Reklama

Wszystko przez tę masturbację

Witam. Mam 28 lat. Już od 7 lat mam problem z przedwczesnym wytryskiem. Od 16 roku życia do 21. masturbowałem się.

Nastąpiły u mnie zaburzenia seksualno-lękowe, a objawiały się one zawrotami głowy. Nie mogłem się też na niczym skupić, ciągle odczuwałem ciepłotę w głowie. W końcu poszedłem z tym do psychiatry i powiedziałem, co się dzieje. Jednak do tego, że się masturbowałem i, że może tym spowodowane są moje dolegliwości, się nie przyznałem. Dostałem leki o nazwie Arketis - po dwóch tygodniach poczułem się lepiej, zawroty głowy ustąpiły. Dużo czytałem i dowiedziałem się, że poprzez masturbację skraca się stosunek z dziewczyną i pojawia się problem z wczesnym wytryskiem. Jestem w związku od 4 lat. Od niedawna zaczęliśmy się kochać, ale nie do końca współżyć. Tak po 30. minutowej grze wstępnej zaczynamy pieścić swoje narządy i, niestety, dochodzi do momentalnego wytrysku. Boje się, że jak zaczniemy już współżyć, to po niedługiej chwili od wprowadzenia członka nastąpi przedwczesny wytrysk. Myślę, że taki scenariusz jest w sto procentach możliwy. Bardzo boję się, co wtedy pomyśli moja partnerka.

Reklama

Byłem młody i głupi, że uprawiałem masturbację, ale to było silniejsze ode mnie. To był nałóg. Od 5-6 lat się nie masturbuję, walczę z tym i w pełni wychodzi. Bardzo proszę o jakąś pomoc. Czy jeszcze będę mógł współżyć z partnerką w pełni, tzn tak, by ten mój wytrysk był późniejszy?

Przede wszystkim, musi pan zdać sobie sprawę z tego, że masturbacja nie jest niczym złym. Jest zjawiskiem całkowicie fizjologicznym. Szczególnie w okresie dojrzewania (od 15 do 21 roku życia) jest oznaką zdrowia psychicznego i seksualnego. Ba, w wielu przypadkach wykorzystuje się ją, jako normalną formę terapii seksuologicznej u dorosłych pacjentów. W żadnym razie nie powinien mieć pan poczucia winy wynikającego z jej uprawiania czy to w przeszłości, czy nawet obecnie. Takie lękowe podejście do tej aktywności seksualnej może negatywnie nastawić pana do całej pana seksualności. Seks może się panu (często w nieuświadomiony sposób) jawić jako coś złego, nieczystego. Właśnie takie podejście powoduje bardzo wiele zaburzeń (nerwice) i problemy w życiu intymnym.

W momencie, kiedy podejmie pan już współżycie seksualne z obecną partnerką, to masturbacja w naturalny sposób odejdzie na drugi plan, traktowana może być raczej jako zastępcza forma ekspresji seksualnej, gdy przez dłuższy czas nie będzie widział pan partnerki. Ale nawet wtedy jej uprawianie nie powinno się panu kojarzyć z niczym złym, z niczym, z czym musi pan definitywnie skończyć, za co musi się pan karać.

Faktycznie, masturbacja może wpłynąć na skrócenie czasu trwania stosunku seksualnego, ale tylko wtedy, kiedy jest wykonywana w nieodpowiedni sposób. Dlatego warto zwrócić uwagę na to czy nie jest wykonywana, na przykład, w pośpiechu. Niektórzy mężczyźni spiesząc się, (bo partnerka, rodzice nakryją), bardzo szybko doprowadzają sprawę do finału. Osiągają pełną satysfakcję - orgazm - ćwicząc zarazem mimowolny, szybki wytrysk. Przez specjalistów zjawisko to nazwane jest "fałszywie wyćwiczoną reakcją szybkiego wytrysku przez masturbację", co w podręcznikach medycznych uznawane jest za lekką nerwicę seksualną. Jeśli w taki właśnie sposób masturbacja przebiegała u pana, należy to jak najszybciej zmienić (stworzyć sobie komfortowe, bezstresowe, warunki), by wyćwiczyć prawidłowy odruch.

Oprócz tego, podczas masturbacji mężczyzna wyobraża sobie, jak rozbiera partnerkę. Fantazjuje o pieszczotach, szybko przechodzi do momentu wprowadzenia członka do pochwy i... zaraz osiąga masturbacyjny orgazm. Jeśli taki schemat czynności autoerotycznych zostanie powtórzony wielokrotnie, to mimowolnie wyćwiczony zostaje także odruch szybkiego wytrysku, który kojarzy się mężczyźnie z początkiem stosunku seksualnego, a nie z późniejszą jego fazą.

Dobrze jest zatem wyobrażać sobie całość stosunku podczas masturbacji, wydłużyć moment, w którym w wyobraźni wykonuje pan z partnerką dużą ilość ruchów frykcyjnych. Poprzez powtarzanie takiego obrazu w głowie może wyćwiczyć pan zdrowy odruch, czyli wytrysk w odpowiedniejszym czasie.

Inną przyczyną przedwczesnego wytrysku jest zbyt silne podniecenie, odczuwane jeszcze podczas gry wstępnej. Problem tego typu mają wyłącznie mężczyźni z dużą potencją - tacy, którzy nie potrzebują zbyt silnych bodźców, bo wystarczy im sam widok partnerki czy partnera.

Pisze pan, że jeszcze nie współżył z kobietą i, że póki co, podczas samych pieszczot intymnych części ciała szybko dochodzi pan do wytrysku. To jeszcze o niczym nie świadczy. Świadczy to, co najwyżej, o silnym pana podnieceniu partnerką i stresie, jaki panu towarzyszy podczas tych sytuacji. Stres trzeba jak najszybciej wyeliminować i może ograniczyć trochę, póki co, pieszczoty poprzedzające stosunek seksualny, jeśli już do niego dojdzie.

Musi pan mieć również świadomość, że pierwsze kontakty intymne nigdy nie są tymi wymarzonymi.

Mechanizm, który sprzyja utrwaleniu się reakcji przedwczesnego wytrysku, polega na tym, że mężczyzna, po nieudanym stosunku, odczuwa coraz większy lęk (stres) podczas kolejnej próby zbliżenia. A to z kolei nasila problem. Im bardziej mężczyzna chce opóźnić wytrysk, tym szybciej on się pojawia. Warto na to uważać! Jeśli sobie pan uświadomi cały ten mechanizm, zrozumie sposób jego działania, odpręży się przed stosunkiem i bez spięcia, a także bez zbyt dużych oczekiwań podjedzie do sprawy, to wszystko powinno dobrze się ułoży.

W razie dalszych kłopotów, zalecam wizytę u seksuologa.

Pozdrawiam,

Magdalena Tyrała

ekspert ds. seksuologicznych

Masz problem z seksem? Zapytaj eksperta!

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama