Bakterie same naprawią popękany beton na drogach i budynkach
Naukowcy opracowali innowacyjny beton, który dzięki bakteriom z rodzaju Bacillus potrafi samodzielnie naprawiać swoje pęknięcia. To rewolucyjne rozwiązanie ma szansę ograniczyć koszty napraw oraz znacznie zmniejszyć emisję CO2 w branży budowlanej.

W skrócie
- Naukowcy opracowali samonaprawiający się beton wykorzystujący bakterie lub enzymy do zamykania pęknięć.
- Badania wykazały, że beton ten odzyskuje 90–95 procent wytrzymałości, ale technologia nadal mierzy się z wysokimi kosztami i wyzwaniami produkcji na dużą skalę.
- Pierwsze firmy komercjalizują bio-beton, a dalsze testy mają sprawdzić jego efektywność i wpływ na sektor budowlany.
- Więcej podobnych informacji znajdziesz na stronie głównej serwisu
Naukowcy stworzyli nowatorski beton, który potrafi samodzielnie naprawiać swoje pęknięcia. Uzyskane wyniki badań są tak obiecujące, że coraz częściej pojawiają się głosy o potencjalnej rewolucji w całej branży budowlanej. Nowy materiał, nazywany często bio-betonem lub samonaprawiającym się betonem, wykorzystuje przede wszystkim bakterie z rodzaju Bacillus lub specjalne enzymy.
Gdy w betonie powstaje pęknięcie i dostaje się do niego woda, mikroorganizmy aktywują się i zaczynają produkować węglan wapnia, czyli kalcyt. W efekcie szczelina zamyka się sama. Badacze chwalą się, że często następuje to już w ciągu kilku dni lub tygodni. Twórcy technologii podkreślają, że rozwiązanie to nie tylko znacząco zmniejsza konieczność kosztownych napraw, ale może też mocno ograniczyć emisje CO2 związane z renowacjami i odbudową infrastruktury.
Produkcja cementu odpowiada obecnie za około 8 procent globalnych emisji dwutlenku węgla, a dzięki dłuższej żywotności konstrukcji i rzadszej potrzebie napraw nowy beton mógłby realnie zmniejszyć ślad węglowy całego sektora budowlanego. Badania pokazują, że taki beton jest w stanie zamykać pęknięcia o szerokości nawet do 1 milimetra i odzyskiwać nawet 90-95 procent pierwotnej wytrzymałości. Co więcej, niektóre wersje technologii działają wielokrotnie, ponieważ bakterie pozostają uśpione w betonie przez dziesiątki, a nawet setki lat i aktywują się za każdym razem, gdy pojawi się nowe uszkodzenie.
Mimo entuzjastycznych doniesień, eksperci zachowują ostrożność. Większość pozytywnych wyników pochodzi wciąż z laboratoriów lub niewielkich testów polowych. Największe wyzwania to wciąż wysoki koszt wprowadzania bakterii do mieszanki, utrzymanie pełnej wytrzymałości konstrukcyjnej przy produkcji na dużą skalę oraz długoterminowa przeżywalność mikroorganizmów w silnie zasadowym środowisku betonu.
Niemniej jednak pierwsze firmy, takie jak holenderski Green Basilisk, już komercjalizują podobne rozwiązania, a testy trwają m.in. w USA, Chinach i Europie. Jeśli uda się pokonać bariery ekonomiczne i technologiczne, samonaprawiający się beton może faktycznie zmienić sposób, w jaki budujemy i utrzymujemy mosty, drogi, tunele oraz budynki, czyniąc je trwalszymi, tańszymi w eksploatacji i znacznie bardziej ekologicznymi.
Na razie pozostaje otwarte pytanie: czy tym razem "żywy beton" stanie się prawdziwą rewolucją, czy pozostanie jedynie obiecującą ciekawostką laboratoryjną? Odpowiedź przyniosą kolejne testy w rzeczywistych warunkach, ponieważ naukowcy już zapowiadają kontynuację swojej pracy, która ma uczynić branżę budowlaną bardziej efektywną i ekologiczną, niż miało to miejsce dotychczas.
***
Bądź na bieżąco i zostań jednym z 91 tys. obserwujących nasz fanpage - polub GeekWeek na Facebooku i komentuj tam nasze artykuły!










