Niewidomy maratończyk szykuje się do biegu z pomocą inteligentnych okularów
Clarke Reynolds, 45-letni artysta z Havant znany pod pseudonimem "Mr. Dot", przygotowuje się właśnie do historycznego wyczynu. Choć jest osobą niewidomą, zamierza przebiec nadchodzący maraton w Brighton, korzystając z przełomowej technologii, która pozwoli widzącym wolontariuszom z całego świata stać się jego oczami i udzielać mu wskazówek. Biegacz będzie w tym czasie korzystał z inteligentnych okularów Ray-Ban Meta Wayfarer i aplikacji Be My Eyes. To pierwszy taki przypadek na świecie.

W skrócie
- Clarke Reynolds przygotowuje się do przebiegnięcia maratonu w Brighton jako pierwszy niewidomy uczestnik korzystający z inteligentnych okularów Ray-Ban Meta Wayfarer i aplikacji Be My Eyes.
- Reynolds utracił wzrok z powodu retinopatii barwnikowej, zachowując jedynie 5% widzenia, lecz kontynuuje działalność artystyczną i edukacyjną oraz uprawia sport.
- W trakcie maratonu wolontariusze będą pomagać biegaczowi zdalnie, udzielając mu wskazówek na żywo za pośrednictwem aplikacji, a na trasie obecny będzie też fizyczny przewodnik rezerwowy.
- Więcej podobnych informacji znajdziesz na stronie głównej serwisu
Niewidomy maratończyk wykorzysta inteligentne okulary
Osoby z niepełnosprawnością, w tym niewidome, nie są wykluczane z zawodów sportowych. Oprócz dyscyplin paraolimpijskich mogą one również startować w zawodach wspólnie z pełnosprawnymi rywalami, choć często wymagają pomocy - przewodnika lub technologii asystujących. 45-letni biegacz i artysta Clarke Reynolds ma już na koncie duży sukces sportowy. Będąc osobą niewidomą, przed trzema laty ukończył Maraton Londyński, korzystając z pomocy ludzkiego przewodnika, z którym był połączony specjalną linką.
Tym razem jednak podnosi poprzeczkę. Podczas nadchodzącego biegu w Brighton (12 kwietnia 2026) będzie miał na sobie inteligentne okulary Ray-Ban Meta Wayfarer, zintegrowane z aplikacją Be My Eyes. Dzięki kamerze i głośnikom w okularach maratończyk pozostanie w stałym kontakcie z wolontariuszami, którzy będą widzieć trasę z perspektywy pierwszoosobowej i udzielać mu wskazówek głosowych.
"Poprzez te okulary będą mówić mi, czy jest tam kosz na śmieci albo zaparkowane auto" - zapowiada Reynolds. To pionierskie przedsięwzięcie, wspierane przez fundację Fight for Sight, jest opisywane jako pierwszy taki przypadek na świecie.
Utracił wzrok, ale nie pasję do sztuki, sportu i edukacji
Clarke Reynolds, który od 6 roku życia niedowidział na prawe oko, 13 lat temu zaczął tracić wzrok również w lewym. Moment diagnozy opisuje jako niezwykle druzgocący. "Poszedłem do szpitala, gdzie posadzili mnie i powiedzieli 'Panie Reynolds, czy prowadzi pan auto?'. Powiedziałem, że tak, a oni powiedzieli 'Oddaj prawo jazdy, bo oślepniesz'. I w taki sposób ci to mówią" - wspomina.
Obecnie, z powodu choroby genetycznej znanej jako retinopatia barwnikowa (retinitis pigmentosa), biegacz posiada jedynie 5 procent wzroku, co opisuje jako wrażenie "bycia pod wodą". Widzi jedynie zarysy kształtów, cienie i niektóre kolory. Mimo to nie porzucił pasji tworzenia, zamieniając alfabet Braille'a w dzieła sztuki i edukując dzieci w szkołach. Spełnia się również sportowo, w tym przy wykorzystaniu nowych technologii.
"Bądź moimi oczami". W nawigacji pomogą wolontariusze
Po raz pierwszy w historii uczestnik maratonu wykorzysta do nawigacji urządzenie typu smart glasses i aplikację Be My Eyes. Zazwyczaj służy ona do pomocy w prostych czynnościach domowych, takich jak obsługa pilota do telewizora. Prawdopodobnie jeszcze nikt jej nie używał w zawodach sportowych. Reynolds uruchamia wsparcie prostą komendą: "Hej Meta, bądź moimi oczami". Wolontariusze, którzy biorą udział w projekcie, zostali starannie wybrani i przeszkoleni przez fundację Fight for Sight, by zapewnić biegaczowi bezpieczeństwo i motywację. Biegacz nazywa ich nie tylko swoimi oczami, ale także osobistymi "cheerleaderami".
Technologia bywa zawodna, dlatego na trasie maratonu obecny będzie fizyczny przewodnik rezerwowy. Mimo to "Mr. Dot" czuje się pewnie. Przygotowywał się, biegając pętle wokół swojego domu - trasę, którą zna na pamięć - a w jego treningach zdalnie wspierało go już ponad 100 osób, nawet z tak odległych krajów jak Jordania.
Dla artysty to nie tylko wyzwanie sportowe, ale przede wszystkim sposób na budowanie świadomości na temat utraty wzroku. "Ta technologia jest tak wyzwalająca!" - podkreśla z entuzjazmem, dodając, że jeszcze kilkanaście lat temu nie uwierzyłby, że stanie się inspiracją dla dzieci z wadami wzroku na całym świecie. Jego wyczyn ma też cel charytatywny. Już teraz udało mu się zebrać ponad połowę z założonych 2000 funtów.
Choć technologie ułatwień dostępu, wykorzystujące wizyjną sztuczną inteligencję (tzw. computer vision), działają już od blisko dekady w smartfonach (np. w pionierskiej aplikacji Seeing AI od Microsoft lub NaviSense stworzonej przez naukowców z Penn State), to w tym przypadku za analizę obrazu w czasie rzeczywistym i jego opisywanie głosowe nie odpowiada komputer, lecz ludzie. Co dalej? Niewykluczone, że niewidomy maratończyk w kolejnych startach przetestuje pomoc samego asystenta AI.










