Reklama

Co zrobić, jak przyłapią?

Witamy w krainie głupoty. Siedmiu facetów postanowiło zwierzyć się barmanowi Men's Health z tarapatów, w które wpadli na własne życzenie. Radzimy, jak wyjść z opresji i przestrzegamy naśladowców.

Bywają takie chwile w życiu faceta, kiedy wszystko wali się na głowę, a człowiek ma ochotę walnąć kielicha i pogadać z kimś od serca. Odrobina szaleństwa, spontaniczność, czasem nawet brawura są niezbędne dla dobrego samopoczucia, ale już niefrasobliwość i zwykła głupota bywają surowo karane.

Dożywocie za to nie grozi, ale kary za utratę kontroli nad sobą czy chęć popisania się przed kumplami bywają wystarczająco dotkliwe, by zastanowić się dwa razy przy następnej okazji. Nasz nowy barman Józef jest gotowy zawsze służyć radą i męskim zrozumieniem.

Reklama

Roztargniony Robin Hood

Zabrał bogatym, ale nie zdążył rozdać biednym. Potraktowałeś wizytę w sklepie jak wyzwanie: ty sam przeciwko 100 ludziom personelu, kamerom, alarmom, ochroniarzom i zdrowemu rozsądkowi. Superman kontra supermarket. Po jaką cholerę był ci ten batonik w kieszeni - tego nikt się nie dowie, ale stało się! Teraz siedzisz zamknięty w pokoju ochrony, a rosły dryblas wzywa policyjny patrol.

Czym ryzykujesz? Mecenas Krystian Herbst, nasz ekspert od paragrafów, szybko podsumowuje twoją sytuację: dokonałeś zaboru cudzej rzeczy ruchomej w celu przywłaszczenia. Co my tu mamy? Jeżeli sędzia potraktuje ten eksces jako wykroczenie, grozi ci areszt lub grzywna do 5000 złotych (dosyć drogi ten batonik, jakby nie patrzeć), ale jeżeli uzna to za przestępstwo, podpadasz pod kodeks karny z ryzykiem wyroku do 5 lat. Dodaj do tego - nie do końca zgodny z prawem, ale stosowany obyczaj wywieszania publicznie na terenie sklepu zdjęć delikwentów z ich imieniem i nazwiskiem. Jednym słowem, obciach na całego.

Jak wybrnąć? Ewa Pater z Ciszewski Public Relations, obsługujacej sieć Carrefour, tłumaczy: - Nawet przy najmniejszej kradzieży zostaje wezwana policja i dalej już ona prowadzi postępowanie. Na pewno nie należy strugać chojraka czy posła z immunitetem, którego plecak lub kieszenie mają status nietykalnych. Próba zapłacenia za ten nieszczęsny batonik nie spowoduje uniknięcia kary, ale każdy adwokat zalecałby jej podjęcie. - Może to stanowić podstawę do łagodniejszego wymiaru kary lub do odstąpienia od jej wymierzenia - mówi Krystian Herbst.

Sentymentalny Casanowa

Pomysł weekendu w tym hotelu był super. Łóżko wielkości Kamczatki, w łazience jacuzzi, barek codziennie napełniany - żyć nie umierać! I jeszcze ona, zupełnie inna niż zwykle, tak seksowna w tym śnieżnobiałym, hotelowym szlafroku. Przydałaby się jakaś pamiątka z tego szaleństwa, skoro i tak płacą jak za zboże. Przecież nie zbiednieją z powodu jednego szlafroczka. Pomyślane, zapakowane.

Czym ryzykujesz? Zwinięcie szlafroka, jak i każdej innej cudzej własności, to kradzież w najczystszej postaci. Nasz prawnik bez wahania przytacza odpowiednie artykuły z kodeksów, ale zwłaszcza jeden wydaje się wart zainteresowania - 278 paragraf 1. Jeżeli wartość cudzego przedmiotu przekracza 250 złotych - a elegancki, cudzy szlafrok na pewno przekracza - to wpadasz w widełki od 3 miesięcy do 5 lat pudła.

Jak wybrnąć? Szczęście w nieszczęściu, że w hotelach rządzi zasada "klient nasz pan", więc dyskretne i bezkonfliktowe załatwienie sprawy leży w interesie obu stron. Sylwia Dylewska, asystent administracyjny hotelu Westin w Warszawie, mówi: - Jeżeli mamy stuprocentową pewność, że szlafrok wyjechał razem z gościem, obciążamy jego kartę kredytową kwotą 80 euro. W przypadku jednak, gdy tej pewności nie ma, uznajemy sprawę za niebyłą.

- Może się jednak zdarzyć jakiś krewki hotelarz, który wystąpi o cywilne odszkodowanie - ostrzega mecenas Herbst. - Wtedy najlepiej wystąpić z propozycją odkupienia szlafroka w jego pełnej cenie i przeprosić za roztargnienie. Próba negocjowania ceny pod pretekstem, że szlafrok był używany, nie jest najlepszym pomysłem.

Nałogowy palacz

Najpierw 4 godziny czekania na samolot (już po odprawie paszportowej, więc oczywiście nie można palić, krew by zalała), potem ścisk w kabinie, facet obok rozpycha się i ględzi, żona narzeka na migrenę - tanie linie, psiakrew! Święty by tego nie wytrzymał. Może w toalecie, jeden, dwa razy się zaciągnąć? Wiadomo, że jest zakaz, ale kto tam wyczuje jeden czy dwa machy. Samolot się przecież od tego nie zapali. Porobili wszędzie te zakazy, a gdzie, do cholery, demokracja i moje prawa palacza, ja się pytam, co?!

Czym ryzykujesz? Twoja szlachetna walka o prawa człowieka na wysokości 10 000 metrów nie spotka się z entuzjazmem załogi. Nie dość, że łamiesz wewnętrzne przepisy linii lotniczych, to jeszcze niewinne zapalenie papierosa może zostać zakwalifikowane jako sprowadzenie niebezpieczeństwa katastrofy w ruchu powietrznym.

Tu kłania się artykuł 174 kk i więzienie do lat 8, więc masz dużą szansę zostać nikotynowym terrorystą. Do opinii naszego prawnika dorzuca się jeszcze Piotr Rudzki z Biura Prasowego PLL LOT: - Kapitan samolotu ma prawo zastosować środki przymusu bezpośredniego wobec osoby zagrażającej porządkowi na pokładzie, zatrzymać ją i przekazać policji lub straży granicznej. Gdyby nie przekonywała cię prawnicza frazeologia, to ww. Środki przymusu bezpośredniego oznaczają po prostu, ze powalą cię na podłogę i skują od tyłu kajdankami. Musisz także wiedzieć, że w zależności od kraju, w którym samolot wylądował, mogą cię czekać dodatkowe kary pieniężne za złamanie przepisów. Może papieroska?

Jak wybrnąć? Tu nie ma dobrego wyjścia, bo przy obecnej psychozie antyterrorystycznej tego rodzaju wykroczenia są traktowane bardzo serio. Należy modlić się o sędziego palacza i adwokata, który wywalczy warunkowe zawieszenie kary. Ten drugi może być niepalący.

Bez granic

Ile tam tego wczoraj było? Na pewno kilka piw, potem Jarek postawił kolejkę wszystkim, potem Maciek, potem trzeba się było zrewanżować - w końcu niecodziennie człowiek dostaje awans i podwyżkę, prawda? Najgorsze, że do klopa kolejka na godzinę stania. Co oni tam robią w środku tyle czasu?! Pal sześć, wysikam się gdzieś po drodze pod drzewkiem.

Czy ryzykujesz? Kodeks wykroczeń nie jest przyjazny sikającym inaczej. Łapiesz się znowu na kilka artykułów, ale, zdaniem eksperta, jest to głównie wykroczenie przeciwko obyczajności publicznej, czyli zagrożenie aresztem do 30 dni, ograniczeniem wolności, grzywną do 1500 złotych lub karą nagany.

Gdybyś miał kaprys obsikać kolumnę Zygmunta lub inny historyczny monument, mogą ci jeszcze dołożyć art. 261, ale tym razem już z kodeksu karnego, więc trochę gorzej. Także w przypadku zamiany drzewka na bramę lub fasadę budynku wspólnota mieszkaniowa może wnieść sprawę o odszkodowanie za zniszczoną lamperię.

Jak wybranąć? Najgorsze, co możesz zrobić, to słysząc za plecami głos strażnika miejskiego, obrócić się, nie przerywając sikania. Opryskany patrol jest groźniejszy niż rozwścieczony nosorożec i w sądzie będzie się upierał przy karze śmierci dla ciebie. Zanim rozpoczniesz negocjacje, zapnij rozporek - jak już ginąć, to przynajmniej z godnością. Robert Korzeniowski z biura prasowego Straży Miejskiej we Wrocławiu twierdzi, że jeżeli delikwent jest spokojny i rozumie błędy swego postępowania, kończy się na mandacie 50 złotych. Nie dzwoń w tej sprawie do Brukseli ani do ONZ - a wszystko powinno skończyć się dosyć bezboleśnie.

Rajdowiec na gazie

Rany boskie, panie władzo, to niemożliwe! Wypiłem 1 duże piwo i 1 małe, i to dwie godziny temu! Może ten alkomat jest popsuty? Jakaś chińska podróba albo co! Nigdy nie piję, jak mam prowadzić, słowo honoru! Ostatni raz, przysięgam, bądź pan człowiekiem.

Czy ryzykujesz? No, tu jest przekichane, bo ten rodzaj głupoty jest ścigany szybko i surowo. Grzywna, areszt, więzienie do lat 2, utrata prawa jazdy od 1 do 10 lat, wpłata na wskazany przez sąd cel społeczny, podanie wyroku do wiadomości publicznej, ujawnienie wizerunku i obciążenie kosztami postępowania. Wystarczy? A wszystko to rozegra się w 48 godzin w postępowaniu przyspieszonym i nawet nie zdążysz się odzwyczaić od myśli, że kiedyś byłeś kierowcą i bardzo lubiłeś jeździć.

Jak wybrnąć? Przyznać się, nie być wcześniej karanym za to samo wykroczenie, starać się o warunkowe umorzenie kary ze względu na incydentalność zdarzenia lub wystąpić o dobrowolne poddanie się karze - sugeruje Krystian Herbst. I przede wszystkim nigdy nie próbować "dogadać się" z zatrzymującym cię policjantem, bo w ten sposób zarobisz jeszcze jeden, bardzo poważny zarzut.

I wtedy to już będzie do końca przekichane.

Zemsta rogacza

Wszystko jest niby bardzo dobrze: ona zaklina się, że kocha i tęskni, a tu nagle jakby pała w łeb. Grom z jasnego nieba! I to z takim palantem, fajansiarzem jednym! Ale, nie, nie maleńka, tak łatwo nie pójdzie. Z nami koniec, ale skoro chcesz robić za gwiazdę, to ja ci zapewnię gwiazdorstwo! Wszyscy będą cię podziwiać i dowiedzą się, jaka jesteś naprawdę. Pamiętasz te nagie fotki, które ci zrobiłem zeszłego lata w mojej sypialni? Tak, tak, właśnie te. Nigdy się specjalnie nie interesowałaś komputerami, ale, zapewniam cię, że sieć to potęga. Miliard ludzi na świecie - to się nazywa widownia, nie? Obejrzyj sobie z tym twoim kochasiem. Miłej zabawy!!!

Czym ryzykujesz? Mecenas Herbst odradza taki rodzaj odwetu na niewiernej. Popełniasz przestępstwo przeciwko czci i nietykalności cielesnej, znieważasz inną osobę za pomocą środków masowego komunikowania, a za to grozi grzywna, areszt lub kara więzienia do 1 roku. Dodatkowo należy się liczyć z tym, że sędzia w przypadku skazania dołoży tytułem nawiązki odszkodowanie dla pokrzywdzonej.

Jak wybrnąć? Wyrazić skruchę, opowiedzieć o szoku emocjonalnym, złamanym sercu, zniszczonym zaufaniu, kryzysie wyznawanych wartości, postarać się o bezstronny skład sędziowski złożony z samych mężczyzn i walczyć o złagodzenie kary. A tak na marginesie - dżentelmen (nawet najbardziej wkurzony) nie robi takich rzeczy.

Uciekający państwo młodzi

Obiecałeś kolację z winem i świecami w dobrej restauracji. Słowo się rzekło, a wina to nawet było trochę za dużo. Dopiero po drugiej butelce doczytałeś się w karcie, że butelka kosztuje 300 złotych, nie 30. Konsternacja, trochę śmiechu i rzucona dla jaj propozycja - zrywamy się z rachunku. Ona na niby do toalety, ty na niby do szatni, a kelner naprawdę łapie was na ulicy i robi się trochę mniej śmiesznie.

Czy ryzykujesz? Popełniliście wykroczenie przeciwko wszystkim kodeksom, wliczając w to kodeks savoir-vivre'u. Kłania się artykuł 286 kodeksu karnego z karą więzienia od 6 miesięcy do do 8 lat, a w przypadku małej wartości szkody - do lat 2. Chcesz mieć pełny obraz sytuacji? Dodaj jeszcze artykuł 422 kodeksu cywilnego, który pogrąża także twoją partnerkę za wspołudział i świadome korzystanie z wyrządzonej szkody.

Jak wybrnąć? Sławomir Onufrejów, szef restauracji Cesarsko-Królewska we Wrocławiu, twierdzi, że tylko w wyjątkowych sytuacjach wzywa policję. - Jeżeli gość zachowuje się odpowiednio, przeprasza za zaistniałą sytuację, tłumacząc się chwilową utratę rozumu, i - co najważniejsze - składa pisemne zobowiązanie o zapłacie następnego dnia, to zawsze dochodzimy do porozumienia - mówi. Dodaje też, że żarty o zmywaniu garów i zostawianiu partnerki w zastaw świadczą o niezrozumieniu powagi tarapatów i ewentualnych konsekwencjach. Lepiej znaleźć sobie inny moment na dowcipasy.

Marek Girulski

Men's Health
Dowiedz się więcej na temat: głupoty | kodeks | Artykuł | batonik | grzywna | mecenas | odszkodowanie | samolot | Men's Health | wykroczenie | Herbst | kara

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy