jest również samo środowisko uniwersyteckie, zsekularyzowane w większym stopniu niż reszta społeczeństwa.

Pochodzenie i dyplom

Uniwersytet, chcąc nie chcąc, często propaguje ateistyczne postawy, przede wszystkim poprzez wykładaną wiedzę, która, jak wiadomo, ściera się z religią już u podstaw koncepcji dotyczących natury i genezy wszechświata i życia. Nie powinno więc nikogo dziwić, że wiedza akademicka i życie studenckie tak mocno ingerują w podejście do spraw seksualnych.

Wniosek, jaki się z tego nasuwa, jest prosty - pomijając wszystkie inne powody, warto zdobywać wyższe wykształcenie choćby dlatego, że następstwem tego może być bardziej urozmaicone życie seksualne. Jeszcze korzystniej jest znaleźć sobie partnera również po ukończonych studiach, żeby nie różnił się preferencjami seksualnymi. A już super korzyścią dla mężczyzn, jak można przypuszczać, jest znalezienie kobiety pochodzącej ze wsi, z dyplomem magistra w kieszeni...

Magdalena Tyrała

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama