Bliski Wschód w naftowym ogniu. Największy kryzys paliwowy od 1973 roku
Region Zatoki Perskiej stał się areną największej od dekad eskalacji ataków na infrastrukturę energetyczną. Iran, odpowiadając na wcześniejsze izraelskie i amerykańskie uderzenia w swoje terytorium, przeprowadził falę skoordynowanych ataków dronowych i rakietowych na kluczowe terminale naftowe, rafinerie i instalacje LNG w krajach Zatoki. Ceny na polskich stacjach paliw poszybowały w górę o ok. 40 groszy w zaledwie 3 dni, a to dopiero początek.

Z najnowszych informacji wynika, że najcięższe uderzenia odwetowe Iranu dotknęły Arabii Saudyjskiej. Największa rafineria świata w Ras Tanura została zaatakowana dwukrotnie, a mianowicie 2 i 4 marca. Pomimo szybkiej reakcji straży pożarnej Saudi Aramco, pożary gaszono przez kilkanaście godzin, a produkcja została wstrzymana na czas nieokreślony. Satelitarne zdjęcia pokazują rozległe strefy zadymienia i zniszczone instalacje destylacyjne.
Katar, największy eksporter LNG na świecie, również znalazł się w ogniu. 2 marca irańskie drony dotarły do kompleksu Ras Laffan. Atak spowodował pożary w strefie skraplania i magazynowania, co doprowadziło do całkowitego wstrzymania produkcji. Oznacza to wyłączenie około 20-22% światowej podaży skroplonego gazu ziemnego na bliżej nieokreślony czas.
Iran zaatakował obiekty naftowe i gazowe krajów Zatoki Perskiej
Tymczasem 3 marca Zjednoczone Emiraty Arabskie odnotowały poważny pożar w terminalu Fujairah. Bezpośrednie trafienie lub odłamki zestrzelonych dronów wywołały eksplozję w jednym z największych na świecie magazynów paliw lotniczych. Pożar rozprzestrzenił się na sąsiednie zbiorniki, a gęsty czarny dym był widoczny z odległości kilkudziesięciu kilometrów.
W czwartek (5 marca), Iran przeprowadził atak balistyczny na Bahrajn. Pocisk trafił w strefę przemysłową Maameer, bezpośrednio w rejon rafinerii Bahrain National Oil and Gas. Władze potwierdziły atak i trwającą akcję gaśniczą. Gęste słupy dymu unoszą się nad instalacją od wczesnych godzin porannych. Oman również nie uniknął uderzeń. Port Duqm został zaatakowany 1 i 3 marca. Drony uszkodziły zbiornikowiec z paliwem oraz infrastrukturę przeładunkową. Z kolei w porcie Salalah i Raysut odnotowano pożary w strefach magazynowania paliw i gazu po ataku z 3 marca.
Największy kryzys paliwowy od 1973 roku
Dodatkowym elementem kryzysu jest seria ataków na tankowce w Cieśninie Ormuz i Zatoce Omańskiej. Wśród uszkodzonych jednostek znajdują się m.in. Athe Nova i Stena Imperative. Ruch przez cieśninę został zredukowany do minimum. Wiele armatorów odmówiło wysyłania statków, a ubezpieczyciele wstrzymali pokrycie ryzyka wojennego.
Ceny ropy Brent w ciągu ostatnich 72 godzin przekroczyły 82 dolary za baryłkę, chwilowo zbliżając się do 85 dolarów. Kontrakty na gaz ziemny w Europie zanotowały wzrosty rzędu 60-75%. Analitycy ostrzegają, że przy utrzymaniu obecnej sytuacji świat stoi u progu największego kryzysu energetycznego od czasów embarga z 1973 roku. Iran konsekwentnie zaprzecza, jakoby celowo atakował obiekty cywilne.
Ceny paliw w Polsce mogą wzrosnąć do 7 złotych za litr
Według komunikatów Teheranu, większość uderzeń miała dotyczyć "instalacji logistycznych i wojskowych Stanów Zjednoczonych", a pożary powstały rzekomo w wyniku zestrzeliwania dronów przez obronę przeciwlotniczą państw Zatoki. Te wyjaśnienia zostały powszechnie odrzucone przez rządy Arabii Saudyjskiej, ZEA, Kataru i Bahrajnu. Region znajduje się obecnie na krawędzi dalszej eskalacji. Arabia Saudyjska i Zjednoczone Emiraty Arabskie otwarcie sygnalizują gotowość do odwetu na irańskie instalacje naftowe i gazowe.
Polscy eksperci rynku paliw oceniają, że eskalacja na Bliskim Wschodzie już teraz powoduje widoczne podwyżki na stacjach w Polsce. W ciągu ostatniego tygodnia średnia cena benzyny Pb95 wzrosła o około 35 groszy (do poziomu blisko 6,10 zł/l), a oleju napędowego nawet o 45 groszy (do około 6,45 zł/l). Dr hab. inż. Krzysztof Zięba z Politechniki Gdańskiej podkreśla, że choć podwyżki są nieuniknione, to scenariusz z cenami 8-9 zł za litr benzyny jest mało prawdopodobny.
Realny jest wzrost o 15-20 proc. w zależności od długości konfliktu i dalszego zachowania kursu dolara. Analitycy e-petrol.pl i Reflex wskazują z kolei na możliwość dalszych zwyżek o kilkadziesiąt groszy w najbliższych dniach i tygodniach, zwłaszcza jeśli dojdzie do dłuższej blokady Cieśniny Ormuz. W pesymistycznym wariancie, ceny mogą zbliżyć się do 6,50-7,00 zł/l za benzynę i diesel. Na razie nie ma jednak mowy o braku paliw, ponieważ zapasy w Polsce pozostają na bezpiecznym poziomie.
***
Bądź na bieżąco i zostań jednym z 90 tys. obserwujących nasz fanpage - polub GeekWeek na Facebooku i komentuj tam nasze artykuły!









